0:00/ 0:00
Wydarzenia

Senioralia 2017 — MB Bolesnej 15/​09/​2017

Senioralia 2017 — MB Bolesnej 15/​09/​2017

Ks. Dariusz Raś — pro­boszcz-archi­pre­zbi­ter Bazy­li­ki Mariac­kiej w Kra­ko­wie

Dobrze, że są takie dni jak ten: gdzie poprzez modli­twę, wspól­ne spo­tka­nia, bada­nia lekar­skie, kon­cer­ty i roz­mo­wy może­my w spo­sób cie­plej­szy spoj­rzeć na dany nam czas. O oso­bach 60+ moż­na śmia­ło mówić pol­ska zło­ta jesień. To wy nią jeste­ście. Pomi­mo jakichś nie­do­god­no­ści, pomi­mo oso­bi­stych pro­ble­mów, cza­sa­mi też nie­do­ma­ga­nia zdro­wia jeste­ście tymi, któ­rzy prze­pro­wa­dzi­li Ojczy­znę przez wichry histo­rii i zmia­nę tysiąc­le­ci. Może­cie być jed­nak z sie­bie dum­ni. Tego Wam nikt nie zabie­rze. Pomi­mo pol­skich spo­rów dziś jeste­śmy w koście­le poświę­co­nym Bogu, aby za to dzię­ko­wać i wie­le spraw oso­bi­stych przed­kła­dać w modli­twie pod­czas IV Ogól­no­pol­skich Senio­ra­liów w Kra­ko­wie.
Papież Fran­ci­szek kie­dyś ape­lo­wał, by opie­ko­wać się senio­ra­mi, bo są skar­bem spo­łe­czeń­stwa. Dziś ten skarb senio­rów sie­dzi w ław­kach kościo­ła Mariac­kie­go, „Notre Dame de Cra­co­vie”. Trze­ba więc za papie­żem powta­rzać i nazy­wać Was skar­bem spo­łe­czeń­stwa. Żyje­my bowiem w cza­sach, w któ­rych ludzie star­si bar­dzo się liczą. Mło­de gene­ra­cje w zglo­ba­li­zo­wa­nym świe­cie cią­gle cze­goś poszu­ku­ją. A to Wy, senio­rzy się opie­ku­je­cie się młod­szy­mi poko­le­nia­mi i sta­bi­li­zu­je­cie sytu­ację spo­łecz­ną na róż­ne spo­so­by. To Wy prze­ka­zu­je­cie doświad­cze­nie, mądrość, wia­rę i wspo­ma­ga­cie młod­szych w codzien­no­ści, rów­nież mate­rial­nie. Za to Wam dzię­ku­je­my!
Papież Fran­ci­szek mówił wprost: Star­si ludzie to ci, któ­rzy nio­są nam histo­rię, któ­rzy nio­są nam naucza­nie i wia­rę, zosta­wia­ją nam spu­ści­znę. Oni jak sta­re wino mają wewnętrz­ną siłę, by prze­ka­zać nam szla­chet­ne dzie­dzic­two. Bądź­cie więc taki­mi wła­śnie, prze­ka­zu­jąc młod­szym szla­chec­two, wewnętrz­ną moc, uczą­cy­mi zaufa­nia Bogu i kocha­ją­cy­mi.
Kocha­ją­cy­mi… Dzi­siej­szy dzień uczy nas miło­ści. Mat­ka Boża Bole­sna patro­nu­je na całym świe­cie kato­li­kom wła­śnie 15 wrze­śnia. Zapy­ta ktoś: co to za miłość pod krzy­żem? Odpo­wiedz­my: to miłość trze­cie­go stop­nia, miłość ofia­ry. Miłość pierw­sze­go stop­nia to ta naj­bar­dziej kro­to­chwil­na, moż­na ja porów­nać do miło­ści zako­cha­nych, narze­czo­nych, nowo­żeń­ców czy dziec­ka do mamy. Jest dosyć pro­sta do osią­gnię­cia. Czę­sto się ją pre­zen­tu­je w mediach i na ryn­kach. Dru­gi sto­pień miło­ści sta­no­wi ta doj­rzal­sza, już w doświad­cze­niu, w zbie­ra­niu owo­ców życia. Wie­lu z nas jej doświad­cza, dzie­li się dobrem z inny­mi w spo­ko­ju i chwi­lach świa­tła. Jed­na sied­mio­lat­ka wnucz­ka tak obja­śnia­ła rolę dziad­ków i temu dała świa­dec­two: Kie­dy bab­cie nam coś czy­ta­ją, to jest to napraw­dę ład­ne. Czy­ta­ją, kie­dy się chce i nie pomi­ja­ją nicze­go. Każ­de­mu mogę pole­cić posia­da­nie bab­ci, przede wszyst­kim gdy nie ma się tele­wi­zo­ra. W koń­cu bab­cie to jedy­ne doro­słe, któ­re mają czas (praw­dzi­wa wypo­wiedź z Inter­ne­tu).
W koń­cu tą miłość trze­cie­go stop­nia, miłość ofia­ry opi­su­je dzi­siej­sza ewan­ge­lia. Ta sce­na pod krzy­żem to nie­ja­ko Uni­wer­sy­tet Miło­ści, nie­ko­niecz­nie rozu­mia­ny przez wszyst­kich. Jak to kochać cier­piąc, cier­pieć kocha­jąc? Sce­na spod krzy­ża to wła­śnie wyja­śnia i przy­bli­ża. Na pięć scen, jakie skła­da­ją się na Jano­wą opo­wieść o ukrzy­żo­wa­niu i śmier­ci Jezu­sa (J 19,16b-37), ta z Mary­ją sta­no­wi sce­nę naj­bar­dziej miło­sną. Dwie posta­cie, któ­re nie są nazwa­ne imie­niem wła­snym, ale okre­śle­nia­mi wię­zi z Jezu­sem: “Jego Mat­ka” i “Uczeń, któ­re­go miło­wał”. Z krzy­ża cier­pie­nia Jezus naj­pierw zwra­ca się do swo­jej Mat­ki, a następ­nie do ucznia. Oby­dwie wypo­wie­dzi poka­zu­ją, że Jezus two­rzy mię­dzy tymi dwie­ma oso­ba­mi naj­ści­ślej­szą więź: miłość. Św. Jan to mło­dy chło­pak jesz­cze, ale przy­był jak wnuk z Mary­ją pod krzyż. Jego Mistrz odcho­dzi. Obec­ność Maryi Mat­ki Bole­snej potwier­dza Jej miłość w godzi­nie Ofia­ry. Obo­je uczą się od Jezu­sa miło­ści ofia­ry — miło­ści trze­cie­go stop­nia. Krzyż nam w ten spo­sób odsła­nia w peł­ni miłość. Odsła­nia się potę­ga Boże­go kocha­nia. Bóg cier­pi dla i za czło­wie­ka, jest gotów się poświę­cić. I u nas ten aspekt miło­wa­nia — naj­bar­dziej może rys chrze­ści­jań­ski miło­ści, naj­mniej wyli­czal­ny — kie­dyś nastą­pi. Bo uczy­my się cho­dzić stop­nia­mi miło­ści całe życie. I dziś też, w tej szko­le miło­ści jaką jest Eucha­ry­stia to czy­ni­my. Miłość jest stop­nio­wal­na, spraw­dza się i odbi­ja jak w lustrze, w Ofie­rze Syna Boże­go!
Na koniec jed­na uwa­ga do Senio­rów: w naszym koście­le Mariac­kim, w nawie pół­noc­nej znaj­du­je się spe­cjal­ny obraz poświę­co­ny św. Annie, senior­ce, bab­ci Pan Jezu­sa, oraz praw­do­po­dob­nie św. Joachi­mo­wi, dziad­ko­wi, senio­ro­wi. Stąd modli­twy naszych Senio­rów kie­ru­ją się pro­sto do Boga. Zacy­tuj­my jed­ną z ich modlitw:
Boże, Ty zechcia­łeś, by rodzi­na świę­tej Anny i Joachi­ma była opar­ciem dla Naj­święt­szej Rodzi­ny, spraw, by bab­cie, dziad­ko­wie i całe star­sze poko­le­nie byli cie­płym i moc­nym opar­ciem dla budo­wa­nia Bogiem napeł­nio­nych mał­żeństw i rodzin. Odda­laj od nas wszel­kie nie­bez­pie­czeń­stwa, aby­śmy bez trwo­gi, ufni w Ich wsta­wien­nic­two, mogli w poko­ju wyko­ny­wać obo­wiąz­ki nasze­go sta­nu, Bogu z rado­ścią słu­żyć i dostą­pić zba­wie­nia wiecz­ne­go. Przez Chry­stu­sa, Pana nasze­go. Amen.