0:00/ 0:00
Kazania

Święta opcja

Święta opcja

Dzień Wszyst­kich Świę­tych wska­zu­je na świę­tość jako głów­ną opcję i sens życia wie­rzą­cych w Chry­stu­sa. Apo­stoł Paweł napi­sał prze­cież nie na próż­no, że jeste­śmy wybra­nym ple­mie­niem, kró­lew­skim kapłań­stwem, naro­dem świę­tym, ludem [Bogu] na wła­sność prze­zna­czo­nym… Papież Bene­dykt XVI dwa­dzie­ścia wie­ków póź­niej powtó­rzył to samo swo­imi sło­wa­mi: Wszyst­kie isto­ty ludz­kie są dzieć­mi Boży­mi (…). Bóg wzy­wa wszyst­kich, by sta­li się Jego świę­tym ludem. To prze­ko­na­nie żyje wśród nas i jest jak­by świę­tą opcją Kościo­ła, któ­rą chrze­ści­ja­nie żyją na co dzień.

Bo czy w cią­gu roku nie przy­pa­da każ­de­go dnia wspo­mnie­nie świę­tych zna­nych z imie­nia, zna­nych z histo­rii? Co wię­cej, wie­le osób doszło do świę­to­ści w zupeł­nym ukry­ciu: nasze cmen­ta­rze są, jak ufa­my, miej­scem pochów­ku wie­lu, wie­lu świę­tych ludzi, naszych przod­ków, któ­rych zapro­sił do sie­bie nasz Ojciec nie­bie­ski. Może opie­ku­je­my się na cmen­ta­rzach gro­ba­mi wie­lu miesz­kań­ców nie­ba, modli­my się i w tajem­ni­cy świę­tych obco­wa­nia, paląc lamp­ki liczy­my w ser­cu na spo­tka­nie z nimi w nie­bie. Czyż nie tak?

Każ­dy z nas jest tro­chę świę­ty. Nie tyl­ko przez czyn­ne uczest­nic­two w sakra­men­tach świę­tych, w spo­wie­dzi czy naj­święt­szej Eucha­ry­stii. Nie tyl­ko przez czy­ta­nie Pisma Świę­te­go, któ­re­go stro­ny są napeł­nio­ne sło­wa­mi życia wiecz­ne­go. Sta­je­my się świę­ty­mi rów­nież prze­cież przez wie­le naszych codzien­nych dobrych czy­nów, słów, myśli oraz wier­ność obo­wiąz­kom. To nasza auten­tycz­na ścież­ka chrze­ści­jań­ska pro­wa­dzi kon­se­kwent­nie do świę­to­ści pomi­mo ludz­kiej ułom­no­ści. Czy to rozu­mie­my?

Św. Jan wprost tłu­ma­czy pierw­szym wie­rzą­cym w Chry­stu­sa i nam kwe­stię świę­to­ści: Umi­ło­wa­ni, obec­nie jeste­śmy dzieć­mi Boży­mi, ale jesz­cze się nie ujaw­ni­ło, czym będzie­my. Wie­my, że gdy się to obja­wi, będzie­my do Nie­go podob­ni, bo ujrzy­my Go takim, jaki jest. Każ­dy zaś, kto pokła­da w Nim nadzie­ję, uświę­ca się, podob­nie jak On jest świę­ty (1 J, 3, 2–3). Wg apo­sto­ła Jana żyje­my opcją uświę­ca­nia się. Inny­mi sło­wy mamy nadzie­ję, że świę­ci to my, tyl­ko cokol­wiek póź­niej. Nie cho­dzi o naszą ofi­cjal­ną kano­ni­za­cję, czy tym bar­dziej o „kadzi­dło” pod­czas mów pogrze­bo­wych nad nasza trum­ną, ale o pew­ne miej­sce w domu Ojca nie­bie­skie­go i wiel­kie wese­le w wiecz­no­ści. Choć na dro­dze ziem­skiej wie­lu z nas się gubi, a nie­któ­rym zaczę­ło się wyda­wać, że to ktoś inny ma być świę­tym to jed­nak dobrze sobie dziś przy­po­mi­naj­my praw­dę o powszech­nym powo­ła­niu do świę­to­ści. Bo ewan­ge­licz­ni bło­go­sła­wie­ni to my, tyl­ko cokol­wiek póź­niej.

W tym kon­tek­ście sta­ro­żyt­ni mówi­li jesz­cze o tzw. «myste­rium lunae». Co to jest «myste­rium lunae»? Papież Fran­ci­szek przy­po­mniał sens tej tajem­ni­cy: każ­dy czło­wiek przy­po­mi­na księ­życ, któ­ry nie ma wła­sne­go świa­tła. Świe­ci odbi­tym świa­tłem słoń­ca. Tak­że my nie mamy wła­sne­go świa­tła, świa­tło, któ­re mamy jest odbi­ciem łaski Boga, świa­tła Boga. Od każ­de­go z nas zale­ży, w jakim stop­niu przyj­mie to świa­tło — dar świę­to­ści.

Pięk­ny kanon wyśpie­wu­je praw­dę o pocho­dze­niu naszej świę­to­ści: Jeste­śmy pięk­ni Two­im pięk­nem Panie! Ty otwie­rasz nasze oczy, na pięk­no Two­je Panie! To waż­ne, aby pamię­tać, że nikt z nas, ani doro­śli, ani dzie­ci, ani nawet sio­stry zakon­ne w zako­nie kon­tem­pla­cyj­nym, nie świe­ci wła­snym świa­tłem, ale korzy­sta z podo­bień­stwa do Stwór­cy. Tę tajem­ni­cę przy­po­mi­na nam dzi­siaj Jezus Chry­stus, Syn Boży, któ­ry zło­żył ofia­rę za wszyst­kich ludzi. Aby byli bło­go­sła­wie­ni i świę­ci! Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​