0:00/ 0:00
Kazania

Ich Troje

Ich Troje

Jeste­śmy podob­ni do Boga. Szu­ka­my przy­jaź­ni, wię­zi, miło­ści, rela­cji. Nie potra­fi­my być sami, co wię­cej potrze­bu­je­my innych ludzi do prze­ży­cia szczę­ścia. Two­rzy­my mię­dzy sobą róż­ne wspól­no­ty. Rodzi­nę, szko­łę, przy­ja­ciół, uni­wer­sy­tet, para­fię, kapi­tu­łę. Naj­krót­sza modli­twa chrze­ści­jan odno­si się bez­po­śred­nio do cha­rak­te­ru Boga. Wyzna­je­my go w tej modli­twie w Trój­cy. Znak krzy­ża zdra­dza cechy cha­rak­te­ru Stwo­rzy­cie­la nie­ba i zie­mi. „W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świę­te­go” (Mt 28,19). Ich Tro­je. Wspól­no­ta. Kie­dy czy­nię znak krzy­ża, to sło­wa­mi i towa­rzy­szą­cym im gestem zapra­szam Boga, aby mnie ogar­nął, przy­tu­lił, włą­czył w swo­ją „wspól­no­tę” Ojca, Syna i Ducha Świę­te­go. Odda­ję Bogu w ten spo­sób całe­go sie­bie, cia­ło i duszę, swo­ją codzien­ność, pra­cę i zaba­wę, mija­ją­ce rocz­ni­ce, wszyst­ko.

Tajem­ni­ca Boga pod­po­wia­da nam jesz­cze jed­no. Czło­wiek stwo­rzo­ny na Jego wzór jest rów­nież tajem­ni­cą. Jeste­śmy nawza­jem dla sie­bie tajem­ni­ca­mi. Ale po latach wie­my już spo­ro o sobie. Zna­my swo­je tajem­ni­ce. Jed­nak nie wszyst­kie, ale nie­któ­re już tak. Dla­cze­go? Bo spę­dza­my ze sobą czas, prze­by­wa­my ze sobą, lubi­my się wza­jem­nie, kocha­my się, wciąż ze sobą roz­ma­wia­my. Tajem­ni­cę odsła­nia­my. Aby więc poznać Boga, trze­ba się z Nim zaprzy­jaź­nić, prze­by­wać, roz­ma­wiać. Wte­dy spo­tka­my Go, pozna­my Go, choć nigdy do koń­ca. Bóg pozo­sta­nie naj­więk­szą tajem­ni­cą, co nie zna­czy, że nie da się Go pozna­wać. Pozna­wa­nie Go to zaś nie tyl­ko rozum, ale modli­twa, zaan­ga­żo­wa­nie, przy­jaźń, miłość.

Św. Patryk popły­nął przed wie­ka­mi do Irlan­dii. Zaczął nauczać reli­gii chrze­ści­jań­skiej. Pró­bo­wał mówić do pro­stych ludzi ich języ­kiem. Kie­dy tłu­ma­czył im na czym pole­ga isto­ta Trój­cy Świę­tej zry­wał z łąki trzy­list­ną koni­czyn­kę i mówił: trzy list­ki koni­czyn­ki, to jak ta Trój­ca – na pozór trzy oso­by, ale jed­na całość, jeden Bóg. Jego obraz prze­trwał do naszych cza­sów w kate­che­zach jako dosko­na­ły przy­kład poka­zu trój­e­dy­no­ści Boga.

Współ­cze­sny nam wiel­ki teo­log wło­ski, abp Bru­no For­te pro­po­nu­je, by tajem­ni­cę isto­ty Boga, poj­mo­wać nie sta­tycz­nie, ale jako dyna­micz­ny pro­ces życia Boże­go w nas. Czy­li jako histo­rię miło­ści Boga do nas. Bóg cią­gle daje się tak pozna­wać w roz­wo­ju. Jego Miłość jest Bogiem jedy­nym, choć w Trój­cy roz­róż­nia­ją­cym się na Kocha­ją­ce­go, Kocha­ne­go i Miłość oso­bo­wą. W świe­tle wyda­rze­nia stwo­rze­nia, zmar­twych­wsta­nia Jezu­sa, ocze­ki­wa­nia oso­bi­ste­go zba­wie­nia każ­de­go nas, Trój­ca jest jak wiecz­na histo­ria miło­ści, któ­ra wzbu­dza, obej­mu­je i prze­ni­ka histo­rię świa­ta (por. Robert M. Ryn­kow­ski, Trój­ca – histo­ria Miło­ści, „Znak” 614–615 (2006) nr 7–8, s. 144–150).

Bóg współ­pra­cu­ją­cy z nami — tak krót­ko moż­na stre­ścić myśl For­te. Przy­po­mi­na to histo­rię Apo­sto­łów, któ­rzy z począt­ku widzie­li Boga nie­do­stęp­ne­go na tro­nie w nie­bie, ale po zmar­twych­wsta­niu Jezu­sa Chry­stu­sa i Zesła­niu Ducha Świę­te­go sta­li się ewan­ge­li­za­to­ra­mi świa­ta. Bóg dyna­micz­ny, Bóg Trój­ca Świę­ta doda­je im i nam chrze­ści­ja­nom, siły prze­bi­cia, roz­wi­ja nasz życio­rys, doda­je skrzy­deł. On sam współ­pra­cu­je z nami i dla­te­go dziś oczy wie­lu z nas są tak głę­bo­kie i rado­sne. Intry­gu­ją­ce było­by poszu­ki­wa­nie  odpo­wie­dzi na pyta­nie: jacy byli­by­śmy dla sie­bie, my zgro­ma­dze­ni tu i teraz gdy­by nie Trój­ca świę­ta? Może w ogó­le nas by nie było? Czy w ogó­le gdy­by nie Trój­ca św. wezwa­na nad nami w cza­sie chrztu św. sta­li­by­śmy się tymi, któ­ry­mi jeste­śmy? Czy mie­li­by­śmy takie rodzi­ny?

Co cie­ka­we naj­wier­niej­szą iko­ną tej współ­pra­cy z Bogiem — Trój­cą jest od zara­nia świa­ta obraz innej trój­cy, natu­ral­nie przy­bli­ża­ją­cej nam tajem­ni­cę Wiel­kiej Trój­cy. Myślę o natu­ral­nej rodzi­nie — mamie, tacie i dziec­ku — o klu­czu do zro­zu­mie­nia isto­ty życia, miło­ści i prze­ka­zy­wa­nej wia­ry. Mała trój­ca obja­wia nam Wiel­ką.

Pamię­taj­my zasa­dę: ja — czło­wiek ochrzczo­ny — z tego powo­du, że podej­mu­ję mniej lub wię­cej współ­pra­cę z Bogiem, doko­nu­ję dzieł, wobec któ­rych sam jestem za mały. Bo dla chrze­ści­ja­ni­na Bóg to nie jakaś hipo­te­za, to nie Bóg odle­gły jak pla­ne­ta Kal­gar, lecz Bóg dyna­micz­ny, dzia­ła­ją­cy, Wszech­moc­ny Przy­ja­ciel, z któ­rym potrze­ba głę­bo­ko współ­pra­co­wać. Eucha­ry­stia obec­na jest wła­ści­wie wypo­wie­dze­niem życze­nia Boga dla nas, dobrej kon­ty­nu­acji i dzia­ła­nia Jego tajem­ni­cy w naszym życiu. Życz­my sobie i my nawza­jem wię­cej Boga w Trój­cy Świę­tej. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/