0:00/ 0:00
Kazania

Konkretni

Konkretni

Wycią­gnij rękę do ubo­gie­go!”- pod tym hasłem odby­wa się w tym roku czwar­ta edy­cja Świa­to­we­go Dnia Ubo­gich. Pomi­mo trwa­ją­cej pan­de­mii papież Fran­ci­szek pyta nas w Orę­dziu: „Co może­my zro­bić, aby wyeli­mi­no­wać lub przy­naj­mniej zmniej­szyć mar­gi­na­li­za­cję i cier­pie­nie?”. Świa­to­wy Dzień Ubo­gich to więc nie tyl­ko wspól­na modli­twa, ale tak­że kon­kret­na mate­rial­na pomoc. Po zakoń­cze­niu Mszy św. w koście­le Mariac­kim potrze­bu­ją­cy otrzy­ma­ją żyw­ność w for­mie tzw. „Pacz­ki w Sta­rym Mie­ście”, któ­rą na ul. Szpi­tal­nej roz­da­wać będą sio­stry Duchacz­ki. Dodat­ko­wo, Dzie­ło Pomo­cy św. Ojca Pio z ul. Smo­leńsk, przy wspar­ciu Arcy­brac­twa Miło­sier­dzia, wyda ponad 200 cie­płych posił­ków i roz­da­wać będzie ubo­gim her­ba­tę.

Dzi­siaj jak­by na potwier­dze­nie tej koniecz­no­ści kon­kret­ne­go dzia­ła­nia na rzecz ubo­gich sły­szy­my w pierw­szym czy­ta­niu pyta­nie: Nie­wia­stę dziel­ną któż znaj­dzie? (…) Otwie­ra dłoń ubo­gie­mu, do nędza­rza wycią­ga swe ręce (Prz 31). Oczy­wi­ście nie cho­dzi tutaj tyl­ko o jed­ną kobie­tę, ale o całą wspól­no­tę, któ­ra nie prze­sta­je wycią­gać dło­ni do ubo­gich w dzia­ła­niach cha­ry­ta­tyw­nych. Nie­wia­stą biblij­ną jeste­śmy my dzia­ła­ją­cy w dia­ko­nii cho­rych czy bez­dom­nych. Nie­wia­stą dziel­ną jeste­śmy razem jako wspól­no­ta, wrzu­ca­ją­cy do pusz­ki św. Anto­nie­go, przy wej­ściu do kościo­ła Mariac­kie­go, 5 zło­tych na zupę z wkład­ką dla ano­ni­mo­wej, samot­nej eme­ryt­ki, któ­ra ma mar­ną eme­ry­tu­rę i miesz­ka gdzieś w gra­ni­cach nasze­go Sta­re­go Mia­sta.

Ewan­ge­lia dnia naucza nas wprost o talen­tach, któ­re posia­da­my, któ­re win­ni­śmy pusz­czać w obrót. Z obser­wa­cji sta­ro­żyt­ne­go obro­tu bogac­twem Pan Jezus wycią­ga dla nas kon­kret­ne wnio­ski: nale­ży pomna­żać skar­by ducho­we w każ­dych oko­licz­no­ściach i w każ­dym poło­że­niu. Talen­tu nie wol­no zako­pać czy ukry­wać przed świa­tem. Ina­czej na nic się przy­da. Sło­wo Jezu­sa brzmi jak ostrze­że­nie przed zamro­że­niem swo­je­go życia, a ze sta­ty­sty­ki ewan­ge­licz­nej przy­po­wie­ści wyni­ka, że aż jed­na trze­cia ludzi tak robi i dzi­wi się potem swo­jej głu­po­cie i trwa­niu w hiber­na­cji ducho­wej.

W roz­wa­ża­nej przy­po­wie­ści Jezus, nasz Pan, celo­wo odwo­łu­je się do jed­nost­ki wago­wej o bar­dzo dużej ska­li. Ponie­waż Bóg każ­de­go z nas obda­ro­wał kon­kret­nie, mia­rą hoj­ną wsy­pał w zana­drze nasze, a to życie, a to rodzi­nę, a to umie­jęt­ność posłu­gi­wa­nia się sło­wem, pismem, a to zawód i powo­ła­nie, a to chrze­ści­jań­skie dzie­dzic­two: chrzest, bierz­mo­wa­nie, sakra­men­tal­ne nawró­ce­nie, Eucha­ry­stię, zda­my rachu­nek z tych daro­wizn. Zba­wi­ciel mówi o talen­tach. Pamię­taj­my: jeden talent to spo­ry kon­tent, aż 34 kilo­gra­my zło­ta lub sre­bra. Jeśli zatem każ­dy czło­wiek otrzy­mu­je od Boga choć­by taki jeden talent szla­chet­ne­go krusz­cu, to nikt, napraw­dę nikt, nie ma pra­wa twier­dzić, że dostał od Boga za mało. Moż­na to roz­wi­jać, inwe­sto­wać, pomna­żać. Dru­ga uwa­ga: nie może pod­le­gać dys­ku­sji sza­cu­nek wzglę­dem każ­dej ludz­kiej oso­by. Sam Bóg nam ten sza­cu­nek wyzna­cza jako dro­gę zro­zu­mie­nia czło­wie­ka, rów­nież tego ubo­gie­go, tego nie­słusz­nie prze­śla­do­wa­ne­go, tego odsą­dzo­ne­go od czci i dobre­go imie­nia. Sza­cu­nek jest warun­kiem do zro­zu­mie­nia, wycią­gnię­cia dło­ni do dru­gie­go. Hej­tu, uprze­dze­nia dostar­cza­ją nam dosyć obfi­cie media. Bóg kocha czło­wie­ka, a wyzwa­la­nia hej­tu nie tole­ru­je. Takich talen­tów nie roz­da­je. On sam wyda wyrok na koń­cu. Jak w przy­po­wie­ści. Trze­cie spo­strze­że­nie: pod­czas tej Eucha­ry­stii prze­żyj­my olśnie­nie, poczu­cie szczę­ścia i wiel­ką wdzięcz­ność za dary otrzy­ma­ne od Boga. Jeste­śmy obda­ro­wa­ni. Jed­ni pię­cio­ma talen­ta­mi, inni dwo­ma, inni jed­nym. Jeste­śmy napraw­dę boga­ci. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​