0:00/ 0:00
Kazania

Litanijni. W czasie epidemii

Litanijni. W czasie epidemii

Nasza codzien­na poboż­ność wywo­dzi się z tra­dy­cji lita­nii. Świad­czą o tym choć­by nasze modli­tew­ni­ki napeł­nio­ne lita­nia­mi. Pamię­taj­my, że tra­dy­cja lita­nii zna­na jest już od śre­dnio­wie­cza. Z koń­ca VI wie­ku pocho­dzi mat­ka wszyst­kich lita­nii, Lita­nia do Wszyst­kich Świę­tych. W maju uży­wa­my do wspól­no­to­wej modli­twy Lita­nii ku czci Mat­ki Naj­święt­szej. Mimo że w histo­rii powsta­ło wie­le lita­nii maryj­nych, to powszech­nie i na sta­łe przy­ję­ła się wła­śnie ta, z wło­skie­go sank­tu­arium maryj­ne­go w Lore­to (stąd nazwa: Lita­nia Lore­tań­ska), zatwier­dzo­na ofi­cjal­nie przez papie­ża Syk­stu­sa V w 1587 r.

Jak zbu­do­wa­na jest każ­da lita­nia? Otóż wier­ni w histo­rii doda­wa­li do sie­bie kolej­ne tytu­ły-wezwa­nia odno­szą­ce się do Osób Bożych, Mat­ki Bożej i Świę­tych. Wska­za­na Lita­nia z Lore­to skła­da się dla­te­go aż z 53 tytu­łów-wezwań skie­ro­wa­nych do Mat­ki Naj­święt­szej. Nie­któ­re tytu­ły wywo­dzą się ze Sta­re­go Testa­men­tu. Świę­ta Mary­ja, któ­rą przy­zy­wa­my w lita­nii do opie­ki, wspo­ma­ga nas w życiu. Dla­te­go nie wymie­nia­my jakiś szcze­gól­nych potrzeb, tyl­ko powta­rza­my, wyśpie­wu­je­my „Módl się za nami”.

Co cie­ka­we, w Lita­nii Lore­tań­skiej może­my wyróż­nić przy­naj­mniej trzy moty­wy. Pierw­szy z nich moż­na nazwać umow­nie dogma­tycz­nym. Roz­po­czy­na go wezwa­nie „Świę­ta Mary­jo”. Potem wska­zu­je Mat­kę Pana jako dru­gą Ewę, dzie­wi­cę z Naza­re­tu, mądrą Pan­nę, któ­ra wyda­ła i wycho­wa­ła Pana Jezu­sa. Dru­gi motyw Lita­nii Lore­tań­skiej, któ­ry roz­po­czy­na wezwa­nie „Zwier­cia­dło spra­wie­dli­wo­ści” a koń­czy – „Wspo­mo­że­nie wier­nych” wska­zu­je obiek­tyw­nie, ale i poetyc­ko pięk­no Maryi, jej zale­ty i pomoc świad­czo­ną dla ludzi. Tutaj odnaj­du­je­my wie­le moty­wów biblij­nych i pro­roc­kich. Trze­ci, koń­co­wy motyw tema­tycz­ny lita­nii, któ­ry zaczy­na się od tytu­łu „Kró­lo­wa Anio­łów”, moż­na nazwać escha­to­lo­gicz­nym, czy­li osta­tecz­nym. Kró­lo­wej nie­ba i zie­mi, Kró­lo­wej Wszyst­kich Świę­tych się zawie­rza­my wska­zu­jąc rów­nież nasze rodzi­ny i Ojczy­znę do szcze­gól­nej opie­ki.

Czy Lita­nia Lore­tań­ska ma nam jesz­cze coś do powie­dze­nia w XXI wie­ku? Kie­dy Mat­kę Pana, Pan­nę czy­stą, Kró­lo­wą nie­ba w zaufa­niu przy­zy­wa­my, to doświad­cza­my wej­ścia w zaska­ku­ją­cą tajem­ni­cę współ­pra­cy czło­wie­ka z Bogiem. Bo Bóg stał się w histo­rii Bogiem z nami. O tej ścież­ce życia mówią dzi­siej­sze sło­wa lek­cji mszal­nych: przed­sta­wia­ją Zmar­twych­wsta­łe­go Jezu­sa jako Bra­mę dla owiec, jako Paste­rza i Stró­ża dusz naszych, jako Pana-Kyrio­sa i Mesja­sza. Dzię­ki Lita­nii Lore­tań­skiej może­my lepiej kon­tem­plo­wać ten szlak życia, któ­re­go doświad­czy­ła i któ­ry odkry­ła nasza Pani i Patron­ka. Ona jak nikt z nas pozna­ła tajem­ni­ce zba­wie­nia.

Dla­te­go może­my uczyć się od Niej, jak być chrze­ści­ja­ni­nem, jak cho­dzić za Jezu­sem pod krzyż doświad­czeń i spo­tkać się ze Zmar­twych­wsta­łym na co dzień. Dla­te­go war­to zdo­by­wać się na „ducho­wość lita­nij­ną”, czy­li kon­tem­pla­cyj­ną. O to cho­dzi­ło­by w naszym prze­ży­wa­niu modli­twy lita­nii. Aby­śmy coraz bar­dziej sta­wa­li się ludź­mi biblij­ny­mi i wewnętrz­ny­mi. W tym cza­sie epi­de­mii odkryj­my świat lita­nii jako dom chrze­ści­ja­ni­na. Bierz­my udział w majów­kach. Otwie­raj­my nasze modli­tew­ni­ki. Bo lita­nia to taka „modli­twa sztur­mo­wa”. Może rze­czy­wi­ście każ­de kolej­ne wezwa­nie jest jak ude­rze­nie, sta­ra się wejść w tajem­ni­ce, do same­go nie­ba, do same­go Ojca nie­bie­skie­go. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​