0:00/ 0:00
Kazania

Pociecha

Pociecha

Mary­ja zosta­ła nam dana jako znak. Znak szcze­gól­ny. Ona jak nikt z ludzi, nikt z nas, otrzy­ma­ła od Boga skarb życia i wyko­rzy­sta­ła go w spo­sób wspa­nia­ły. Otrzy­ma­ła wiel­ki talent i pomno­ży­ła stu­krot­nie. Od poczę­cia i naro­dzin wybra­na, zosta­ła Mat­ką Zba­wi­cie­la. Jej znak odtąd zaczy­na roz­pa­lać wyobraź­nię wie­rzą­cych i cią­gle dostar­cza nam nowych inspi­ra­cji i natchnień. Jed­ną z takich inspi­ra­cji jest przy­do­mek Mat­ki Bożej, któ­ry zawie­ra się w sfor­mu­ło­wa­niu „od Pocie­chy”. Bo kie­dy przy­cho­dzą na nas trud­no­ści i stra­pie­nia, wie­my, że Bóg jak w życiu Maryi, potra­fi je prze­mie­nić w radość. Tego wła­śnie doty­czy wezwa­nie tytu­lar­ne kościo­ła. Mary­ja jest Mat­ką Pocie­sze­nia, gdyż to wła­śnie Ona dała ziem­skie życie Zba­wi­cie­lo­wi, któ­ry jest praw­dzi­wym Pocie­szy­cie­lem ludzi. I On zosta­wia nam po swo­im chwa­leb­nym Wnie­bo­wstą­pie­niu Pocie­szy­cie­la w Duchu Świę­tym (J 14, 25). Mary­ja była tego wiel­kim świad­kiem i zna­kiem. Ona dosko­na­le nauczy­ła się od Boga pocie­szać ludzi.

Już za Jej życia apo­sto­łom towa­rzy­szył cią­gle nimb nadziei speł­nio­nej. Obiet­ni­ce pocie­chy speł­ni­ły się bowiem u Niej cał­ko­wi­cie. W Jezu­sie. Potem w rzym­skich kata­kum­bach ist­nia­ły wize­run­ki, któ­re wska­zy­wa­ły, że krwa­wo prze­śla­do­wa­ni chrze­ści­ja­nie szu­ka­li u Maryi pocie­chy na spo­sób ducho­wy. Ona im i nam towa­rzy­szy przez tajem­ni­cę świę­tych obco­wa­nia. Potwier­dze­niem tej posta­wy jest naj­star­sza modli­twa maryj­na Pod Two­ją obro­nę, z prze­ło­mu III/​IV stu­le­cia. Naj­praw­do­po­dob­niej tytuł Pocie­szy­ciel­ka Stra­pio­nych nada­no Maryi pod­czas pon­ty­fi­ka­tu Grze­go­rza Wiel­kie­go (590−604). Tę cechę, rys pocie­szy­ciel­ski Mat­ki Bożej odkry­to rów­nież w zako­nie augu­stiań­skim. Według legen­dy, Mat­ka Boża uka­za­ła się św. Moni­ce — mamie św. Augu­sty­na — ubra­na w czar­ny strój ze skó­rza­nym pasem, w odpo­wie­dzi na jej proś­by o pomoc i pocie­chę po śmier­ci męża — Patry­cju­sza. Św. Moni­ka doświad­czy­ła wie­lu roz­te­rek życio­wych, ale Mat­ka Boża w obja­wie­niu obie­ca­ła jej spe­cjal­ną opie­kę i pocie­chę. W 1439 r. Grze­gorz z Rimi­ni otrzy­mał pozwo­le­nie na zało­że­nie brac­twa pasko­we­go przy koście­le augu­stiań­skim w Bolo­nii, któ­re­go patro­na­mi byli wła­śnie św. Augu­styn i św. Moni­ka. (por. Bre​wiarz​.pl). A wy jeste­ście spad­ko­bier­ca­mi tego zna­ku, tych bractw.

Wezwa­nie Para­fii doty­ka zna­ku pocie­chy dosko­na­łej danej nam przez Boga na wie­le spo­so­bów w Jezu­sie Zba­wi­cie­lu, któ­re­go wiel­kim śla­dem jest Naj­święt­sza Pan­na. We wszyst­kich swo­ich potrze­bach, wszel­kie­go rodza­ju nie­szczę­ściach i cier­pie­niach, chrze­ści­ja­nie zawsze doświad­cza­ją Jej tro­ski. W Naj­święt­szej Maryi Pan­nie, Mat­ce Świę­tej Nadziei, wier­ni podzi­wia­ją spraw­dzo­ny znak nadziei i pocie­chy, aż nadej­dzie pełen bla­sku dzień Pań­ski (Pre­fa­cja). I dziś Mary­ja, Mat­ka Chry­stu­sa, Mat­ka Kościo­ła uśmie­cha się do nas z nie­ba w swo­je świę­to. Zna­kiem Jej obec­no­ści jest ten obraz wene­ro­wa­ny i czczo­ny wpo­śród beskidz­kich wzgórz. Dziś odda­je­my Jej hołd, ale tak napraw­dę to cześć dla pierw­sze­go Spraw­cy pocie­sze­nia ludzi — Boga same­go. Do Nie­go nas pro­wa­dzi i odsy­ła nasza Patron­ka. Jemu odda­je­my nasze myśli, nasze bolącz­ki i cze­ka­my na kon­so­la­cję. Pro­si­my o radość, bo dosyć mamy róż­no­ra­kich kło­po­tów. Każ­dy z nas. Nie­kie­dy mamy ser­ca peł­ne kło­po­tów, gory­czy i zamie­sza­nia. Przy­by­wa­my bowiem z zamie­sza­nia świa­ta. Dla­te­go wzdy­cha­my o pocie­chę i radość. Wypo­wia­da­my wów­czas sło­wa Lita­nii do Mat­ki Bożej Pocie­sze­nia:
Pocie­sze­nie świa­ta,
Pocie­sze­nie stra­pio­nych,
Pocie­sze­nie pła­czą­cych,
Pocie­sze­nie opusz­czo­nych,
Pocie­sze­nie nędz­nych,
Pocie­sze­nie wygnań­ców,
Pocie­sze­nie żywych i umar­łych,
Pocie­sze­nie przy­ja­ciół Bożych,
Pocie­cho roz­pa­cza­ją­cych,
Pocie­szy­ciel­ko ubo­gich,
Pocie­szy­ciel­ko wdów i sie­rot,
Pocie­szy­ciel­ko naj­li­to­ściw­sza cho­rych,
Pocie­szy­ciel­ko dosko­na­łych i nie­do­sko­na­łych,
Powta­rza­my: Wsta­wiaj się za nami!

W ten spo­sób, na modli­twie, Ona towa­rzy­szy nam w bólu, w wycho­dze­niu z prze­strze­ni cie­nia, doli­ny nasze­go smut­ku. Co wię­cej, Ona nas uczy towa­rzy­sze­nia dru­gie­mu w tym czę­sto bole­snym pro­ce­sie prze­cho­dze­nia przez smu­tek. Bo prze­ży­cie stra­pie­nia i pró­by pogo­dze­nia się z nim to jesz­cze nie koniec wędrów­ki życia. Wle­waj­my tę nadzie­ję innym. Nasza cicha obec­ność, spoj­rze­nie peł­ne wia­ry zako­rze­nio­ne w doświad­cze­niu wia­ry w zmar­twych­wsta­nie i zako­rze­nie­nie w miło­ści Boga to fila­ry miło­sier­ne­go pocie­sza­nia innych na wzór Maryi. Chrze­ści­ja­nin potra­fi dawać innym pocie­chę! Czyń­my to na co dzień wśród bra­ci! Naśla­duj­my Patron­kę!

Komu­nia Św. to znak sakra­men­tal­ny same­go Boga, Pocie­chy Osta­tecz­nej, czy­li bez­po­śred­nie dotknię­cie Jego łaski, nadziei, któ­rą chce­my wnieść w nasze życie oso­bi­ste, rodzin­ne i wspól­no­to­we. Tej pocie­chy doświad­czy­ła już nasza Świę­ta. Dla­te­go pro­si­my, aby ta dzi­siej­sza Komu­nia świę­ta i ado­ra­cja pro­ce­syj­na Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu prze­mie­ni­ła nasze smut­ki w radość; aby prze­isto­czy­ła zadry, kłót­nie w pokój; aby oży­wi­ła nie­czu­łość; aby wypro­wa­dzi­ła ze sła­bo­ści i grze­chu świa­tło bło­go­sła­wień­stwa. Bóg prze­cież w życie Maryi wniósł wiel­ką pocie­chę i radość, pomi­mo smut­ków i cier­pień. Dotknął Ją peł­ną łaską. I Bóg w Komu­nii Świę­tej potra­fi uczy­nić podob­nie w nas. Daj­my Mu tyl­ko szan­sę i otwórz­my się na podo­bień­stwo Maryi. Bóg wte­dy dzia­ła cuda. Pocie­szy i prze­mie­ni do głę­bi. Niech tak się sta­nie. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/
Kaza­nie odpu­sto­we ku czci Mat­ki Bożej Pocie­sze­nia w Jusz­czy­nie