0:00/ 0:00
Kazania

Prostaczek

Prostaczek

Mądrość zbu­do­wa­ła sobie dom i woła na wyżyn­nych miej­scach mia­sta: „Pro­sta­czek niech tutaj przyj­dzie!” (Prz 9, 1–6). Kim jest ta Mądrość, któ­ra zbu­do­wa­ła sobie dom w gór­nym Mie­ście? Ta Mądrość z Księ­gi Przy­słów, jak zapew­ne się domy­śla­cie, to Bóg sam, któ­ry zapra­sza do sie­bie ludzi dobre­go, czy­ste­go, spo­koj­ne­go sumie­nia. Nią jest rów­nież w kon­tek­ście Ewan­ge­lii sam Jezus Chry­stus. Bo On jest Mądro­ścią uni­wer­sal­ną. W Nim łączy się mądrość Boża i mądrość czło­wie­ka. On zapra­sza do patrze­nia na życie z per­spek­ty­wy wiecz­no­ści, któ­rą dla nas wysłu­żył przez swo­je życie, ofia­rę na krzy­żu i chwa­leb­ne zmar­twych­wsta­nie.

Mądrość Boża zało­ży­ła dom na wyży­nach mia­sta. Gdzie jest to mia­sto? Owo Mia­sto to nie­bie­skie Jeru­za­lem i znaj­du­je się w Górze. Tam, gdzie nie się­ga nasz świat. Ale jak my dosta­nie­my się do tego mia­sta i tego domu Mądro­ści? Jak sta­nie­my się owy­mi pro­stacz­ka­mi? Cóż, odpo­wiedz­my sobie szcze­rze: nasze życie jest cza­sem zdo­by­wa­nia mądro­ści. I są ludzie, któ­rzy zdo­by­wa­ją mądrość, i są i tacy, któ­rzy nie są tym w ogó­le zain­te­re­so­wa­ni. Świę­ty Tomasz pisał jed­nak o tym, że pod tym wzglę­dem na począt­ku wszy­scy zaczy­na­my podob­nie. O począt­kach mądro­ści u czło­wie­ka pisał jako o „Bożym instynk­cie”, któ­ry miesz­ka w nas od dziec­ka, bo jest to dar przy­ro­dzo­ny. Cho­dzi­ło mu zapew­ne o pra­su­mie­nie — wro­dzo­ny spo­sób dzia­ła­nia inte­lek­tu, zachę­ca­ją­cy do czy­nie­nia dobra i uni­ka­nia zła. Takie sumie­nie pier­wot­ne jed­nak nie wystar­czy. Nam doro­słym potrzeb­ne jest bowiem sumie­nie roz­wi­nię­te i pew­ne. Potrze­ba nam osią­gnąć życie mądre i takie sumie­nie, któ­re w prak­ty­ce codzien­nej dzia­ła bez wąt­pli­wo­ści co do dobra dane­go czy­nu. Bo tyl­ko mając do czy­nie­nia z takim sumie­niem moż­na dzia­łać moral­nie. Potrzeb­ne jest nam sumie­nie dobre i praw­dzi­we, czy­li takie, któ­re­go osąd jest wia­ry­god­ny i rze­czy­wi­sty. Modli­my się dla­te­go w każ­dą nie­dziel­ną Eucha­ry­stię o dar mądro­ści, spe­cjal­ną łaskę daną ludziom przez Boga, aby potra­fi­li odróż­niać dobro od zła, praw­dę od kłam­stwa, miłość od nie­na­wi­ści, grzech śmier­tel­ny od tego powsze­dnie­go. Bo mądro­ścią nie jest samo poboż­ne wypeł­nia­nie przy­ka­zań. To dopie­ro jej począ­tek. Potrze­ba uru­cho­mić jesz­cze doj­rza­łe sumie­nie i być mądrym w kon­kret­nych momen­tach boga­te­go życia.

Biblij­na mądrość pro­stacz­ka to nic inne­go jak odda­nie w zarząd swo­je­go życia mądro­ści Stwór­cy, ku peł­nej reali­za­cji i roz­wo­ju oso­by. Mądrym, czy­li pro­stacz­kiem jest ten, kto jest pokor­ny, kto chce się do koń­ca swo­ich dni uczyć. Prze­ci­wień­stwem mądro­ści jest głu­po­ta. Głu­pi żyje według głu­po­ty, czy­li według cha­osu sumie­nia, bra­ku sma­ku, bra­ku sza­cun­ku dla praw­dy. Głu­pi kom­plet­nie zagu­bił kie­ru­nek życia ku Górze. Głu­po­ta nie bie­rze pod uwa­gę kru­cho­ści życia, krzy­ża, cier­pie­nia, śmier­ci. I dla­te­go żyją­cy według głu­po­ty zupeł­nie nie radzą sobie z tymi pro­ble­ma­mi. Nie­któ­rzy nie uwzględ­nia­ją np. w ogó­le Boga, zawę­ża­ją sobie hory­zont życia wyłącz­nie do docze­sno­ści i przy­jem­no­ści. Psalm 53 stwier­dza wprost: Mówi głu­pi w swo­im ser­cu: «Nie ma Boga». Nie­rzad­ko, taki uwa­ża się za mądre­go tyl­ko dla­te­go, że ma daro­wa­ne życie, wol­ną wolę i duszę. To jed­nak za mało.

Dla­te­go przy­cho­dzi do nas Jezus i mówi jak ongiś do swo­ich roda­ków Żydów: „Ja jestem chle­bem żywym, któ­ry zstą­pił z nie­ba. Jeśli ktoś spo­ży­wa ten chleb, będzie żył na wie­ki. Chle­bem, któ­ry Ja dam, jest moje Cia­ło, wyda­ne za życie świa­ta”(J 6, 51n). Tyl­ko pro­sta­czek rozu­mie tę fra­zę: aby żyć trze­ba jeść. Jeśli cho­dzi o życie wiecz­ne to i ono wyma­ga pokar­mu, spe­cjal­ne­go, wiecz­ne­go, róż­nią­ce­go się od tego ziem­skie­go. Taki pokarm pocho­dzi od Tego, któ­ry jest wiecz­ny. Stąd ta fra­za, tak nie­czy­tel­na z pozo­ru, sta­je się dla nas pro­sta i łatwa, kie­dy patrzy­my na nią z per­spek­ty­wy Eucha­ry­stii i Jezu­sa, któ­ry jest głup­stwem dla świa­ta, lecz Mądro­ścią dla chrze­ści­jan (por. św. Paweł 1 Kor). Naby­wa­my mądro­ści ziem­skiej z obser­wa­cji, z ksią­żek, od ludzi. Lecz naj­więk­szą z Mądro­ści, Jej naj­wyż­szy wymiar, zdo­by­wa­my na spo­tka­niu ze Zba­wi­cie­lem. On jest jedy­ną Mądro­ścią łączą­cą nas bez­po­śred­nio z nie­bem. Daj­my Mu się tyl­ko pokie­ro­wać. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/