0:00/ 0:00
Kazania

Pożyczka

Pożyczka

W ten wie­czór i w dni Boże­go Naro­dze­nia inten­syw­nie pozna­je­my Boga i Jego hoj­ność. Gdy Synek Boży, Dzie­cię przy­cho­dzi na ten świat w małym Betle­jem sta­je­my się bar­dzo boga­ci. Zatrzy­mu­je­my się przy żłób­ku i intu­icyj­nie dzię­ku­je­my szczo­dre­mu Panu Dzie­jów za ten oce­an cie­pła i dobra. W tam­ten wie­czór Bóg się przed ludź­mi odsło­nił do koń­ca w Jezu­sie. Zba­wie­nie sta­ło się udzia­łem nie tyl­ko domu Izra­ela, lecz i świa­ta całe­go.

Z tego powo­du, my ludzie, Boże Naro­dze­nie może­my potrak­to­wać jako Bożą inwe­sty­cję w ten pogu­bio­ny świat. To swo­ista Boża pożycz­ka na wykup świa­ta. Odda­nie ludziom Syna w Betle­jem nie jest jak te pożycz­ki ziem­skie, ban­ko­we, gotów­ko­we, z ofer­ty spe­cjal­nej na świę­ta! Ich bajecz­ne rekla­my sły­szy­my czę­sto. Brzmią mniej wię­cej tak: „Czy chcesz zapew­nić sobie i swo­im bli­skim radość z nad­cho­dzą­cych świąt? Sfi­na­li­zuj wszyst­kie marze­nia, kup sobie nowy ciuch, wyjedź na kil­ka dni, bio­rąc naj­lep­szą i nisko­opro­cen­to­wa­ną pożycz­kę”. Nie o to cho­dzi w Betle­jem, w któ­rym nie było dla Syna Boże­go nawet miej­sca w gospo­dzie. Nie cho­dzi prze­cież o jakąś prze­mi­ja­ją­cą pomyśl­ność i sezo­no­wą nawet radość.

Zda­je­my sobie spra­wę nawet pod­świa­do­mie z wiel­ko­ści tej Betle­jem­skiej nocy! Św. z Syrii, Jakub z Sarug żyją­cy w V/​VI wie­ku wygło­sił tak wybit­ną homi­lię, że prze­trwa­ła do naszych cza­sów. W niej tak opo­wie­dział o tym wyda­rze­niu: „Dziś ręka che­ru­bi­na opu­ści miecz ogni­sty (por. Rdz 3, 24), gdyż drze­wo życia nie potrze­bu­je już być strze­żo­ne. Oto, w rze­czy­wi­sto­ści, jego owoc został zło­żo­ny w żło­bie, aby stać się pokar­mem dla ludzi, któ­rzy z wła­snej woli sta­li się podob­ni do zwie­rząt… Pan, któ­ry stał w cie­niu dra­bi­ny, zszedł, aby wznieść ludzi do nie­ba”. Wła­śnie taka Boża aktyw­ność zasłu­gu­je na nasz głę­bo­ki zachwyt, naszą lau­da­cję. Stąd śpie­wa­my z całe­go ser­ca i z wszyst­kich sił kolę­dy; stąd darzy­my się wiel­kim zaufa­niem wła­śnie w ten czas wspo­mnie­nia, kie­dy to Bóg pierw­szy tak nam zaufał, że nie jeste­śmy w sta­nie Jego bogac­twa sami wychwa­lić. Pamię­ta­my, że dzię­ki Nie­mu nie tyl­ko żyje­my, lecz wycho­dzi­my z zaco­fa­nia i ciem­no­gro­du grze­chu ku szczę­ściu i wol­no­ści ser­ca.

Dobry Bóg udzie­la nam tylu łask i co cie­ka­we, nigdy się tym nie męczy. To uka­zał w Betle­jem. Misja ratun­ko­wa, posła­nie Dzie­cię­cia do Betle­jem sta­ło się szczo­dro­bli­wą inwe­sty­cją, któ­ra świat cały zdą­ży­ła już przez wie­ki ubo­ga­cić czu­ło­ścią, cier­pli­wo­ścią, rodzin­no­ścią, przy­jaź­nią — po pro­stu Bożą miło­ścią. Co wię­cej, ten szczo­dry gest wla­nia w ten świat dobra jest tak „pomy­śla­ny”, że ta pożycz­ka pocho­dzą­ca nie z tego świa­ta doko­nu­je się na co dzień. Jest powta­rza­na na ołta­rzach całe­go świa­ta, tam, gdzie skła­da się Eucha­ry­stię: sakra­men­tal­ny dar dla czło­wie­ka od cza­sów Jezu­sa trwa przez poko­le­nia. To uży­cze­nie Syna, Zba­wi­cie­la z Betle­jem swo­ją cią­gło­ścią, odda­niem i miło­ścią świad­czy o wiel­ko­ści Stwór­cy. On jest jaki jest. Hoj­ny, szczo­dry, miło­sier­ny, wspa­nia­ło­myśl­ny.

Dla­te­go dzi­siaj Naj­ła­skaw­szy Boże zwra­ca­my się do Cie­bie  sło­wa­mi modli­twy mszal­nej z Adwen­tu: Spraw, aby­śmy przez dobre uczyn­ki przy­go­to­wa­li się na spo­tka­nie przy­cho­dzą­ce­go Chry­stu­sa, a w dniu sądu, zali­cze­ni do Jego wybra­nych, mogli posiąść kró­le­stwo nie­bie­skie (z Kolek­ty, 1. ponie­dzia­łek Adwen­tu). Two­ją Eucha­ry­stię trak­tu­je­my jako bez­zwrot­ną pożycz­kę w ten pogu­bio­ny nie­rzad­ko ludz­ki los.

Kie­dy bia­ła Eucha­ry­stia przy­cho­dzi na świat w cza­sie kon­se­kra­cji, sta­je­my się bar­dzo boga­ci. Korzy­sta­my z Niej w świę­ta i w codzien­no­ści. Przyj­mu­je­my i ado­ru­je­my Ją jak Betle­jem­skie Dzie­cię. I wie­my, i wie­rzy­my, że to sam Jezus przy­cho­dzi. Do nas i po nas — ludzi żyją­cych ducho­wo­ścią Boże­go Naro­dze­nia. Bo Pan, któ­ry stał w cie­niu dra­bi­ny, zszedł, aby wznieść ludzi do nie­ba. Tam gdzie naj­więk­sze bogac­two. Bo jak śpie­wa Paweł Doma­ga­ła w utwo­rze „25 grud­nia”:

dziś nie musisz bać się Boga
jest taki mały bez­bron­ny jak sen
dziś nie musisz pro­sić o nic Boga
dziś Bóg jest, taki jak ty
możesz wziąć Boga na ręce
uko­ły­sać, utu­lić, zaśpie­wać przed snem
a może wte­dy On pomo­że zro­zu­mieć ci wię­cej
i poj­miesz choć na chwi­le
po co jesteś tu
. Amen.

ks. inf. Dariusz Raś — Paster­ka 2018