0:00/ 0:00
Kazania

Krzyżowi

Krzyżowi

W kon­tek­ście dzi­siej­szej uro­czy­sto­ści zadaj­my sobie pyta­nie: w jaki spo­sób czy­ni­my zna­ki krzy­ża świę­te­go na co dzień? Prze­cież to zna­ki — kon­kret­ne obja­wy wia­ry w Trój­cę św. Czy dba­my o nie? Mam czę­sto wra­że­nie, że zaczy­na­my nie­od­po­wied­nio pod­cho­dzić do tych wyjąt­ko­wych gestów wią­żą­cych nasze życie z Trój­cą Prze­naj­święt­szą. Wymień­my na począt­ku choć­by te zanie­dba­nia naj­czę­ściej popeł­nia­ne w tym wzglę­dzie:
1. Non­sza­lan­cja w czy­nie­niu zna­ku krzy­ża, któ­ra pocho­dzi z ruty­ny.
2. Bez­myśl­ne wypo­wia­da­nie słów: „W Imię Ojca i Syna i Ducha Świę­te­go”.
3. Czy­nie­nie zna­ku bez wyraź­nej potrze­by, na przy­kład dla żar­tu.
4. Wstyd przed uczy­nie­niem choć­by raz dzien­nie zna­ku krzy­ża w prze­strze­ni publicz­nej, np. w momen­cie prze­cho­dze­nia, prze­jeż­dża­nia bli­sko kościo­ła, kaplicz­ki.
5. Brak zna­ku krzy­ża na począ­tek i zakoń­cze­nie dnia.

Zadaj­my pyta­nie dodat­ko­we wyostrza­ją­ce naszą obser­wa­cję: czy czło­wiek na począt­ku gubi wia­rę w Boga i dopie­ro potem zaprze­sta­je czy­nie­nia zna­ku krzy­ża, czy też odwrot­nie – naj­pierw oso­ba gubi, lek­ce­wa­ży pro­sty znak wia­ry w Trój­cę Świę­tą, a potem w kon­se­kwen­cji gubi wia­rę w Boga? Pew­nie jest tak, że to sprzę­że­nie nastę­pu­je jed­no­cze­śnie. Zaob­ser­wuj­my to choć­by w mło­dym poko­le­niu. Coraz mniej wia­ry, coraz mniej zna­ków wia­ry. Coraz mniej zna­ków wia­ry, coraz mniej wia­ry w Boga obec­ne­go tu i teraz. Kon­se­kwen­cje są do okre­śle­nia w jed­nym sło­wie: poga­nie­je­my! Jeśli porzu­ca­my sym­bo­le wia­ry, jeże­li nie dba­my o zna­ki ufno­ści Bogu, to nie będzie­my oddy­chać Bogiem i jego świa­tem, ale swo­im świat­kiem, wła­snym ogród­kiem spraw. Jak­że wie­lu ludzi wybie­ra tę dru­gą moż­li­wość. Tak rodzi się na naszych oczach nowe pogań­stwo.

Eucha­ry­stia jest spo­tka­niem z tajem­ni­cą Boga Trój­je­dy­ne­go. Otwar­cie i zamknię­cie tego rado­sne­go spo­tka­nia zwią­za­ne jest zawsze ze zna­kiem bło­go­sła­wień­stwa Trój­cy Świę­tej. Oby to nasze spo­tka­nie mia­ło szcze­gól­nie uprzy­wi­le­jo­wa­ny wymiar, taki jaki towa­rzy­szył np. św. Fau­sty­nie Kowal­skiej pod­czas modli­twy: „W pew­nej chwi­li po Komu­nii Świę­tej usły­sza­łam te sło­wa: Tyś jest nam miesz­ka­niem. W tej chwi­li odczu­łam w duszy obec­ność Trój­cy Świę­tej – Ojca, Syna i Ducha Świę­te­go, czu­łam się świą­ty­nią Bożą, czu­ję, że jestem dziec­kiem Ojca; nie umiem wytłu­ma­czyć wszyst­kie­go, ale duch to dobrze rozu­mie. O dobro­ci nie­skoń­czo­na, jak bar­dzo zni­żasz się do nędz­ne­go stwo­rze­nia”. Buduj­my się tym świa­dec­twem Świę­tej.

Ta Msza Świę­ta umoż­li­wia spo­tka­nie z tajem­ni­cą. Bóg w Trój­cy jedy­ny mówi tutaj do czło­wie­ka: Tyś jest nam miesz­ka­niem. Ta tajem­ni­ca nas tro­chę prze­ra­sta, ale bez modli­twy, bez dzia­ła­nia łaski pły­ną­cej z sym­bo­lów naszej wia­ry pogu­bi­my się już zupeł­nie. Pod­czas Eucha­ry­stii  czy­ni­my gesty i wypo­wia­da­my sło­wa. To nasze spo­so­by wyzna­wa­nia wia­ry w Trój­cę Świę­tą. Dbaj­my o ich jakość. Zachę­caj­my młod­szych do więk­sze­go akcen­to­wa­nia sym­bo­li­ki chrze­ści­jań­skiej w życiu codzien­nym. Choć­by przez pro­sty i krót­ki znak krzy­ża świę­te­go. Sami świadcz­my zna­kiem krzy­ża w prze­strze­ni publicz­nej, że jeste­śmy chrze­ści­ja­na­mi. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​