0:00/ 0:00
Kazania

Posłuszni

Posłuszni

Media zda­ją się nie popu­la­ry­zo­wać nie­któ­rych słów. Ta uwa­ga doty­czy wie­lu bar­dzo waż­nych, acz­kol­wiek nie­czę­sto uży­wa­nych czy zapo­mi­na­nych wyra­żeń. Do takich znie­lu­bio­nych słów w słow­ni­ku medial­nym nale­ży, zda­je się, wyraz posłu­szeń­stwo. Dla­cze­go? Może­my się tyl­ko domy­ślać. Kie­dy spoj­rzeć do słow­ni­ka syno­ni­mów, wyra­że­nie posłu­szeń­stwo ozna­cza bycie upo­rząd­ko­wa­nym, kar­nym, zdy­scy­pli­no­wa­nym, powol­nym komuś, kto ma auto­ry­tet. Wier­ni logi­ce Ewan­ge­lii chce­my dzi­siaj nauczyć się uży­wa­nia tego sło­wa w prak­ty­ce. Sły­szy­my dzi­siaj bowiem wezwa­nie: „Dziec­ko, idź i pra­cuj dzi­siaj w win­ni­cy” (Mt 21, 28).

Cały ewan­ge­licz­ny pas­sus opo­wia­da histo­rię ojca i dwóch synów. Zasmu­ca nas pierw­szy syn, któ­ry odpo­wie­dział: „Idę, panie!”, lecz nawet nie wyko­nał jed­ne­go kro­ku według życze­nia taty. Nie był dobrym synem. Skła­mał. Nie był wier­ny dane­mu sło­wu. Nie tyl­ko nic nie zro­bił, lecz jesz­cze nie był soli­dar­ny ze swo­im dru­gim bra­tem. Wymknął się po pro­stu do swo­ich ego­istycz­nych spraw. Dru­gi syn z począt­ku nie chciał być posłusz­nym, lecz się opa­mię­tał i pomógł swo­je­mu ojcu w win­ni­cy. Pra­co­wał wytrwa­le cały dzień. Pomi­mo pierw­sze­go odru­chu „nie chcę” oka­zał się być wspa­nia­łym i posłusz­nym synem.

Tak już jest w życiu, że moż­na opo­wia­dać wie­le. Moż­na gadać o naj­szczyt­niej­szych zamia­rach. Moż­na je wypi­sy­wać na sztan­da­rach, trans­pa­ren­tach. A wszyst­ko to na nic, jeśli zabrak­nie kon­kre­tu. Czyn spraw­dza nasze posłu­szeń­stwo obra­nym celom. Moż­na go tyl­ko wyko­nać lub nie. Same inten­cje czło­wie­ka pra­wie się nie liczą, praw­dzi­wy ślad pozo­sta­wia­ją tyl­ko czy­ny. Czyn spraw­dza naszą wier­ność Bogu i ludziom. Czyn spraw­dza jak jeste­śmy wier­ni i posłusz­ni obo­wiąz­kom, przy­się­gom, sakra­men­tom (por. Dariusz Piór­kow­ski SJ).

Igna­cy Kra­sic­ki pisał: „Możesz ludzi oma­mić, Boga nie oszu­kasz”. Moż­na prze­cież powie­dzieć: „posprzą­ta­łem”, „odro­bi­łem zada­nie”, „byłem wier­ny obo­wiąz­kom szkol­nym, uni­wer­sy­tec­kim, mał­żeń­skim, pro­fe­sjo­nal­nym”, „jestem wier­ny przy­ka­za­niom”, ale tego nie robić. Bóg jed­nak widzi wszyst­ko. Przy­to­czę dobry przy­kład cór­ki, któ­ra – wie­dząc, że spóź­ni się do domu dzie­sięć minut – dzwo­ni do rodzi­ców, by poin­for­mo­wać, że będzie kil­ka minut po cza­sie. Jakiż to dro­biazg: dzie­sięć minut! A prze­cież w tym dro­bia­zgu zawar­ta jest wiel­ka miłość i odpo­wie­dzial­ność.

Św. Paweł odno­si się do zasa­dy posłu­szeń­stwa żyją­cej w nas wie­rzą­cych (Flp 2). Życzy nam byśmy mie­li te same dąże­nia: tę samą miłość i wspól­ne­go ducha, pra­gnąc tyl­ko jed­ne­go — szczę­śli­we­go życia na zie­mi i w nie­bie, w poko­rze oce­nia­li jed­ni dru­gich za wyżej sto­ją­cych od sie­bie. Życzy nam, aby nasze myśle­nie było myśle­niem na wzór Jezu­sa Chry­stu­sa. On był posłusz­ny, bo uni­żył same­go sie­bie, przy­był na zie­mię, pra­co­wał dla nas aż do krzy­ża. Dla­te­go został wywyż­szo­ny nad wszyst­ko. Tego same­go Jezu­sa spo­ty­ka­my w Eucha­ry­stii. Nie widzi­my Go wyłącz­nie naszym wzro­kiem, ale widzi­my Go oczy­ma wia­ry.

Bia­łe tuni­ki dzie­ci pierw­szo­ko­mu­nij­nych, świą­tecz­ne ubra­nia zgro­ma­dzo­nych to waż­ny i pięk­ny sym­bol prze­by­wa­nia w win­ni­cy Ojca Nie­bie­skie­go. On wpi­sał nas w posła­nie Jezu­sa, któ­ry na zawsze chciał pozo­stać przy nas. Komu­nia św. poka­zu­je, że nasze posłu­szeń­stwo przy­ka­za­niom Bożym i kościel­nym nie jest tru­dem, ale naśla­do­wa­niem same­go Jezu­sa. Takie posłu­szeń­stwo daje radość, satys­fak­cję i napa­wa naj­wyż­szym stop­niem szczę­ścia. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​