0:00/ 0:00
Kazania

Królestwo

Królestwo

W nie­dzie­lę Chry­stu­sa Kró­la, przy­po­mi­na­my sobie nawza­jem, że mamy nad sobą wła­dzę. Zmie­nia­ją się cza­sy, epo­ki, sys­te­my, gra­ni­ce państw. A ludzie cią­gle mają nad sobą jakąś wła­dzę. Chry­stus też miał nad sobą wła­dzę, nawet trzy. Pań­stwo­wą repre­zen­to­wał w Gali­lei Herod, w Judei Piłat, a dale­ko w Rzy­mie cesarz Tybe­riusz. Reli­gij­ną repre­zen­to­wał w Jero­zo­li­mie Kaj­fasz i San­he­dryn. Jed­nak Jezus popadł w kon­flikt z jed­ną i dru­gą, i obie te wła­dze wyda­ły na Nie­go wyrok śmier­ci. Dzi­siej­sza pery­ko­pa ewan­ge­lij­na poka­zu­je wła­śnie finał dra­ma­tu: wła­dza pań­stwo­wa i reli­gij­na są zjed­no­czo­ne. Wyrok zaraz zapad­nie. Pan Jezus pozo­stał jed­nak wier­ny trze­ciej wła­dzy — wła­dzy Ojca nie­bie­skie­go. Piłat i Kaj­fasz ska­za­li swo­je­go naj­war­to­ściow­sze­go Oby­wa­te­la, Pod­da­ne­go, jaki kie­dy­kol­wiek żył na zie­mi. Zbłą­dzi­li — to nawet za mało powie­dzieć. Zdra­dzi­li praw­dę, prze­zna­czy­li Jezu­sa do zagła­dy, eli­mi­na­cji, ska­za­li Go. W rze­czy­wi­sto­ści jed­nak to praw­da w histo­rii wyda­ła na nich wyrok (por. ks. Sta­niek, homi­lia Potę­ga praw­dy).

To cie­ka­we, że o praw­dę sta­ra­ją się wal­czyć wszy­scy, lecz w codzien­nym życiu spo­łecz­nym nie­rzad­ko kró­lu­je kłam­stwo i mani­pu­la­cja. Podob­nie dzie­je się na pozio­mie oso­by, choć, żeby to zoba­czyć w swo­im życiu, trze­ba nam dobrej, grun­tow­nej oce­ny sie­bie. Spo­wied­nik, kie­row­nik ducho­wy, tera­peu­ta mógł­by nam wie­le opo­wie­dzieć o tym jak mało wyraź­nie postrze­ga­my swo­je zale­ty i wady. Przy­czy­nia się do tego tzw. dyso­nans poznaw­czy, kie­dy np. myli­my sądy sumie­nia i nasze myśli. Wte­dy nie­wy­raź­nie widzi­my swo­je zma­ga­nia o praw­dę. Czę­sto spo­ty­ka­my opi­nię: nicze­go w swo­im życiu nie żału­ję, jestem prze­cież z natu­ry dobry, dobra, nicze­go złe­go nie robię, co wy ode mnie chce­cie. Ileż w tym jest samo­lub­stwa i samo­uspra­wie­dli­wie­nia? Te dro­gi nie pro­wa­dzą do praw­dy. Dla­te­go potrze­ba nam pomoc­ni­ka: dobre­go przy­ja­cie­la czy spo­wied­ni­ka.

Wezwa­ni przez Jezu­sa Chry­stu­sa Kró­la pro­kla­mu­je­my kró­le­stwo nie­bie­skie, jak to wyśpie­wu­je dzi­siej­sza pre­fa­cja, kró­le­stwo praw­dy i życia, kró­le­stwo spra­wie­dli­wo­ści, miło­ści i poko­ju; kró­le­stwo, w któ­rym speł­nią się na zawsze dobre pra­gnie­nia naszych serc. Kró­le­stwo to dla ochrzczo­nych  jest kon­kret­ną rze­czy­wi­sto­ścią, któ­ra nadej­dzie. Dro­gą do kró­le­stwa praw­dy jest tyl­ko jed­na dro­ga — Jezus Chry­stus. Jego recep­ta roz­wią­za­nia pro­ble­mów pocho­dzi nie z tego świa­ta (J, 18,36). Dla­te­go jest naj­do­sko­nal­sza i roz­strzy­ga­ją­ca. To, co może­my zro­bić dla ewan­ge­licz­nej praw­dy już tutaj na zie­mi jest napraw­dę cen­ne i sta­no­wi o wiel­ko­ści nasze­go życia.

W nie­dzie­lę Chry­stu­sa Kró­la przy­po­mi­na­my sobie, że zmie­nia­ją się cza­sy, epo­ki, sys­te­my, ale nie usta­ją spo­ry i woj­ny mię­dzy ludź­mi. Lecz w kró­le­stwie Jezu­sa nie ma sło­wa „woj­na”. Panu­je pokój. Recep­tą jest pokój. W słow­ni­ku ewan­ge­lii prócz praw­dy waż­ne jest wła­śnie to dru­gie, jak­że dro­go­cen­ne sło­wo. Czę­sto sły­sze­li­śmy w minio­nej, oby na zawsze minio­nej, epo­ce real­ne­go socja­li­zmu o wal­ce o pokój. Aby osią­gnąć pokój potrze­ba było wal­czyć na krew i życie, zabi­jać? Jaka to była pułap­ka… Jed­nak wytwa­rza­nie i han­del bro­nią to jed­nak nadal intrat­ny biz­nes. Wszy­scy chcą zapa­no­wać nad świa­tem w spo­sób mili­tar­ny. Jakaż to pułap­ka… Mamy do czy­nie­nia obec­nie  — jako to mówi papież Fran­ci­szek — z III woj­ną świa­to­wą „w kawał­kach”. A ile z wojen infor­ma­cyj­nych odby­wa się za pomo­cą mediów. Jakaż to pułap­ka… Ileż też sły­szy­my paskud­nych woje­nek słow­nych, ileż doświad­cza­my kłamstw z wie­lu anten i wie­lu źró­deł. Nawet nie wie­my jak i kie­dy jeste­śmy okła­my­wa­ni i pod­że­ga­ni nawet w naszej Ojczyź­nie. Co praw­da w naszych gra­ni­cach nie było woj­ny od 73 lat, ale nie zna­czy to, że wszy­scy jeste­śmy pojed­na­ni — pisał w tych dniach mój zna­jo­my pan Jan z Oslo – To, że Chry­stus jest Kró­lem Wszech­świa­ta i Pol­ski ozna­cza, że my wszy­scy mamy obo­wią­zek, aby ten Jezu­so­wy kapi­tał pojed­na­nia i wię­zi chro­nić, umac­niać i pomna­żać dla dobra naszych Ojczyzn, tam gdzie żyje­my jako ludzie i chrze­ści­ja­nie. To nasza misja do speł­nie­nia — dawa­nie świa­dec­twa pojed­na­nych wobec nie­po­jed­na­nych w Euro­pie i na świe­cie. Choć to wyma­ga cier­pli­wo­ści, czyń­my pokój i wska­zuj­my na praw­dę wokół nas. Będzie nam się napraw­dę szczę­śli­wiej żyć!

Panu Jezu­so­wi nie cho­dzi o nowych mesja­szów, nowych kró­lów sumień czy poli­tycz­nych guru. On już na zawsze poko­nał grzech. On nie tyle poszu­ku­je praw­dy, On jest Praw­dą, On nie tyle przy­no­si pokój, On jest Poko­jem. I dla­te­go otwo­rzył świat na zba­wie­nie na zupeł­nie nowym pozio­mie: kró­le­stwa nie z tego świa­ta. On potrze­bu­je ludzi pra­wych, ludzi poko­ju, ludzi sumie­nia, przy­kład­nych ojców i wspa­nia­łych matek. Na zie­mi, w Ojczyź­nie naszej powo­ła­niem nas chrze­ści­jan jest dzia­ła­nie w kon­tek­ście wiecz­no­ści. Dzie­je się to w cza­sie, któ­ry dał nam Pan. Jak nas uczą paste­rze wspól­no­ty Kościo­ła w Pol­sce w doku­men­cie Chrze­ści­jań­ski Kształt Patrio­ty­zmu z 2017 roku potrzeb­ne jest raczej anga­żo­wa­nie się w dzie­ło spo­łecz­ne­go pojed­na­nia poprzez przy­po­mi­na­nie praw­dy o god­no­ści każ­de­go czło­wie­ka, łago­dze­nie nad­mier­nych poli­tycz­nych emo­cji, wska­zy­wa­nie i posze­rza­nie pól moż­li­wej i nie­zbęd­nej dla Pol­ski współ­pra­cy ponad podzia­ła­mi oraz ochro­nę życia publicz­ne­go przed zbęd­nym upo­li­tycz­nia­niem. (Chrze­ści­jań­ski kształt patrio­ty­zmu, n. 4, KEP 2017).

W tym kon­tek­ście pozdro­wie­nie dla lice­ali­stów, stu­den­tów i absol­wen­tów, któ­rzy są z nami w ramach zjaz­du przed­pa­nam­skie­go. Jeste­ście gru­pą wywo­dzą­cą się z młod­sze­go poko­le­nia Pola­ków, któ­re chce razem doj­rze­wać, pogłę­biać swo­ją wia­rę i spo­ty­kać się ze sobą. Wyjazd na ŚDM 2019 do Pana­my ma wie­le zalet: nauczy roz­mo­wy z nie­zna­jo­my­mi, pogłę­bi ser­ce, otwo­rzy na naukę Ewan­ge­lii, pomo­że roze­znać posia­da­ne talen­ty, aby po powro­cie z piel­grzym­ki życia na dru­gi kon­ty­nent, umieć żyć „pod wra­że­niem Jezu­sa” i bro­nić na co dzień praw­dy i poko­ju. Macie stać się solą zie­mi, poma­gać innym szu­kać i zna­leźć dro­gi do kró­le­stwa Jezu­sa. Czy jeste­ście na to goto­wi?

Nasza wspól­no­ta „Pana­ma” to owoc wolon­ta­ria­tu ŚDM 2016 w Kra­ko­wie. Od tam­te­go momen­tu w cza­sie comie­sięcz­nych spo­tkań adep­ci żyją głę­biej, przy­glą­da­ją się ducho­wo­ści i kolej­nym hasłom ŚDM nie tyl­ko w spo­sób teo­re­tycz­ny. Dla­te­go na każ­de spo­tka­nie zapra­sza­ją oso­by, któ­re swo­im życiem i doświad­cze­niem pozwa­la­ją zoba­czyć, że moż­na żyć w bli­sko­ści z Jezu­sem nic nie tra­cąc i wszyst­ko zysku­jąc. Pra­cu­ją też oka­zjo­nal­nie dla cho­rych i samot­nych. Czę­sto przy­by­wa­ją na Eucha­ry­stię.

W nie­dzie­lę Chry­stu­sa Kró­la przy­po­mi­na­my sobie, że zmie­nia­ją się cza­sy, epo­ki, sys­te­my, jed­nak trwa Eucha­ry­stia, uczta praw­dy i poko­ju. Msza św. jest wła­śnie takim cza­sem Jezu­sa, Jego kró­le­stwa. W jej cza­sie pozy­sku­je­my ducha, naby­wa­my cha­rak­te­ru, a cza­sem i siły prze­bi­cia, jak to mówił Jan Paweł II. Naby­waj­my więc w tej Eucha­ry­stii sił nie po to, aby je zatrzy­mać dla sie­bie czy uży­wać dla jakie­goś poka­zu, czy maga­zy­no­wać ener­gię na jakieś cier­pie­nia. Nie. Lepiej siłę Eucha­ry­stii spo­żyt­ko­wać dla pod­trzy­ma­nia w nas ducha kró­le­stwa nie z tego świa­ta. Do tego jeste­śmy wezwa­ni. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/