0:00/ 0:00
Kazania

Sprawni

Sprawni

Na lek­cji reli­gii sio­stra pyta dzie­ci:
-Kto z was chce pójść do nie­ba?
Wszyst­kie dzie­ci pod­no­szą ręce. Wszyst­kie oprócz Jasia.
-A ty Jasiu, nie chcesz iść do nie­ba?
-Na pie­cho­tę? Jak zosta­nę kosmo­nau­tą, to pole­cę do nie­ba pro­mem kosmicz­nym!
Uśmie­cha­my się kie­dy sły­szy­my te sło­wa dyk­te­ryj­ki, ale jak wie­le jest prze­ni­kli­wo­ści w tej odpo­wie­dzi Jasia. Na pie­cho­tę do nie­ba nikt się nie dosta­nie.

Na dro­gę do nie­ba potrze­bu­je­my zdo­by­cia wewnętrz­nych spraw­no­ści. Nawet psy­cho­lo­gia pod­po­wia­da nam, że nic się samo nie zro­bi. Potrze­bu­je­my na co dzień siły rozu­mu, ser­ca, woli i ducha. Dla­te­go na zie­mi bądź­my goto­wi na to, co jest do zro­bie­nia, pod­trzy­muj­my żywot­no­ści pla­nów, punk­tu­al­nie reali­zuj­my zapi­sy kalen­da­rza ziem­skie­go, bierz­my odpo­wie­dzial­ność za to, co robi­my i two­rzy­my. Owa spraw­ność wnę­trza to rów­nież moty­wo­wa­nie sie­bie i innych, pod­da­wa­nie się od dziec­ka kolej­nym pro­ce­som odra­bia­nia „zadań domo­wych”. W tej dro­dze do nie­ba bar­dzo waż­na jest tak­że świa­do­ma obec­ność wiecz­ne­go celu, przez cier­pli­wą napra­wę błę­dów w imię Ewan­ge­lii. Takiej deter­mi­na­cji ser­ca potrze­bu­je każ­dy ochrzczo­ny, aby nie drep­tać nie­ja­ko w miej­scu.

Mistrzem w dro­dze do nie­ba jest sam Chry­stus. A Jego wnie­bo­wstą­pie­nie wska­zu­je kie­ru­nek nasze­go przej­ścia. Warun­kiem jest zmia­na ludz­kie­go sta­tus quo na Chry­stu­so­wy wzo­rzec nie­bie­ski, oczysz­cze­nie się z destruk­cyj­nych wzo­rów gwiaz­dor­skich i tzw. wła­snych prze­ko­nań. Jeśli bowiem życie nie zmie­ni się w poemat o naśla­do­wa­niu Chry­stu­sa nic się wiel­kie­go nie sta­nie, nie zadzie­je. A zie­mia po któ­rej się poru­sza­my sta­nie się coraz bar­dziej jało­wa i pustyn­na. Powo­du­je to nasza sła­ba wola i zagu­bie­nie się we wła­snym małym, sta­bil­nym gniazd­ku. Potem już nie zdzi­wi nic. Bowiem bez moc­ne­go nakie­ro­wa­nia na naj­wyż­sze cele zgu­bi­my radość życia. Paweł dla­te­go woła: Sio­stry, Bra­cia, Bóg Pana nasze­go Jezu­sa Chry­stu­sa, Ojciec chwa­ły, dał wam ducha mądro­ści (Ef 1,17).

Dzi­siej­sza Msza świę­ta to lek­cja siły, deter­mi­na­cji, spraw­no­ści, nakie­ro­wa­nia na nie­bo i odpo­wie­dzial­no­ści za małe szcze­gó­ły naszych wybo­rów życio­wych, bo one two­rzą wiel­kie zmia­ny w nas i wokół nas. Nie może­my sta­nąć przed Bogiem jako nie­moc­ni i kar­ło­wa­ci. Dla­te­go pra­cu­je­my nad wła­sną war­to­ścią. Taką dro­gę przy­go­to­wał nam Jezus Chry­stus. Duch Świę­ty zstą­pi na was, otrzy­ma­cie Jego moc i będzie­cie moimi świad­ka­mi w Jero­zo­li­mie i w całej Judei, i w Sama­rii, i aż po krań­ce zie­mi (Dz 1, 8).

Sły­szy­my dzi­siaj wezwa­nie nasze­go Mistrza. On wzy­wa do akcji. Nakie­ro­wu­je nas na pra­cę. To kon­kret­ny głos: Idź­cie więc i nauczaj­cie wszyst­kie naro­dy, udzie­la­jąc im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świę­te­go. Uczcie je zacho­wy­wać wszyst­ko, co wam przy­ka­za­łem. A oto Ja jestem z wami przez wszyst­kie dni, aż do skoń­cze­nia świa­ta. Więc pytam was cicho, kogo naucza­li­ście ostat­nio w imię dro­gi do nie­ba? Bo wygo­da świec­ko­ści życia cza­sem nas uwie­ra i brak gło­sze­nia może spra­wiać obumie­ra­nie wia­ry. Ojciec Świę­ty Fran­ci­szek powie­dział tak: wie­lu świec­kich boi się, że ktoś zapro­si ich do pod­ję­cia zada­nia apo­stol­skie­go, i sta­ra się uwol­nić od jakie­go­kol­wiek zaan­ga­żo­wa­nia, któ­re mogło­by pozba­wić ich wol­ne­go cza­su (Tydzień Misyj­ny). Jeśli wszyst­ko pozor­nie postę­pu­je nor­mal­nie, pod­czas gdy w rze­czy­wi­sto­ści wia­ra się wyczer­pu­je i sta­cza się w następ­nym poko­le­niu w mier­no­tę — zadrżyj­my. Bądź­my spraw­ny­mi ewan­ge­li­za­to­ra­mi. Nie zamy­kaj­my się na zada­nia ewan­ge­li­za­cyj­ne w dro­dze do nie­ba. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​