0:00/ 0:00
Kazania

Oddech

Oddech

Czy ktoś z was kie­dyś pró­bo­wał nie oddy­chać? Wstrzy­mać oddech? Wejść pod wodę i liczyć sekun­dy? Dużo moż­na wytrzy­mać. Ale wie­my dobrze, że bez dotle­nie­nia nie wytrzy­ma czło­wiek dłu­go. Umrze. Rekor­dzi­ści płe­two­nur­ko­wie potra­fią wytrzy­mać bez tle­nu spo­ro minut. Nie radzę jed­nak pró­bo­wać. Każ­dy potem musi ode­tchnąć, musi spła­cić defi­cyt tle­no­wy orga­ni­zmu.

Bóg tak uło­żył świat, że cały kosmos i czło­wiek stwo­rzo­ny na Jego obraz i podo­bień­stwo, potrze­bu­je nie tyl­ko tle­nu atmos­fe­rycz­ne­go, ale rów­nież tchnie­nia Boga. Dusza ludz­ka jest nie­śmier­tel­na i cią­gle potrze­bu­je dostę­pu do tchnie­nia Boga. Raz otrzy­ma­ne tchnie­nie, jest pod­trzy­my­wa­ne. Czło­wiek mar­nie­je szyb­ko jeśli nie dostar­cza Boże­go odde­chu swo­jej duszy. Postę­pu­je coraz gorzej. Nisz­czy swo­je uzdol­nie­nia. Grze­szy: nara­ża się na brak łaski, powo­li zali­cza grze­chy z całe­go spi­su Deka­lo­gu. Przy­du­sza swo­ją duszę. Ducho­we war­to­ści w nim zamie­ra­ją. Sta­je się wewnętrz­nie brzyd­ki, jeśli nie ma w nim nawet mini­mum dobrej woli i odde­chu z Góry. Czło­wiek im głę­biej oddy­cha Duchem św. tym bar­dziej pięk­nym się sta­je. Wra­ca do sie­bie, do obra­zu Stwór­cy.

Dzie­ci dziś przyj­mu­ją I. Komu­nię św., dni poprze­dza­ją­ce poświę­ci­ły na przy­go­to­wa­nie się i pierw­szy sakra­ment spo­wie­dzi i pojed­na­nia. Oddy­cha­ją Świę­tym Duchem, bar­dzo są świę­te i nas uświę­ca­ją swo­ją posta­wą w tych dniach. Jeden z moich przy­ja­ciół z pod­sta­wów­ki wysy­łał mi z tego powo­du, dzi­siaj rano SMS z nad­mor­skiej Ust­ki. „Masz bar­dzo boga­te­go kole­gę……, czy­li mnie… mam pra­wie 50 lat, a moja cór­cia idzie dziś do I. Komu­nii, dla­te­go od dziś jestem na liście For­be­sa”. To jest prze­ko­na­nie Jac­ka o tym, że roz­wój ducho­wy jest naj­więk­szym bogac­twem, któ­ry prze­mie­nia życie i świat. Czy my doro­śli tak rozu­mie­my na co dzień dzia­ła­nie sakra­men­tów? To ten stan: peł­ni Ducha, gdzie Bóg doty­ka łaską. I nie jest dobrze, kie­dy sami decy­du­je­my żyć bez tej peł­ni.

Dzi­siej­szy Psalm 104 stu­diu­je stan świa­do­me­go czło­wie­ka, któ­ry uzmy­sła­wia sobie koniecz­ność dru­gie­go odde­chu, tchnie­nia Ducha Boże­go:

Jak licz­ne są dzie­ła Two­je, Panie,
zie­mia jest peł­na Twych stwo­rzeń.
Gdy odbie­rasz im oddech, mar­nie­ją
i w proch się obra­ca­ją.
Stwa­rzasz je, napeł­nia­jąc swym Duchem
i odna­wiasz obli­cze zie­mi.

Odna­wia­nie obli­cza tej zie­mi, odna­wia­nie czło­wie­ka, to cią­gły pro­ces. Wie­my, że Spe­cja­li­stą od tej odno­wy jest sam Duch Św. Nie czło­wiek odna­wia i pod­trzy­mu­je ist­nie­nie. To Trze­cia Oso­ba Boska, wie­rzy­my w Nie­go, choć nie bar­dzo jed­nak ogar­nia­my zawi­ło­ści Jego dzia­ła­nia. Ale to On jest wła­śnie tym, któ­ry daje życie świa­tu i towa­rzy­szy nam na co dzień. Otóż dziś, w ten szcze­gól­ny dzień Pięć­dzie­siąt­ni­cy, jak co roku, przy­po­mi­na­my sobie jako wspól­no­ta o Jego sub­tel­nym dzia­ła­niu: np. w sakra­men­tach. Sakra­men­ty to potęż­ny oddech duszy i cia­ła. Oddech peł­ni czło­wie­czeń­stwa. Bez Ducha św. jed­nak żaden z sakra­men­tów nie zadzia­ła. W cza­sie Eucha­ry­stii zawsze pro­si­my Boga nad dara­mi chle­ba i wina, aby zesłał Ducha św. Ma się tak z każ­dym sakra­men­tem. Pro­si­my o dzia­ła­nie, tchnie­nie Boże­go Ducha.

Zła­pać ten dru­gi Oddech to szczę­ście. Duch Świę­ty udzie­la nam mądro­ści, wspie­ra nas w kro­cze­niu pew­ną dro­gą oraz uczy omi­ja­nia grze­chów. Wystar­czy, że w trak­cie nie­pew­nych momen­tów życia, oschło­ści modli­twy i nie­ro­zu­mie­nia Pisma Świę­te­go popro­si­my Ducha Świę­te­go, aby natchnął, a On będzie dzia­łał.

Chrze­ści­ja­nie to żyją­cy „na dwa odde­chy”, modlą­cy się, przyj­mu­ją­cy sakra­men­ty i poru­sza­ni sys­te­ma­tycz­nie Duchem. To ci, któ­rzy zazna­li tej głę­bi, sta­li się  ducho­wy­mi, w odróż­nie­niu od tych zmy­sło­wych-pod­da­nych wymia­ro­wo­ści tyl­ko tego świa­ta, żyją­cych jak­by w świa­to­wym smo­gu, gdzie nie da się roz­róż­nić z powo­du zanie­czysz­cze­nia i hała­su dobre­go od złe­go. Czło­wiek ducho­wy odróż­nia się rów­nież od tych, cie­le­snych-wal­czą­cych jesz­cze o sys­te­ma­tycz­ne nabie­ra­nie dru­gie­go odde­chu. Oddy­cha­ją­cy „na dwa odde­chy” są ludź­mi Ducha. Oni pro­mie­niu­ją aurą Stwór­cy, jak ktoś kto scho­dzi z wyso­kich gór: wypo­czę­ty, odno­wio­ny, bo po spo­tka­niu z Bogiem. Jak te dzie­ci I — Komu­nij­ne dzi­siaj. Tego sobie i im życz­my na wszyst­kie dni nasze­go życia. Aby żyć na dwa odde­chy! Amen.