0:00/ 0:00
Kazania

Świat, demony i Jezus

Świat, demony i Jezus

Demo­ny ist­nie­ją napraw­dę? Świat prze­ko­na­ny jest, że to może jakaś baj­ka. Zadaj­my gło­śno pyta­nie jesz­cze raz. Czy złe duchy ist­nie­ją? Czy zły duch nie opę­tał pew­ne­go męż­czy­zny, któ­ry opu­ścił żonę z 7-giem dzie­ci? Zosta­wił ich, a sta­ło się to w imię nowej fascy­na­cji, po 30 latach mał­żeń­stwa. Czy duch nie­czy­sty nie sie­dzi w ser­cu pew­nej mat­ki, któ­ra każ­de­go dnia zdra­dza dziś męża i swo­je dotych­cza­so­we pra­wie 20-let­nie życie mał­żeń­skie, trak­tu­je swo­je dzie­ci jak prze­szko­dy, ponie­waż znu­dzi­ło jej się dotych­cza­so­we życie przy­kład­nej mat­ki, żony, a waż­na sta­ła się roz­ryw­ka i hero­ina? Takich histo­rii zna­my spo­ro nie tyl­ko z fil­mów.

Infor­ma­cją, któ­ra trwo­ży jest rosną­ca licz­ba roz­wo­dów w Pol­sce: ostat­nie lata wska­zu­ją na 65 tys. rodzin na rok, któ­re doświad­czy­ły tego bólu. Ludzie nie chcą się godzić na wspól­ne prze­pra­szam, pro­szę, dzię­ku­ję. Wza­jem­ne rosz­cze­nia, nie­szcze­rość, brak głę­bi życia i pro­stej chę­ci pozna­wa­nia się do koń­ca dni, w wier­no­ści i zaufa­niu, bra­ki w umie­jęt­no­ści słu­cha­nia tego dru­gie­go, mało cza­su spę­dza­ne­go razem przez 24 godzin doby, a zwłasz­cza odej­ście od nawra­ca­nia się w obli­czu Boga, zarzu­ce­nie prak­ty­ki wspól­nej modli­twy – to wszyst­ko pro­wa­dzi do zwy­cię­stwa poku­sy, poszu­ki­wa­nia mira­ży, zaj­mo­wa­nia się naskór­ko­wy­mi dozna­nia­mi. A demon podzia­łu ma w tym zja­wi­sku roz­wo­do­wym spo­ry udział.

Powróć­my jed­nak do Sło­wa, któ­re dziś nas gro­ma­dzi. Ono ma moc prze­ogrom­ną i jest sen­sem sta­wie­nia się przed Jezu­sem. Przy­pa­trz­my się temu, jak Jezus uwal­nia od demo­nów. To oczy­wi­ście tajem­ni­ca, lecz jed­nak świa­tła Ewan­ge­lii odsła­nia­ją nie­któ­re wyróż­ni­ki tego pro­ce­su. Co za radość i opty­mizm z tego tek­stu wie­je.

 Pierw­sza infor­ma­cja: tam gdzie Jezus jest, gdzie On zamiesz­ka, demon nie wygra. Tam gdzie świe­ci słoń­ce, dla mro­ku miej­sca nie ma. Tak się też ma z poku­sa­mi. Jeśli Bóg wcho­dzi na serio w dom, pra­ce, rela­cje – sta­je się świa­tło! Wycho­dzi­my z opre­sji i sideł. Oko w oko z praw­dzi­wym Bożym dobrem, zły duch nie ma naj­mniej­szych szans. Dru­ga obser­wa­cja doty­czy kul­mi­na­cji sce­ny z Ewan­ge­lii: spo­tka­nie Jezu­sa z czło­wie­kiem opę­ta­nym przez ducha złe­go trwa moment. Ale jak­że inten­syw­ny to czas. Opę­ta­ny złem tra­fia przed Jezu­sa. Nawró­ce­nie. I już. Nie­sa­mo­wi­te świa­dec­two o podob­nych chwi­lach dają spo­wie­dzi nawró­co­nych. Ile lat czę­sto kosz­tu­je czło­wie­ka tra­fie­nie do kon­fe­sjo­na­łu, ale to się bar­dzo opła­ca. Opo­wia­da­ją potem o wiel­ko­ści łaski Bożej i o wol­no­ści od utra­pień złe­go! Zosta­li uzdro­wie­ni. Dotknę­li wiel­kie­go dobra. Spo­tka­li spo­kój. A my zachwyć­my się choć­by tro­chę posia­da­nym spo­ko­jem. Trwaj­my w naszym nawró­ce­niu! Trze­ci ele­ment w obra­zie Ewan­ge­lii: Przed­sta­wi­ciel świa­ta złych duchów skła­da wyzna­nie potę­gi Boga, wyzna­je: „Wiem, kto jesteś: Świę­ty Boży”. Odru­cho­wa reak­cja złe­go zdra­dza nam hory­zont świę­to­ści. W spo­tka­niu ze świę­to­ścią zło czu­je się zagro­żo­ne. Zło czmy­cha, a zwy­cię­stwo sta­je się naszym udzia­łem przez Jezu­sa. Tria­da Jezus — nawró­ce­nie — zwy­cię­stwo sta­je się udzia­łem obser­wa­to­ra tej począt­ko­wej sce­ny z Ewan­ge­lii 1. roz­dzia­łu Mar­ka. Pole­cam ją na „zada­nie domo­we” każ­de­mu z nas. Dosko­na­le nam zro­bi jej medy­ta­cja. To będzie medy­ta­cja wol­no­ści.

Dziś pod koniec okre­su kolę­do­we­go, wypo­wia­da­my nie­dziel­nie i uro­czy­ście imię Jezu­sa. Wraz z księż­mi, któ­rzy szli z Imie­niem Jezu­sa po Ryn­ku i Sta­rym Mie­ście wypo­wia­da­my nad Wami modli­twy w Jego imię. Sta­je­my oko w oko z Jezu­sem w tej świą­ty­ni. A On nas leczy, chro­ni, oświe­tla. Wpa­trz­my się w Nie­go, jak poboż­ni żydzi z syna­go­gi. Roz­po­znaj­my Go jed­nak dokład­niej. To w ten czas Jezus uwal­nia i uświę­ca: na tym pole­ga każ­da Eucha­ry­stia. W niej w Imię Jezu­sa cele­bru­je­my rów­nież naszą wol­ność, któ­ra jest „wol­no­ścią od” złe­go, ale rów­nież „wol­no­ścią ku” świę­to­ści. Taką wol­ność potwier­dza­my i kar­mi­my. W tej jed­nej godzi­nie.

Wypo­wiedz­my dla­te­go teraz sło­wa przy­wo­łu­ją­ce Jezu­sa w naszym życiu jak egzor­cyzm: Świę­te Imię JEZUSA, przed któ­rym drżą pie­kła, Któ­re­mu moce nie­bios i potę­gi i pano­wa­nia są pod­le­głe, Któ­re­go Che­ru­bi­ni i Sera­fi­ni nie­usta­ją­cym woła­niem chwa­lą, mówiąc: Świę­ty, Świę­ty, Świę­ty, Pan Bóg zastę­pów — zmi­łuj się nad nami. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/