0:00/ 0:00
Kazania

Piękni

Piękni

Cóż bowiem za korzyść odnie­sie czło­wiek, choć­by cały świat zyskał, a na swej duszy szko­dę poniósł? Albo co da czło­wiek w zamian za swo­ją duszę? (Mt 16). To cen­tral­ne pyta­nia Jezu­sa w nie­spo­dzie­wa­nym spo­rze z apo­sto­ła­mi i Pio­trem o kon­klu­zji życia. Jezus dosyć jasno wybie­ra życie z krzy­żem w tle. Chry­stus naj­pięk­niej widzi swój koniec życia wła­śnie w koniunk­cji z krzy­żem, któ­ry jest narzę­dziem zba­wie­nia i pomo­stem do zmar­twych­wsta­nia. A ucznio­wie jesz­cze nie poj­mu­ją, że mesjań­skie zada­nia Syna Boga wykra­cza­ją poza ich hory­zont myśle­nia o kró­lu Izra­ela i ich karie­rze, nowej kla­sie mini­strów, dorad­ców u Jego boku. Nie dzi­wi nas to jakoś. Dopie­ro po latach, jak apo­stoł Paweł, zro­zu­mie­ją praw­dę o war­to­ści duszy ludz­kiej, że war­to dać cia­ła swo­je na ofia­rę żywą, świę­tą, Bogu miłą, jako wyraz rozum­nej służ­by Bożej. Nie brać wzo­ru z tego świa­ta, lecz prze­mie­niać się przez odna­wia­nie umy­słu, umieć roz­po­znać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu miłe i co dosko­na­łe (Por. Rz 12, 1–2).

Każ­de poko­le­nie ma pro­blem z wyce­ną duszy. Ludzie każ­de­go języ­ka, kul­tu­ry i naro­du nie umie­ją wyce­nić war­to­ści duszy. Dla­cze­go tak mało ludzi rozu­mie, dla­cze­go ma wybie­rać życie z krzy­żem w tle? Nie rozu­mie­ją, że Jezu­so­we hory­zon­ty obja­śnia­ją świat naj­peł­niej jako wyraz rozum­nej służ­by Bożej, a nie jako poszu­ki­wa­nie sie­bie czy przy­jem­no­ści. Czło­wie­ka bowiem nie zaspo­koi poszu­ki­wa­nie dróg na skrót, lecz tyl­ko ser­ce, któ­re spo­cznie w Panu. Wola Boża, to co dobre, co Bogu miłe i co dosko­na­łe daje jedy­ną szan­sę na dozna­nie szczę­ścia i pięk­na.

Zapa­mię­taj­my więc: pięk­na i war­to­ści duszy nie da się prze­ce­nić. To naj­wyż­sze dobro. Cały świat z jego bogac­twem nie jest wart jed­nej duszy. Stąd ludzie pra­wi dba­ją o czy­stość duszy. Pro­wa­dzi do tego uży­wa­nie i kształ­ce­nie sumie­nia jako roz­strzy­ga­ją­ce­go gło­su wewnętrz­ne­go przed, w trak­cie i po każ­dym czy­nie. Bowiem przed każ­dym czy­nem Bóg wystę­pu­je w roli przy­ja­cie­la, któ­ry dobrze radzi, co nale­ży czy­nić, a cze­go uni­kać. Jest to głos sumie­nia przed­uczyn­ko­we­go. Rów­nież w cza­sie wyko­ny­wa­nia czy­nu Boży głos odpo­wie­dzial­nie pod­po­wia­da nor­my zacho­wa­nia. Zaś po dobrym czy­nie sumie­nie pouczyn­ko­we nagra­dza poko­jem i rado­ścią, czy­ni czło­wie­ka szczę­śli­wym i decy­du­je o wewnętrz­nym pięk­nie czło­wie­ka. Nato­miast jeże­li czyn nie jest zgod­ny z tym, co Bóg przed czy­nem pod­po­wia­dał, mamy do czy­nie­nia z karą. I karą jest nie­po­kój sumie­nia. Czło­wiek po złym czy­nie zosta­je wewnętrz­nie roz­dar­ty, tra­ci na war­to­ści, sam do sie­bie ma pre­ten­sję. To sumie­nie spra­wia, że jeste­śmy pięk­ni wewnętrz­nie i pra­cu­je­my nad sobą bez spo­ru z pla­nem Naj­wyż­sze­go.

Na Eucha­ry­stii uczy­my się być pięk­ni wewnętrz­nie, w pięk­nych świą­ty­niach, w barw­nym litur­gicz­nym kul­cie, pro­si­my Boga o odno­wie­nie nasze­go umy­słu i duszy oraz naby­wa­my pięk­na i mocy. Uczy­my się nie brać wzo­ru z tego świa­ta, lecz prze­mie­niać się, umieć roz­po­znać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu miłe i co dosko­na­łe. Psalm 63 opo­wia­da wła­śnie o tym:
Oto wpa­tru­ję się w Cie­bie w świą­ty­ni,
by ujrzeć Twą potę­gę i chwa­łę.
Two­ja łaska jest cen­niej­sza od życia,
więc sła­wić Cię będą moje war­gi.
Będę Cię wiel­bił przez całe me życie
i wznio­sę ręce w imię Two­je.
Moja dusza syci się obfi­cie,
a usta Cię wiel­bią rado­sny­mi war­ga­mi.
Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​