0:00/ 0:00
Kazania

Curriculum vitae

Curriculum vitae

Św. Paweł może być nam prze­wod­ni­kiem po nie­jed­nym życio­ry­sie. My wie­rzą­cy, wie­my, że jeśli ktoś się nawró­ci choć­by raz w życiu z wła­snych mar­no­traw­no­ści to odczu­wa ten sam sens. Do szpi­ku kości odczu­wa się wów­czas, przy nawró­ce­niu, praw­dę o bli­sko­ści Pana Jezu­sa na podo­bień­stwo Paw­ła. Posłu­chaj­cie jesz­cze raz tego sło­wa: Wszyst­ko uzna­ję za stra­tę ze wzglę­du na naj­wyż­szą war­tość pozna­nia Chry­stu­sa Jezu­sa, Pana moje­go. (…) Nie mając spra­wie­dli­wo­ści, pocho­dzą­cej z Pra­wa, lecz Bożą spra­wie­dli­wość, otrzy­ma­ną przez wia­rę w Chry­stu­sa, spra­wie­dli­wość pocho­dzą­cą od Boga, opar­tą na wie­rze — przez pozna­nie Jego: zarów­no mocy Jego zmar­twych­wsta­nia, jak i udzia­łu w Jego cier­pie­niach — w nadziei, że upo­dab­nia­jąc się do Jego śmier­ci, doj­dę jakoś do peł­ne­go powsta­nia z mar­twych (Flp 3).  Dla­te­go Apo­stoł opo­wia­da  dalej, że bie­gnie do mety zmar­twych­wsta­nia. Czy tak samo i my odczu­wa­my tę nadzie­ję?

W skró­cie rzec moż­na: już nie ja żyję lecz żyje we mnie Chry­stus (Ga 2, 20). Bo to On zwy­cię­żył świat, On wypił tru­ci­znę grze­chu za nas. On odku­pił od złe­go losu i chro­ni nas płasz­czem miło­ści. Mamy takie prze­świad­cze­nie rów­nież i my. Żyje­my napraw­dę nie wła­sną mądro­ścią, wła­snym kodek­sem etycz­nym, lecz Ewan­ge­lią, Dobrą Wia­do­mo­ścią Jezu­sa. Uwa­ża­my się za naśla­dow­ców Jezu­sa nie w teo­rii urzę­dów para­fial­nych czy opi­nii ludz­kiej, lecz w prak­ty­ce. Jeste­śmy nawró­ce­ni na dro­gę Jezu­sa. Jeste­śmy chrze­ści­ja­na­mi.

Dźwię­czą rów­nież w naszych uszach echem sło­wa nasze­go Pana. Jak­że kon­kret­ne. Ostre i czy­ste jak dia­ment. Kto z was jest bez grze­chu, niech pierw­szy rzu­ci na nią kamień (J 8). Nie jest to wezwa­nie do oce­ny innych, lecz do oso­bi­ste­go nawró­ce­nia. Bo Bóg jest pełen miło­sier­dzia, a każ­dy z nas indy­wi­du­al­nie zmie­rza ku tej przy­sta­ni poko­ju. O kamie­niach rzu­ca­nych na innych trze­ba zapo­mnieć. Dla­te­go nie nawra­ca­my się za innych, ale za sie­bie, tro­chę może dla innych, a przede wszyst­kim do Boga. Nie ma innej pięk­niej­szej dro­gi, jak ta oświe­tlo­na wypeł­nia­niem powo­ła­nia do oso­bi­ste­go nawró­ce­nia. I na kurs cią­głej meta­noi, prze­mia­ny sły­szy­my oso­bli­we bło­go­sła­wień­stwo pod­czas tej Eucha­ry­stii. Sły­sze­li­ście je? Brzmi dopraw­dy cha­rak­te­ry­stycz­nie: idź i nie grzesz wię­cej, a dokład­nie idź, a od tej chwi­li już nie grzesz (J 8). Nie dziw­my się jed­nak. To mówi Pan. Prze­cież jeśli jeste­śmy tacy dosko­na­li to dla­cze­go mówi­my na począt­ku Mszy, że bar­dzo zgrze­szy­łem, że moja bar­dzo wiel­ka wina? Dla­te­go to życze­nie Jezu­sa nie grzesz wię­cej jest dla nas Ewan­ge­lią, bło­go­sła­wień­stwem. Każ­dy znak krzy­ża uczy­nio­ny nad nami w imię Boże jest taką zachę­tą: nie grzesz wię­cej. Czy to rozu­mie­my?

Jesz­cze jed­na obser­wa­cja. Sko­ro Bóg nas spo­ty­ka i ścią­ga z nas prze­kleń­stwo grze­chu, jak z jaw­no­grzesz­ni­cy, to nada­je jasno­ści naszym kro­kom, pisze nam czy­sty życio­rys. Taki cud sta­je się naszym udzia­łem pod­czas każ­dej Eucha­ry­stii. Litur­gia sta­cyj­na w kościo­łach kra­kow­skich na wzór panu­ją­cej od IV wie­ku tra­dy­cji rzym­skiej zbli­ża nas wła­śnie do tej praw­dy o nawró­ce­niu z Jezu­sem. Bo ono zasa­dza się na cią­głej pra­cy nad sobą, nad wła­snym sumie­niem, na sta­łej czuj­no­ści nad wła­snym grze­chem. Nie cudzym. To my sami spro­wa­dza­my czy zga­dza­my się na grzech, to my sami może­my gor­szyć, nawet lek­ki­mi odstęp­stwa­mi, ale też to my sami może­my się chlu­bić z tego, że Jezus nasze sła­bo­ści zna, i je od nas odku­pu­je za wiel­ką cenę. Czy jeste­śmy tego świa­do­mi i bar­dzo wdzięcz­ni, że nas posy­ła mądrzej­szy­mi do świa­ta i zachę­ca do pra­cy nad wła­snym grze­chem, aby go nie powta­rzać?

Dla­te­go powta­rzaj­my sobie czę­ściej tę akla­ma­cję, któ­rą sły­sze­li­śmy, ten refren całej wspól­no­ty Kościo­ła, tzn. bisku­pów, pre­zbi­te­rów, dia­ko­nów oraz wszyst­kich ochrzczo­nych: Nawróć­cie się do Boga wasze­go, On bowiem jest łaska­wy i miło­sier­ny (J 12,13). Bo my wierz­my w Ewan­ge­lię nawró­ce­nia. To pozo­sta­je w naszym chrze­ści­jań­skim życio­ry­sie nie­zmien­ną mądro­ścią wpi­sa­ną w życie przez Pana. Nawra­caj­my się z wiel­kich i małych grze­chów. Bądź­my mądry­mi przed szko­dą. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​
Kaza­nie wygło­szo­ne na Litur­gii Sta­cji w koście­le Mat­ki Bożej Pocie­sze­nia w Kra­ko­wie