0:00/ 0:00
Kazania

Bliźni

Bliźni

Pamię­taj o bliź­nich. Nie czyń im źle. Umi­łuj ich. Tak moż­na by lako­nicz­nie stre­ścić sło­wa odczy­ta­nych czy­tań. List św. Paw­ła do ochrzczo­nych miesz­kań­ców Rzy­mu jest lako­nicz­ny jak tele­gram: Niko­mu nie bądź­cie nic dłuż­ni poza wza­jem­ną miło­ścią. Kto bowiem miłu­je dru­gie­go, wypeł­nił Pra­wo. Albo­wiem przy­ka­za­nia: „Nie cudzo­łóż, nie zabi­jaj, nie krad­nij, nie pożą­daj” i wszyst­kie inne – stresz­cza­ją się w tym naka­zie: „Miłuj bliź­nie­go swe­go jak sie­bie same­go!” Miłość nie wyrzą­dza zła bliź­nie­mu. Prze­to miłość jest dosko­na­łym wypeł­nie­niem Pra­wa (Rz 13, 8–10). Taka wia­do­mość Paw­ła wystar­cza jako ogól­ny plan pra­cy nad sobą. Ale jak w szcze­gó­łach ma wyglą­dać następ­ny czas? Jakie przy­nie­sie rado­ści, a jakie trud­no­ści? Nie wie­my jesz­cze o wszyst­kich oko­licz­no­ściach, któ­re napo­tka­my w dro­dze.

Dla kato­li­ków wrze­sień jest mie­sią­cem Mat­ki Bożej Bole­snej – nastę­pu­je bez­po­śred­nio po sierp­nio­wym nabo­żeń­stwie do Nie­po­ka­la­ne­go Ser­ca i poprze­dza paź­dzier­ni­ko­we nabo­żeń­stwo do Mat­ki Bożej Różań­co­wej. Wrze­sień nie­ja­ko pod­po­wia­da nam, jak w codzien­ne życie wpro­wa­dzać motyw Patron­ki, Mat­ki Bożej Bole­snej. Po pierw­sze nie ucie­kaj­my od cudze­go bólu. Miłuj­my bliź­nie­go jak sie­bie same­go. Jeśli widzi­my ludzi pokrzyw­dzo­nych, cier­pią­cych okaż­my współ­czu­cie choć­by gestem. Bądź­my jak Ona, w peł­ni obec­ni pod krzy­ża­mi ludzi cie­pią­cych. Uważ­nie słu­chaj­my, gdy ktoś chce poroz­ma­wiać o swo­ich zmar­twie­niach, żalu, bólu, samot­no­ści, ofia­ruj­my swój czas. Ponie­waż ponie­sie­my przez chwi­lę czyjś krzyż, jak Szy­mon z Cyre­ny — bliź­ni poczu­je ulgę w cier­pie­niu. Może zapro­po­nu­je­my pomoc sąsia­dom przy zaku­pach czy drob­nej napra­wie? Może spę­dzi­my czas ze star­szym krew­nym? Może po pro­stu odmó­wi­my choć­by krót­ką modli­twę za cho­re­go zna­jo­me­go? Może podzie­li­my się sym­bo­licz­nym „wdo­wim gro­szem”, prze­ka­zu­jąc choć kil­ka zło­tych na cele cha­ry­ta­tyw­ne dla cier­pią­cych?

Mało kto wie, że w Kal­wa­rii Zebrzy­dow­skiej, 35 km od Kra­ko­wa, łaska­mi sły­ną­cy obraz Mat­ki Bożej Kal­wa­ryj­skiej nosi rów­nież pier­wot­ną nazwę Mat­ki Bożej Pła­czą­cej. Pier­wot­nie obraz pocho­dził z Kopy­tów­ki wcho­dzą­cej w skład para­fii Mar­cy­po­rę­ba. Obraz nale­żał do Sta­ni­sła­wa z Brze­zia Pasz­kow­skie­go. W 1641 r. mia­ło miej­sce cudow­ne obja­wie­nie krwa­wych łez na domo­wym wize­run­ku Mat­ki Bożej. Zadzi­wio­ny spra­wą hra­bia Pasz­kow­ski poda­ro­wał go do kal­wa­ryj­skie­go klasz­to­ru Ojców Ber­nar­dy­nów, a biskup Tomasz Obor­ski stwier­dziw­szy rze­czy­wi­sty kult, dopie­ro po latach zezwo­lił zakon­ni­kom na prze­nie­sie­nie obra­zu do spe­cjal­nie wybu­do­wa­nej przez Micha­ła Zebrzy­dow­skie­go kapli­cy celem publicz­ne­go kul­tu wier­nych. Ludzie modlą się inten­syw­nie przed obli­czem Pła­czą­cej Madon­ny, dozna­ją od tam­tej pory łask, a zwłasz­cza w sierp­niu i wrze­śniu licz­nie piel­grzy­mu­ją. Pra­gną prze­zwy­cię­żyć swo­je trud­no­ści.

Spró­buj­my i my odwie­dzić wkrót­ce to miej­sce w Kal­wa­rii Zebrzy­dow­skiej. War­to to uczy­nić rodzin­nie, w gru­pie zna­jo­mych — bliź­nich. Jest bowiem zbyt wie­le pro­ble­mów, któ­re potrze­bu­ją współ­czu­cia i pomo­cy z nie­ba. Pomni obiet­ni­cy Jezu­sa uczy­nio­nej w Ewan­ge­lii: Jeśli dwóch z was na zie­mi zgod­nie o coś pro­sić będzie, to wszyst­ko otrzy­ma­ją od moje­go Ojca, któ­ry jest w nie­bie (Mt 18, 19) dosko­nal­my nasze chrze­ści­jań­skie podej­ście. Niech nas ta zachę­ta dopro­wa­dzi w tym tygo­dniu do więk­szej otwar­to­ści na potrze­by bliź­nich. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​