0:00/ 0:00
Kazania

Sekwencja

Sekwencja

Mam wra­że­nie, że każ­dy z nas posia­da wro­dzo­ną cie­ka­wość cudu. Każ­dy chciał­by przy­naj­mniej raz w życiu odpo­wie­dzieć sobie na pyta­nie: jak Bóg spra­wia cuda, jak dzie­ją się te nad­zwy­czaj­ne zda­rze­nia?

Dziś w opo­wia­da­niu z Ewan­ge­lii Jana, z roz­dzia­łu szó­ste­go, moż­na wydo­być wie­le niu­an­sów ana­to­mii cudu. Pierw­szy szcze­gół: Szedł za Nim wiel­ki tłum, bo oglą­da­no zna­ki, jakie czy­nił dla tych, któ­rzy cho­ro­wa­li. Za Jezu­sem cho­dzi­ły tłu­my. Dosłow­nie śle­dzi­ły go krok w krok. Nawet Herod był cie­kaw cudów Jezu­sa. Nic w tym dziw­ne­go, że my tutaj dziś jeste­śmy. Przy­by­li­śmy za Jezu­sem, aby wypro­sić u Nie­go cuda i łaski. Bo cuda dzia­ły się w histo­rii ludzi i dzie­ją się nadal. Łaska Boża napraw­dę dzia­ła wpo­śród nas.

Dru­gim ele­men­tem ana­to­mii cudu jest ducho­we zaufa­nie. Tyl­ko ufa­ją­cy z głę­bi ser­ca, cud wypro­si, cudu doświad­czy, przy nim cud się dopeł­ni. Ludzie ufa­ją­cy, oni, otrzy­mu­ją dar wycze­ki­wa­ne­go potom­stwa, oni uzy­ska­ją zdro­wie w cięż­kiej cho­ro­bie, oni odnaj­dą cen­ną zgu­bę na dru­gim koń­cu Pol­ski, oni pod­pro­wa­dzą do nawró­ce­nia zatwar­dzia­łe­go grzesz­ni­ka, oni prze­mie­nią swo­je życie. Ponie­waż zawie­rzy­li i zaufa­li. Zba­wi­ciel rzekł do Fili­pa: „Gdzie kupi­my chle­ba, aby oni się naje­dli?”. Mówił to, wysta­wia­jąc na pró­bę zaufa­nie i wia­rę.

 Trze­cim ele­men­tem cudu jest w koń­cu pod­da­nie woli Boga. Tego sfor­mu­ło­wa­nia bar­dzo nie lubi świat. Lecz Jezus wprost ocze­ku­je od nas pod­sta­wo­wej lojal­no­ści i goto­wo­ści do wypeł­nia­nia Jego woli. Nie moż­na liczyć na cuda bez naj­mniej­szej nawet poko­ry ze stro­ny czło­wie­ka. Bóg nie zadzia­ła ex machi­na jak­by na zawo­ła­nie pyszał­ka. Zauważ­my, jak w cza­sie roz­mno­że­nia chle­ba Zba­wi­ciel włą­cza w cud bez­po­śred­nio ręce ludzi pokor­nych — Jemu odda­nych. Ręce chłop­ca z pię­cio­ma chleb­ka­mi, ręce Apo­sto­łów, w koń­cu ręce tysię­cy spo­ży­wa­ją­cych posi­łek. Czy mamy takie pokor­ne ręce i ser­ce? Cud prze­cho­dzi nie­rzad­ko na ludzi przez pokor­ne dzia­ła­nie innych ludzi. Pamię­taj­my o tym.

Gdy zaś owo­ce cudu są widocz­ne, trze­ba za cud umieć podzię­ko­wać, aby nic nie zgi­nę­ło z jego dobra. Na górze roz­mno­że­nia Zba­wi­ciel mówi wyraź­nie: „Zbierz­cie pozo­sta­łe ułom­ki, aby nic nie zgi­nę­ło”. Zebra­li więc i ułom­ka­mi z pię­ciu chle­bów jęcz­mien­nych, pozo­sta­ły­mi po spo­ży­wa­ją­cych, napeł­ni­li dwa­na­ście koszów. Ura­do­wa­ni mają jesz­cze coś na potem, cud nie jest dany tyl­ko na jeden dzień. Z jego ułom­ków moż­na jesz­cze wie­le wspa­nia­łe­go uczy­nić i nimi się podzie­lić. Aby nic z rado­ści cudu nie zagi­nę­ło.

Jeste­śmy wśród milio­nów, któ­rzy wie­rzą w cuda. My chrze­ści­ja­nie wie­rzy­my głę­bo­ko w to, że cuda i łaski są nie­od­łącz­nym ele­men­tem obec­no­ści Boga wśród nas. One nie tyl­ko pod­sy­ca­ją wia­rę. One wyzwa­la­ją następ­ne nad­zwy­czaj­ne zda­rze­nia. Już od począt­ku świa­ta ludzie są świad­ka­mi wie­lu sekwen­cji cudów. Cud stwo­rze­nia, cud życia prze­pla­ta­ją się w łań­cu­chu z maleń­ki­mi cuda­mi naszych oso­bi­stych prze­żyć i doświad­czeń. To taka Boża sekwen­cja. W niej uczest­ni­czy­my. Bo doświad­czy­li­ście już kie­dyś mniej­szej czy więk­szej inter­wen­cji Boga, praw­da?

Nie zapo­mnij­my, że cza­sa­mi już małe dzia­ła­nie z naszej stro­ny, wspar­te modli­twą, przy­ję­tym świę­tym sakra­men­tem i zawie­rze­niem łasce Ducha Świę­te­go, powo­du­je sekwen­cję nie­by­wa­łych zda­rzeń wokół. Wystar­czy gło­śno wypo­wie­dzieć czy­jąś potrze­bę w naj­bliż­szym oto­cze­niu czy w przy­god­nie zamó­wio­nej taxi, a wokół znaj­dzie się wie­lu życz­li­wych. W ubie­głym roku pewien mło­dy, zmar­twio­ny obro­tem życia męż­czy­zna przy­był do namio­tu Świa­to­we­go Dnia Ubo­gie­go na kra­kow­skim Małym Ryn­ku z jed­ną proś­bą: „nie chcę już być bez­dom­nym, nie chcę żyć przy śmiet­ni­ku, w porzu­co­nej karo­se­rii-wra­ku samo­cho­du, nie chcę tam jadać!” I stał się cud. Od tam­tej pory ów czło­wiek pra­cu­je, ma już miesz­ka­nie i wspa­nia­le daje sobie radę. Wypo­wie­dział jed­no zda­nie. I sta­ło się. Bóg to spra­wił.

Jed­no nasze „tak” powie­dzia­ne Bogu wie­le potra­fi  zmie­nić i napra­wić w świe­cie. Wte­dy z nie­do­stat­ku roz­wi­ja się nad­miar. I dzie­je się następ­ny cud. Stąd dzi­siaj, teraz, w tej sekun­dzie wypo­wiedz­my przed ołta­rzem Jezu­sa Eucha­ry­stycz­ne­go naszą proś­bę o cud, o jed­ną nad­zwy­czaj­ną inter­wen­cję z Góry, o jed­ną potrzeb­ną łaskę. Uczyń­my to… Pro­śmy… A potem postę­puj­my według instruk­cji: widzieć cud, Bogu pokor­nie zaufać, dzia­łać na rzecz i w koń­cu podzię­ko­wać. A potem cze­kać na następ­ny cud w Bożej sekwen­cji. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/