0:00/ 0:00
Kazania

Konserwator w niebie

Konserwator w niebie

Pan Tomasz, któ­re­go set­ki razy gości­ły te rusz­to­wa­nia, a tak napraw­dę ta świą­ty­nia z Jej Patron­ką Pan­ną Mary­ją, odszedł od nas przed­wcze­śnie. Czło­wiek tak wiel­kiej pasji, tylu talen­tów, spraw­ny mistrz kon­ser­wa­cji, miło­śnik sztu­ki o zna­ko­mi­tych hory­zon­tach, świet­ny kole­ga, moż­na powie­dzieć dobry duch tego zespo­łu badaw­cze­go, tak waż­ne­go dla dzie­dzic­twa kul­tu­ry w koście­le Mariac­kim, mówi nam „do widze­nia”. Bo Tomek nie odszedł w nicość czy w nie­byt. Co praw­da, Jego ziem­skie życie się zamknę­ło, ale ono się reka­pi­tu­lu­je tam, gdzie nie ma już łez, cier­pie­nia, cho­rób i śmier­ci. Skąd to wie­my?

Gdy­by Chry­stus nie zmar­twych­wstał próż­na, darem­na jest nasza wia­ra — mawiał św. Paweł (1 Kor 15). My wie­rzy­my w duszę nie­śmier­tel­ną, grze­chów odpusz­cze­nie, świę­tych obco­wa­nie, życie wiecz­ne, czy­li w zmar­twych­wsta­nie nasze­go Pana. Jeste­śmy ucznia­mi Mistrza z Naza­re­tu i nasze powo­ła­nie osta­tecz­ne nie pocho­dzi z tej zie­mi. Dla­te­go może­my teraz powie­dzieć do Toma­sza żyją­ce­go, nie mar­twe­go: dzię­ku­je­my Ci za Two­je 41 lat życia, za wie­le dobra, któ­re­go doświad­czy­li­śmy z two­ich życz­li­wych rąk i ust. Dzię­ku­je­my za dzie­ła naj­więk­sze, któ­re twór­czo wyko­ny­wa­łeś i któ­rym słu­ży­łeś przy nas: za rodzi­nę i za mistrzo­stwo w pra­cy kon­ser­wa­to­ra, za mrów­czą i deta­licz­ną opie­kę nad tylo­ma zabyt­ka­mi w tym mie­ście i poza nim. Za kon­ser­wa­cję przy obiek­tach w Wiśli­cy, San­do­mie­rzu, Krze­szo­wie, Mału­jo­wi­cach, Gło­gów­ku, Jan­gro­cie, i w Kra­ko­wie m.in. w koście­le św. Woj­cie­cha, w Hote­lu Sta­rym, Pasa­żu 13 i tu, w tym ostat­nim miej­scu Two­jej twór­czej pro­fe­sji w koście­le Mariac­kim. Ufa­my, że w Nie­bie potrze­bu­ją kon­ser­wa­to­rów, jesz­cze więk­szych dzieł niż to chlub­ne dzie­ło mistrza Wita Stwo­sza poświę­co­ne życiu Mat­ki nasze­go Pana. Od 2015 przy tym ołta­rzu wyko­ny­wa­łeś pra­ce badaw­cze, doku­men­ta­cję i inwen­ta­ry­za­cję obiek­tu. Pra­co­wa­łeś mię­dzy inny­mi przy gru­pie Koro­na­cji Maryi i sce­nie spo­tka­nia św. Joachi­ma ze św. Anną w Zło­tej Bra­mie. I sko­ro Cię tak szyb­ko odwo­ła­no, w trak­cie tak waż­nej dla nas na kra­kow­skiej zie­mi misji, to nie­chyb­nie po to, abyś utrwa­lił coś pięk­niej­sze­go tam, w domu Świę­tych. Abyś słu­żył swo­im inte­lek­tem, doświad­cze­niem i wiel­ką życz­li­wo­ścią w kró­le­stwie Nie­bie­skim, wiel­kim domu Świę­tych, któ­rym tutaj słu­ży­łeś. I tak w ogó­le Tom­ku, to jeste­śmy cie­ka­wi jak wyglą­da kon­ser­wa­tor sztuk pięk­nych w Nie­bie.

Powiedz­my rów­nież same­mu Bogu jed­no choć­by sło­wo należ­ne na tym spo­tka­niu. W głę­bi serc wypo­wiedz­my Bogu same­mu rów­nież nasze wspól­ne „dzię­ku­ję” za Toma­sza. Bo prze­cież nie cele­bru­je­my tutaj śmier­ci. Nie cele­bru­je­my nawet same­go fak­tu poże­gna­nia, lecz bie­rze­my udział w uczcie życia, któ­rą nazy­wa­my Eucha­ry­stią, Mszą św. To jest prze­cież cele­bra­cja życia i cele­bra­cja wiecz­no­ści. Ten dum­ny kościół chrze­ści­jań­ski jak wie­le innych cele­bru­je od wie­ków wła­śnie ten nie­do­strze­ga­ny przez świat wymiar: Nie­bo. To co tutaj się dzie­je, to nic inne­go jak tyl­ko wspól­ne przy­go­to­wa­nie ze Zmar­twych­wsta­łym na nasze przej­ście: pas­chę. Radu­je­my się na samo sło­wo zmar­twych­wsta­nie, któ­re­go tajem­ni­cy doty­ka już w innym wymia­rze śp. Tomasz, bo oka­zał się wier­ną iko­ną Stwór­cy.

I sko­ro ze spo­tka­nia z Tom­kiem, doty­ka­jąc Jego życio­wej spu­ści­zny, wycho­dzi­my ubo­ga­ce­ni, to co dopie­ro ze spo­tka­nia z Daw­cą Jego życia, z Jego Ojcem potrze­ba nam wycią­gać wnio­ski ku zmia­nie żało­by w dzięk­czy­nie­nie. Odda­je­my prze­cież Bogu same­mu „służ­bę” Jego dobre­go syna. Dzie­je się to przez Chry­stu­sa, z Chry­stu­sem i w Chry­stu­sie, któ­ry nas poprze­dził do wiecz­nej Ojczy­zny i domu nie­bie­skie­go. On — nasz Zba­wi­ciel — jest naj­lep­szym Prze­wod­ni­kiem w tym prze­cho­dze­niu do domu Ojca. Dla­te­go nie lękaj­my się. Zmie­niaj­my nasze życie na szla­chet­niej­sze. Nie lękaj­my się i pamię­taj­my, że w domu Ojca jest miesz­kań wie­le (J 14).

Choć nie zna­my wie­lu tajem­nic, zwłasz­cza tych ponad nauko­wych, tych, któ­re panu­ją nad deta­lem śmier­ci, to pro­śmy Wszech­mo­gą­ce­go i Miło­sier­ne­go Pana w cza­sie tej Eucha­ry­stii o miło­sier­dzie dla nas. Upra­sza­my wla­nie nam nadziei, że kie­dyś spo­tka­my się w świa­tło­ści z narę­czem naszych dobrych uczyn­ków ze śp. Tom­kiem twa­rzą w twarz, świę­ci pośród Świę­tych, z Naj­święt­szą Dzie­wi­cą Mary­ją, któ­rej tu słu­żył, z Apo­sto­ła­mi, oraz naszy­mi zmar­ły­mi brać­mi i sio­stra­mi, w szcze­gól­no­ści tymi, któ­rzy two­rzy­li tę świą­ty­nię, bene­fak­to­ra­mi, rze­mieśl­ni­ka­mi, arty­sta­mi, kon­ser­wa­to­ra­mi, duchow­ny­mi z bp. Iwo Odro­wą­żem, któ­rych pole­ca­my Boże­mu miło­sier­dziu. Wte­dy, pośród nowe­go stwo­rze­nia, wyzwo­lo­ne­go osta­tecz­nie od zepsu­cia śmier­ci, śpie­wać będzie­my hymn dzięk­czy­nie­nia, któ­ry wzno­si się ku Tobie Boże od Chry­stu­sa żyją­ce­go na wie­ki (por. I Modli­twa Eucha­ry­stycz­na o Tajem­ni­cy Pojed­na­nia). Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​
Kaza­nie wygło­szo­ne na pogrze­bie śp. Toma­sza Myc­ka