0:00/ 0:00
Ogłoszenia

1. Niedziela Wielkiego Postu

1. Niedziela Wielkiego Postu

1. Roz­po­czę­li­śmy szcze­gól­ny okres Wiel­kie­go Postu. Niech on sta­nie się dla nas wszyst­kich bło­go­sła­wio­nym cza­sem nawró­ce­nia i prze­mia­ny ser­ca.

 2. W tym tygo­dniu prze­ży­wać będzie­my:
- w ponie­dzia­łek – świę­to kate­dry św. Pio­tra, apo­sto­ła;
— we wto­rek – wspo­mnie­nie św. Poli­kar­pa, bisku­pa i męczen­ni­ka;
— w czwar­tek – wspól­no­ta Chry­stus w Sta­rym Mie­ście zapra­sza na Mszę św. o godz. 18.30 i ado­ra­cję do godz. 21.00.

3. W Wiel­kim Poście zapra­sza­my na tra­dy­cyj­ne nabo­żeń­stwa pasyj­ne:
- w pią­tek – o godz. 17.30 – Dro­ga Krzy­żo­wa;
— w nie­dzie­lę – o godz. 17.30 – Gorz­kie Żale z kaza­niem pasyj­nym.

4. Z rado­ścią pra­gnie­my poin­for­mo­wać, że Sto­wa­rzy­sze­nie Gmin i Powia­tów Mało­pol­ski na ręce ks. archi­pre­zbi­te­ra bazy­li­ki Mariac­kiej prze­ka­za­ło wyróż­nie­nie: Tytuł Lide­ra Mało­pol­ski 2020 – naj­lep­sze przed­się­wzię­cie roku w Mało­pol­sce za reno­wa­cję ołta­rza Wita Stwo­sza.

5. Na czas Wiel­kie­go Postu swo­je sło­wo skie­ro­wał do nas ks. arcy­bi­skup Marek Jędra­szew­ski. 

Uko­cha­ni Archi­die­ce­zja­nie!

Kie­dy Pan Jezus przy­jął z rąk św. Jana chrzest w Jor­da­nie, zstą­pił na Nie­go Duch Świę­ty. Pod Jego wpły­wem Jezus udał się na pusty­nię, aby tam – wzo­rem Moj­że­sza i Elia­sza (por. Wj 24, 12–18; 1 Krl 19, 7–8) – przez czter­dzie­ści dni pośród modli­twy i postu przy­go­to­wać się do publicz­nej dzia­łal­no­ści. Pod­czas poby­tu na pusty­ni doszło do Jego kon­fron­ta­cji z sza­ta­nem, ojcem wszel­kie­go kłam­stwa. Z tej kon­fron­ta­cji Jezus, jako nowy Adam, wyszedł zwy­cię­sko. Jak wie­my, pierw­szy Adam, stwo­rzo­ny na Boży obraz i podo­bień­stwo, uległ kłam­li­wym poku­som sza­ta­na. W kon­se­kwen­cji popeł­nił grzech nie­po­słu­szeń­stwa wobec Boga, wąt­piąc w Jego dobroć i praw­do­mów­ność. Dla­te­go też został wygna­ny z raju. U jego gra­nic Pan Bóg posta­wił anio­łów, któ­rzy swy­mi mie­cza­mi mie­li odtąd bro­nić dostę­pu do nie­go (por. Rdz 3, 23–24). W prze­ci­wień­stwie do losu pierw­sze­go Ada­ma, któ­re­mu po popeł­nie­niu grze­chu anio­ło­wie nie pozwa­la­li zbli­żać się do Boga, zwy­cię­skie­mu Panu Jezu­so­wi, dru­gie­mu Ada­mo­wi, zro­dzo­ne­mu przed wie­ka­mi i współ­istot­ne­mu z Ojcem, któ­ry dla nasze­go zba­wie­nia stał się czło­wie­kiem, anio­ło­wie z naj­więk­szą czcią usłu­gi­wa­li (por. Mk 1, 13b).

Dro­dzy Sio­stry i Bra­cia!

Roz­wa­ża­jąc nie­zwy­kle lako­nicz­ne stwier­dze­nie św. Mar­ka, że Pan Jezus był na pusty­ni „kuszo­ny przez sza­ta­na” (por. Mk 1, 13a), mamy pra­wo się zapy­tać, cze­go doty­czy­ły te poku­sy, o któ­rych mil­czy Ewan­ge­li­sta. Odpo­wiedź na to pyta­nie jest oczy­wi­sta. Jak w przy­pad­ku wszyst­kich pokus, począw­szy od tej, któ­rej byli pod­da­ni Adam i Ewa, sza­ta­no­wi zawsze cho­dzi o jed­no: o zakwe­stio­no­wa­nie Pana Boga, Jego dobro­ci i praw­do­mów­no­ści, a na koniec Jego miło­ści do czło­wie­ka po to, by temuż czło­wie­ko­wi zapro­po­no­wać wła­sną, kłam­li­wą wizję szczę­ścia. Kie­dy czło­wiek ule­ga sza­tań­skim mira­żom, wów­czas zaczy­na się zarów­no jego klę­ska, jak i cier­pie­nia innych ludzi. Nie­kie­dy w głę­bi swe­go sumie­nia jest on świa­do­my tego, że postę­pu­je źle, ale na sku­tek pychy, któ­ra nie pozwa­la przy­znać się do błę­du i każe za wszel­ką cenę posta­wić na swo­im, będzie usi­ło­wał zagłu­szać woła­nie sumie­nia agre­sją, wul­gar­nym sło­wem, krzy­kiem i prze­mo­cą.

Pró­bu­jąc zro­zu­mieć gene­zę rów­nież tego, co od jakie­goś cza­su doko­nu­je się na uli­cach naszych miast, coraz bar­dziej uświa­da­mia­my sobie, że jeste­śmy świad­ka­mi wiel­kie­go star­cia o cha­rak­te­rze kul­tu­ro­wym i cywi­li­za­cyj­nym – i to w ska­li glo­bal­nej. W jego cen­trum zna­la­zło się życie dziec­ka nie­na­ro­dzo­ne­go. W tym kon­tek­ście św. Jan Paweł II Wiel­ki mówił o zma­ga­niu się cywi­li­za­cji śmier­ci z cywi­li­za­cją życia. Jak­że przej­mu­ją­ce i smut­ne jest to, że u nie­któ­rych ludzi już sam widok pla­ka­tu przed­sta­wia­ją­ce­go dziec­ko w łonie mat­ki wywo­łu­je złość, agre­sję i chęć nisz­cze­nia. Zwo­len­ni­cy cywi­li­za­cji śmier­ci czę­sto­kroć przed­sta­wia­ją nie­na­ro­dzo­ne jesz­cze dziec­ko jako naj­więk­sze zagro­że­nie i zło dla jego rodzi­ców, a zwłasz­cza dla mat­ki, gdy tym­cza­sem od wie­ków jego poja­wie­nie się było poj­mo­wa­ne jako prze­jaw Boże­go bło­go­sła­wień­stwa. Do tego docho­dzą jesz­cze budzą­ce wręcz prze­ra­że­nie gło­sy, doma­ga­ją­ce się euta­na­zji dla małych dzie­ci, dotknię­tych cięż­ką cho­ro­bą, ponie­waż widzi się w nich kary­ka­tu­rę czło­wie­czeń­stwa.

Wszyst­ko to spra­wia, że rodzi się w nas pyta­nie o same­go czło­wie­ka. Kim jest czło­wiek? Przed tysią­ca­mi lat posta­wił je rów­nież autor Psal­mu 8. W swej peł­nej uwiel­bie­nia modli­twie zano­szo­nej do Boga pod­kre­ślał on przede wszyst­kim wiel­kość czło­wie­ka na tle całe­go stwo­rze­nia, a rów­no­cze­śnie dzię­ko­wał Bogu, że tak bar­dzo czło­wie­ka wywyż­szył. „O Panie, nasz Boże,/ jak prze­dziw­ne Twe imię po wszyst­kiej ziemi!/ Tyś swój maje­stat wyniósł nad niebiosa./ Spra­wi­łeś, że [nawet] usta dzie­ci i nie­mow­ląt odda­ją Ci chwałę,/ na prze­kór Twym przeciwnikom,/ aby poskro­mić nie­przy­ja­cie­la i wroga./ Gdy patrzę na Twe nie­bo, dzie­ło Twych palców,/ księ­życ i gwiaz­dy, któ­reś Ty utwierdził:/ czym jest czło­wiek, że o nim pamię­tasz, i czym – syn czło­wie­czy, że się nim zaj­mu­jesz?”.

Kie­dy nato­miast czło­wiek odrzu­ca pod­sta­wo­wy fun­da­ment swe­go życia, odwra­ca­jąc się od Boga, któ­ry jest Miło­ścią, ska­zu­je się na życie w prze­dziw­nej, budzą­cej prze­ra­że­nie i poczu­cie bez­sen­su pust­ce. Nie wie, ani skąd przy­cho­dzi, ani dokąd zmie­rza. Bar­dzo czę­sto łamie też naj­bar­dziej pod­sta­wo­we wię­zy soli­dar­no­ści z inny­mi ludź­mi – zwłasz­cza ze słab­szy­mi, potrze­bu­ją­cy­mi wspar­cia i pomo­cy. Z jed­nej stro­ny liczą się dla nie­go tyl­ko ludzie sil­ni i pew­ni sie­bie, z dru­giej nato­miast naj­waż­niej­sze sta­je się wła­sne, czy­sto ego­istycz­nie poj­mo­wa­ne Ja, oraz jego zachcian­ki i przy­jem­no­ści. Histo­ria minio­ne­go dwu­dzie­ste­go wie­ku prze­nik­nię­ta jest krzyw­dą dzie­siąt­ków milio­nów ludzi, któ­rzy w obli­czu dwóch tota­li­tar­nych sys­te­mów: nie­miec­kie­go, nazi­stow­skie­go i radziec­kie­go, bol­sze­wic­kie­go bro­ni­li swo­jej oso­bo­wej i oso­bi­stej god­no­ści, wia­ry w Boga i miło­ści do dru­gie­go czło­wie­ka. Jak dobrze wie­my, w punk­cie wyj­ścia te tota­li­tar­ne sys­te­my zakła­da­ły bez­względ­ną wal­kę z Bogiem, wyzna­wa­nym przez chrze­ści­jan i żydów. Histo­ria uczy tak­że, jak bole­śnie nasz pol­ski naród został przez nie dotknię­ty i skrzyw­dzo­ny.

Pomni bole­snych doświad­czeń dzię­ku­je­my Panu Bogu za to, że w tych trud­nych cza­sach dał nam praw­dzi­wych hero­sów wia­ry w Boga oraz miło­ści do dru­gie­go czło­wie­ka, do Ojczy­zny i do Kościo­ła. Do nich w pierw­szym rzę­dzie nale­ży Czci­god­ny Słu­ga Boży Ksiądz Kar­dy­nał Ste­fan Wyszyń­ski, Pry­mas Pol­ski. W bie­żą­cym 2021 roku przy­pa­da­ją: 120. rocz­ni­ca jego uro­dzin i 40. rocz­ni­ca jego śmier­ci. W tym też roku spo­dzie­wa­my się jego beaty­fi­ka­cji. Kie­dy czy­ta­my jego Zapi­ski wię­zien­ne, jeste­śmy ude­rze­ni praw­dzi­wie hero­icz­ną miło­ścią Księ­dza Pry­ma­sa w odnie­sie­niu do nie­przy­ja­ciół. Jej wyra­zem była modli­twa za głów­ne­go spraw­cę swo­je­go aresz­to­wa­nia i uwię­zie­nia – za ówcze­sne­go I sekre­ta­rza PZPR Bole­sła­wa Bie­ru­ta, kie­dy ten nie­spo­dzie­wa­nie umarł w Moskwie w mar­cu 1956 roku. Mimo wie­lu przy­kro­ści, jakich dozna­wał ze stro­ny pil­nu­ją­cych go pra­cow­ni­ków UB, w Wigi­lię Świąt Boże­go Naro­dze­nia, 24 grud­nia 1953 roku, zapi­sał: „Nie zmu­szą mnie niczym do tego, abym ich nie­na­wi­dził”. Z dru­giej nato­miast stro­ny uwa­żał za swój świę­ty obo­wią­zek wal­kę ze złem zawar­tym w sys­te­mie bol­sze­wic­kim, mimo że zda­wał sobie spra­wę z tego, jak samot­nym, jak małym i bez­bron­nym jest czło­wie­kiem wobec jego potę­gi. W dniu 2 czerw­ca 1956 roku zapi­sał modli­twę skie­ro­wa­ną do Boga Ojca: „Chcia­łeś, abym był Dawi­dem Two­im, któ­ry ma prze­ciw­sta­wić się potę­dze zbroj­ne­go Golia­ta. Nie może w mej posta­wie być nic z Golia­to­wej pew­no­ści sie­bie. Muszę być pokor­ny jak Dawid. Muszę zaufać jaśniu­teń­kim kamycz­kom z poto­ku, tej nico­ści w wal­ce o Cie­bie. Muszę iść w Imię Pana Zastę­pów, a nie w swo­je. Muszę z głę­bo­ką poko­rą rozu­mieć, żeś Ty mnie wybrał do tej roz­gryw­ki, w któ­rej idzie o Imię Two­je i o pra­wo Two­je na zie­mi pol­skiej, o pra­wo Naro­du do Cie­bie, o pra­wa Kościo­ła świę­te­go”.

Kon­se­kwen­cją tej praw­dzi­wie Dawi­do­wej wal­ki Księ­dza Pry­ma­sa Ste­fa­na Wyszyń­skie­go z mark­si­stow­sko-bol­sze­wic­kim Golia­tem był pro­gram Wiel­kiej Nowen­ny przy­go­to­wu­ją­cej naród pol­ski do obcho­dów jubi­le­uszu Tysiąc­le­cia Chrztu, reali­zo­wa­ny od 3 maja 1957 do 9 kwiet­nia 1966 roku. Pro­gram ten zaczy­nał się od naj­waż­niej­sze­go fun­da­men­tu, czy­li od odnie­sie­nia do Pana Boga. Hasło pierw­sze­go Roku Wiel­kiej Nowen­ny brzmia­ło bowiem: „Wier­ność Bogu, Krzy­żo­wi, Ewan­ge­lii, Kościo­ło­wi i jego Paste­rzom”. Ta wier­ność wobec same­go Boga doma­ga­ła się ze stro­ny wie­rzą­cych wła­ści­we­go życia ducho­we­go. Dla­te­go hasłem dru­gie­go Roku Wiel­kiej Nowen­ny było: „Naród wier­ny łasce”. Z kolei trze­ci Rok Wiel­kiej Nowen­ny nawią­zy­wał do słów zawar­tych w Pro­lo­gu Ewan­ge­lii św. Jana: „Życie jest świa­tło­ścią ludzi” (por. J 1, 4b) i był poświę­co­ny obro­nie każ­de­go życia, zwłasz­cza życia dziec­ka nie­na­ro­dzo­ne­go, któ­re zna­la­zło się w śmier­tel­nym nie­bez­pie­czeń­stwie od chwi­li, kie­dy w 1956 roku wła­dze komu­ni­stycz­ne wpro­wa­dzi­ły usta­wę o dopusz­czal­no­ści abor­cji. Temu wiel­kie­mu pro­gra­mo­wi przy­go­to­wań do obcho­dów Tysiąc­le­cia Chrztu Pol­ski ówcze­sne wła­dze komu­ni­stycz­ne prze­ciw­sta­wia­ły wła­sny, z zało­że­nia kon­fron­ta­cyj­ny pro­gram obcho­dów Tysiąc­le­cia Pań­stwa Pol­skie­go. Szczy­tem tych wiel­kich zma­gań sta­ły się same obcho­dy Mil­len­nium w 1966 roku, któ­re zakoń­czy­ły się ducho­wym zwy­cię­stwem Kościo­ła. Naród pol­ski w swej ogrom­nej więk­szo­ści sta­nął po stro­nie Kościo­ła kato­lic­kie­go, na któ­re­go cze­le stał Ksiądz Pry­mas Ste­fan Wyszyń­ski wraz z Epi­sko­pa­tem Pol­ski. Dzi­siaj naszą histo­rycz­ną pamię­cią wra­ca­my do tam­tych wyda­rzeń i zma­gań. Z tam­tych też doświad­czeń czer­pie­my siłę nadziei na dziś i jutro Kościo­ła kato­lic­kie­go w naszej Ojczyź­nie.

Dro­dzy Sio­stry i Bra­cia!

Kie­dy minę­ło czter­dzie­ści dni postu na pusty­ni, Pan Jezus roz­po­czął swe naucza­nie wezwa­niem: „Czas się wypeł­nił i bli­skie jest kró­le­stwo Boże. Nawra­caj­cie się i wierz­cie w Ewan­ge­lię!” (Mk 1, 15). Niech świę­ty czas Wiel­kie­go Postu 2021 roku będzie cza­sem naszej ducho­wej odno­wy poprzez umoc­nie­nie wię­zi z Chry­stu­sem, nowym Ada­mem, Synem Bożym, któ­ry dla nasze­go zba­wie­nia stał się czło­wie­kiem. Niech owo­cem nasze­go nawró­ce­nia będzie uszla­chet­nie­nie nasze­go czło­wie­czeń­stwa, któ­re­go wyra­zem i świa­dec­twem jest zawsze odważ­na obro­na życia każ­de­go czło­wie­ka od chwi­li poczę­cia do natu­ral­nej śmier­ci, a tak­że peł­ne uprzej­mo­ści i sza­cun­ku sło­wo, jakie kie­ru­je­my do nasze­go bliź­nie­go.

Na ten czas pogłę­bia­nia wia­ry w Boga i oso­bi­ste­go nawró­ce­nia wszyst­kim Wam, moi Dro­dzy, z ser­ca bło­go­sła­wię

Marek Jędra­szew­ski
Arcy­bi­skup Metro­po­li­ta Kra­kow­ski