0:00/ 0:00
Kazania

Obdarowani

Obdarowani

Ura­do­wa­li się zatem ucznio­wie, ujrzaw­szy Pana. A Jezus zno­wu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posy­łam”. Po tych sło­wach tchnął na nich i powie­dział im: „Weź­mij­cie Ducha Świę­te­go!” (J 20).

Obda­ro­wa­ni. Zosta­li­śmy obda­ro­wa­ni. Sko­ro tutaj gro­ma­dzi­my się na dzięk­czy­nie­niu nie­dziel­nym to wła­śnie po to, aby sobie to uświa­do­mić. Nie pytaj­my więc sie­bie czy zosta­li­śmy obda­ro­wa­ni, ale raczej jak bar­dzo zosta­li­śmy przez Boga obda­ro­wa­ni. Każ­dy indy­wi­du­al­nie, rodzin­nie, wspól­no­to­wo został przez Boga obda­ro­wa­ny. I tak np. na pozio­mie oso­bi­stym jeden ma oczy nie­bie­skie, dru­gi zie­lo­ne, trze­ci czar­ne, a jesz­cze inny sza­re czy piw­ne. Powie­cie: są i nie­wi­do­mi. Jed­nak w zamian za dar widze­nia otrzy­ma­li inne dary — tak jak wło­ski tenor Andrea Bocel­li — posia­da abso­lut­ny słuch i go twór­czo roz­wi­ja.

Jeste­śmy cią­gle przez Boga obda­ro­wy­wa­ni. Jakie dary cze­ka­ją na nas w tym dniu, po tej Eucha­ry­stii, a jakie dary przy­nie­sie roz­po­czy­na­ją­cy się tydzień? Oto jest inte­re­su­ją­ce pyta­nie. Za sie­dem dni, kie­dy się tutaj może poja­wi­my, będzie­my zna­li lita­nię nie­spo­dzia­nych darów Bożej ręki. Może w zago­nie­niu nie umie­my ich jakoś dostrzec. Dobrze jed­nak taki spis darów z tygo­dnia w ser­cu nosić i je nali­czać. Jak­że wte­dy lek­ko iść do kościo­ła, przed ołtarz i Panu Bogu podzię­ko­wać.

Może nie potra­fi­my jesz­cze tego obda­ro­wa­nia zro­zu­mieć? Nie potra­fi­my prze­li­czać kro­pel desz­czu, pro­mie­ni sło­necz­nych, czy zachwy­cić się ludz­kim, dobrym sło­wem czy pio­sen­ką z radia jako darem? Czy może lęka­my się nie­rzad­ko ten Boży dar otwo­rzyć, roz­bu­do­wać, podać dalej? Szko­da. Uczmy się tego. I nie zapo­mi­naj­my o darach Ducha Świę­te­go, któ­re nam pod­po­wia­da­ją jak pomna­żać ziem­skie dary.

Skończ­my też z prze­ko­na­niem, że bez świa­tła Ducha Boże­go da się postę­po­wać pięk­nie, pew­nie i nie robić błę­dów. Bo tam, gdzie dzia­ła Duch Świę­ty czło­wiek jest dopie­ro praw­dzi­wie mądry, odpo­wie­dzial­ny, świa­do­my, sil­ny, oświe­co­ny, pokor­ny i wraż­li­wy – praw­dzi­we szczę­śli­wy (por. sło­wa ks. Andrze­ja Nackow­skie­go). O taką asy­sten­cję Ducha Świę­te­go dzi­siaj trze­ba nam pro­sić i ją odno­wić. To wiel­ki dar — uro­czy­sty dzień Zesła­nia Ducha Świę­te­go. Z tego powo­du powta­rzaj­my sobie zawo­ła­nie: Bogu dzię­kuj­cie (…). Ducha nie gaście (por. 1 Tes 5,18−19).

Miłość to jed­na z dzie­dzin w naszym poko­le­niu, w któ­rej wie­le jest do popra­wie­nia. Zro­bio­no z miło­ści w ostat­nich deka­dach kary­ka­tu­rę, tzw. „wol­ną miłość”, któ­ra wydzie­dzi­czo­na z ducha głę­bo­ko krzyw­dzi innych, nad­uży­wa cia­ła, jest raczej jakimś ego­istycz­nym pla­nem zaspa­ka­ja­nia, używ­ką świa­ta. Dzie­je się to kosz­tem dru­gie­go. Bo trze­ba na począt­ku uwie­rzyć w miłość-dar, aby go innym dawać. Potrze­ba dar miło­ści wydo­by­wać ze źró­dła czy­stej Bożej stud­ni. Trze­ba dać się miło­ści ponieść, zamiast iść pod wiatr Ducha. Miłość jest darem. Jak Eucha­ry­stia. A my uczy­my się jej od same­go Boga.

Ura­do­wa­li się zatem ucznio­wie, ujrzaw­szy Pana. A Jezus zno­wu rzekł do nich: „Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posy­łam”. Po tych sło­wach tchnął na nich i powie­dział im: „Weź­mij­cie Ducha Świę­te­go!” Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​