0:00/ 0:00
Kazania

Odpowiedzialni — w czasach epidemii

Odpowiedzialni — w czasach epidemii

Pod stud­nią Jaku­bo­wą, obok mia­stecz­ka Sychar, Jezus daje nam dzi­siaj w koście­le Mariac­kim lek­cję odpo­wie­dzial­no­ści. Przy­by­wa­my do stud­ni. Naszą stud­nią jest Eucha­ry­stia. Ta stud­nia to wezwa­nie do oso­bi­stej odpo­wie­dzial­no­ści w każ­dym cza­sie, rów­nież zagro­że­nia cho­ro­bą. Nie moż­na pozwo­lić wyschnąć ducho­we­mu źró­dłu, któ­re w nas bije, ani dać go złe­mu wro­go­wi zasy­pać. A jeże­li mamy wra­że­nie, że zie­mia, w któ­rej obec­nie żyje­my jest nie­przy­ja­zna, cho­ra, jało­wa – potrze­ba „odko­pać” źró­dło rado­ści, któ­re dzię­ki Jezu­so­wi jest w nas. Trze­ba nauczyć się nie­ja­ko na nowo Eucha­ry­stii, by w cza­sach zagro­że­nia epi­de­mią życie pły­nę­ło sze­ro­kim stru­mie­niem. Odkryj­my więc na nowo Jezu­sa i Jego spo­sób czer­pa­nia wody żywej, czy­stej, odtru­wa­ją­cej.

Zba­wi­ciel roz­ma­wiał przed wie­ka­mi z Sama­ry­tan­ką o napra­wie jej życia. Roz­mo­wa z począt­ku doty­czy­ła refor­my jej ser­ca, jej oso­bi­stych roz­strzy­gnięć, a potem dotknę­ła ludzi całe­go mia­stecz­ka Sychar. Dziś sło­wo Jezu­sa doty­ka i nas. Św. Paweł tłu­ma­czy to jesz­cze ina­czej: On [Jezus] umarł za nas, jako za grzesz­ni­ków, w ozna­czo­nym cza­sie, gdy jesz­cze byli­śmy bez­sil­ni (Rz 5, 5). Pamię­taj­my więc: misja Jezu­sa skie­ro­wa­na jest do nas, jak i ludzi wszyst­kich cza­sów, pocho­dzą­cych z każ­de­go poko­le­nia, ludu i naro­du, któ­rzy wie­dzą, że tak napraw­dę są bez­sil­ni wobec śmier­ci. Doświad­cza­my tego uczu­cia w obec­nym sta­nie trwa­nia zagro­że­nia epi­de­mią. Spo­tka­nie z Jezu­sem wyma­ga od czło­wie­ka ele­men­tar­nej poko­ry.

W tym szcze­gól­nym cza­sie, kie­dy spe­cjal­nie trosz­czy­my się o nasze zdro­wie, po poja­wie­niu się rów­nież w Kra­ko­wie przy­pad­ku nowej cho­ro­by zakaź­nej, poja­wia się w naszych gło­wach wie­le nie­spo­koj­nych pytań. Naj­waż­niej­szy prze­kaz jed­nak pozo­sta­je jeden: jeste­śmy dzieć­mi dobre­go Boga. Wystar­czy nam Jego łaski. Poma­gaj­my sobie cier­pli­wie. Wszy­scy wspo­ma­gaj­my modli­twa­mi pacjen­tów, służ­bę zdro­wia, kape­la­nów i spo­wied­ni­ków, któ­rzy mają dużo pra­cy. Naszym cho­rym kapła­ni roz­nio­są Naj­święt­szy Sakra­ment. Sio­stry zakon­ne i nasz zespół cha­ry­ta­tyw­ny w bez­piecz­ny spo­sób wspo­mo­gą cho­rych w zaku­pach.

Szcze­gól­nie waż­ne w tym miej­scu są rów­nież prak­tycz­ne uwa­gi doty­czą­ce uczest­nic­twa w nabo­żeń­stwach. Przyj­mij­my je pokor­nie. Uwa­ga pierw­sza: nie­dziel­ne Msze św. są w cza­sie epi­de­mii nie­obo­wiąz­ko­we, wier­ni są z nich dys­pen­so­wa­ni. Przy­cho­dzą­cy do kościo­ła np. w związ­ku z zamó­wio­ną przez rodzi­nę inten­cją powin­ni być zupeł­nie zdro­wi. Zro­zum­my to. Pozo­sta­jąc w domach w nie­dzie­lę jed­no­czy­my się z Eucha­ry­stią ducho­wo, na dro­dze modli­twy, np. różań­ca, czy­ta­nia Pisma Świę­te­go, czy też przez media. Miej­my Boga w ser­cu i pra­gnie­nie, aby Jezus pra­co­wał w nas swo­ją łaską. W naszym koście­le trwa codzien­nie spo­wiedź, modli­twa ado­ra­cyj­na, kapła­ni cele­bru­ją wg sta­łe­go gra­fi­ku quasi in modo pri­va­to 10 Mszy św. w nie­dzie­lę, a 12 we wszyst­kie dni powsze­dnie wedle przy­ję­tych inten­cji przy ołta­rzach bocz­nych. Jed­nak i w domu moż­li­wa jest prak­ty­ka wia­ry np. komu­nii ducho­wej, zwa­na tak­że komu­nią pra­gnie­nia. Ona spra­wia ducho­we owo­ce, podob­ne do tych, któ­re przy­no­si Komu­nia sakra­men­tal­na. Znajdź­my na te prak­ty­ki czas. Dla nie­któ­rych nie­wąt­pli­wie ten nad­zwy­czaj­ny czas będzie oka­zją do nawró­ce­nia i spo­wie­dzi po dłu­gich latach!

Po dru­gie: na modli­twie w tych dniach nie uży­wa­my w kościo­łach wody świę­co­nej. To nie żaden grzech czy zanie­dba­nie, lecz nasza odpo­wie­dzial­ność. Nie­wi­dzial­na łaska Boża jest do zba­wie­nia koniecz­nie potrzeb­na. Moż­na prze­że­gnać się po pro­stu przy wej­ściu i wyj­ściu do kościo­ła w pobli­żu drzwi. Niech to wystar­czy. Pamię­taj­my rów­nież, że znak poko­ju prze­ka­zu­je nam w cza­sie nabo­żeństw sam Jezus Chry­stus Zmar­twych­wsta­ły. To On mówi: Pokój Wam. Stąd nasze prze­ka­zy­wa­nie sobie poko­ju przez poda­nie ręki nie jest w cza­sach cho­ro­by zakaź­nej wska­za­ne. Wystar­czy ogar­nąć dobrą myślą obec­nych na litur­gii i świat cały.

W cza­sie epi­de­mii przyj­mu­je­my Naj­święt­szy Sakra­ment na rękę. W cza­sach zagro­że­nia cho­ro­bą naucz­my się po pro­stu tego spo­so­bu przy­ję­cia Pana Jezu­sa. Nie ma lep­sze­go lub gor­sze­go spo­so­bu przyj­mo­wa­nia tego sakra­men­tu. Wierz­my, że ten kto przy­stę­pu­je do Komu­nii Świę­tej zbli­ża się zawsze do uzdra­wia­ją­ce­go Boga. Pamię­taj­my, że nie obo­wią­zu­je nas pry­wat­na wie­dza czy choć­by bar­dzo poboż­ne prze­ko­na­nie o wyż­szo­ści jed­ne­go spo­so­bu komu­ni­ko­wa­nia nad dru­gim. Nie grzesz­my pychą. Komu­nia poda­wa­na na rękę jest prak­ty­ko­wa­na przez Kościół od cza­sów apo­stol­skich.

Instruk­cja takie­go przyj­mo­wa­nia Eucha­ry­stii w warun­kach kościo­ła Mariac­kie­go jest nastę­pu­ją­ca: pro­ce­syj­nie przy­by­wa­my przed sza­fa­rza i gdy oso­ba przed przyj­mu­je Komu­nię, przy­klęk­nij­my na jed­no kola­no lub zrób­my skłon gło­wą. Następ­nie, sto­jąc już przed kapła­nem, wycią­gnij­my ręce przed sie­bie na wyso­kość ser­ca: otwar­ta lewa dłoń niech utwo­rzy miej­sce dla Cia­ła Chry­stu­sa, pra­wa niech będzie dla niej pod­par­ciem od dołu. Hostię w obec­no­ści kapła­na wkła­da­my do swo­ich ust pal­ca­mi pra­wej dło­ni. Przyj­mu­je­my Komu­nię świę­tą od razu, przy sza­fa­rzu. Nie zapo­mnij­my o ducho­wym zjed­no­cze­niu z Jezu­sem w ser­cu, po powro­cie na miej­sce w ław­ce. Ufa­my, że po pew­nym cza­sie powró­ci­my do ulu­bio­ne­go spo­so­bu przyj­mo­wa­nia Komu­nii św.

Módl­my się wspól­nie na koniec tego roz­wa­ża­nia w okre­sie szcze­gól­nym nasze­go życia:

Panie Jezu, leka­rzu naszych dusz i ciał,
czu­je­my się bez­rad­ni
w tej sytu­acji ogól­no­świa­to­we­go zagro­że­nia,
ale ufa­my Tobie,
udziel nam poko­ju i zdro­wia.
Mat­ko Boża, chroń nas i opie­kuj się nami,
pro­wadź nas w miło­ści do Two­je­go Syna, Jezu­sa.
Świę­ty Seba­stia­nie, módl się za nami
Świę­ta Fran­cisz­ko Rzy­mian­ko,
Świę­ty Rochu,
Świę­ta Roza­lio,
Świę­ty Karo­lu Boro­me­uszu,
Amen.

Świę­ty Boże! Świę­ty moc­ny! Świę­ty nie­śmier­tel­ny!
Zmi­łuj się nad nami.
Od powie­trza, gło­du, ognia i woj­ny,
Wybaw nas Panie.
Od nagłej i nie­spo­dzie­wa­nej śmier­ci,
Zacho­waj nas Panie.
My grzesz­ni Cie­bie Boga pro­si­my,
Wysłu­chaj nas Panie.