0:00/ 0:00
Kazania

Szkoła Baranka

Szkoła Baranka

Bara­nek. Jed­nym z naj­waż­niej­szych sym­bo­li repre­zen­tu­ją­cych nasze chrze­ści­jań­skie świę­ta Wiel­ka­no­cy jest bara­nek. Nosi­my go w koszy­ku ze świę­co­nym. To baran­ko­we ozna­cze­nie Chry­stu­sa nie tyl­ko coś nam poka­zu­je, lecz i uczy. Przez wie­ki chrze­ści­ja­nie żyją jed­nak nie tyle w sym­bo­li­ce baran­ka, lecz są ucznia­mi Baran­ka.

Zada­je­my sobie w Wiel­ki Czwar­tek pierw­szo­pla­no­we pyta­nie: jak pojęt­ny­mi ucznia­mi Chry­stu­sa Baran­ka jeste­śmy? Po pierw­sze, odnie­śmy się do Sło­wa Boże­go. W Sta­rym Testa­men­cie prze­wa­ża obraz baran­ka ofiar­ne­go, któ­ry wyba­wia z nie­wo­li (Wj 19,6) oraz baran­ka oswo­jo­ne­go, pro­wa­dzo­ne­go na zabi­cie (Jr 11,19; Iz 53,7). Poko­ra. Tej nauki posłu­szeń­stwa dopeł­nia Bara­nek Zwy­cięz­ca, nasz Pan, któ­ry żyje, któ­ry stoi wypro­sto­wa­ny, choć był zabi­ty, uwy­dat­nio­ny w tek­stach Apo­ka­lip­sy. Jan Apo­stoł napi­sał wprost: ujrza­łem […] sto­ją­ce­go Baran­ka, jak­by zabi­te­go […]” (Ap 5,6). Nasz Pan Jezus-Bara­nek bie­rze na sie­bie zło świa­ta, a nawet tou kosmou - czy­li wszech­świa­ta. Stąd war­to sta­nąć obok Baran­ka i po Jego stro­nie żyć. To oka­zja, aby poczuć się dziś peł­nym dumy z tego powo­du.

To w szko­le Baran­ka odby­wa­my dzi­siaj naukę obmy­cia nóg uczniom i potem usta­no­wie­nia Eucha­ry­stii. To nauka poko­ry i chwa­ły. Przy­po­mi­na­my sobie praw­dę, że jeste­śmy ludź­mi naj­pierw Baran­ka pokor­ne­go. Potem dopie­ro On jest naszym boha­te­rem wiel­ka­noc­nym, Baran­kiem trium­fu­ją­cym i zasia­da razem z Bogiem na tro­nie (Ap 22,1.3) Cze­ka tam na nas. Ja i ty zmie­rza­my tam za Nim od chrztu świę­te­go. Cała litur­gia sku­pio­na wokół Baran­ka nam to przy­po­mi­na i nas usta­wia w kolej­ce poko­leń w aka­de­mii Baran­ka. Nie ma szczę­śliw­szej dro­gi niż dro­ga Baran­ka roz­po­czy­na­ją­ca się od nauki poko­ry.

Mądry Meli­ton — biskup z Sar­des w kaza­niu sprzed wie­ków stwier­dził, że Jezus przy­wie­dzio­ny jak jagnię i zabi­ty jak owca, wyba­wił nas niby z Egip­tu od służ­by temu świa­tu i wyzwo­lił nas z nie­wo­li dia­bła, jak­by z ręki fara­ona. Dusze nasze nazna­czył wła­snym Duchem, a człon­ki nasze­go cia­ła poma­zał swo­ją krwią. Nie łama­no Mu kości na drze­wie krzy­ża, a będąc w zie­mi nie uległ roz­kła­do­wi, lecz powstał z mar­twych i wskrze­sił czło­wie­ka wypro­wa­dza­jąc go z gro­bu otchła­ni.

W cen­trum nasze­go spo­tka­nia znaj­du­je się dziś ołtarz, na któ­rym poja­wi się bia­ły chleb i wino. Te pro­ste i pokor­ne w zamy­śle dary ofiar­ne sta­no­wią o tajem­ni­cy Eucha­ry­stii bez­po­śred­nio zwią­za­nej wła­śnie z wypeł­nie­niem pro­roctw i wiel­kim wska­za­niem na wiecz­ność obiet­ni­cy Baran­ka. Dzię­ku­je­my więc w tym dniu pokor­nie za kapłań­stwo sakra­men­tal­ne i powta­rza­my praw­dę, że ten Bara­nek Boży gła­dzi grze­chy świa­ta. Nie wspól­no­ta Kościo­ła, nawet nie naj­święt­si z nas, lecz On w tej wspól­no­cie tak dzia­ła. I roz­da­je prze­isto­czo­ny pokarm o wiel­kiej mocy. Eucha­ry­stia nas wciąż na nowo pod­no­si z wszel­kich pora­nień, tych lek­kich i cięż­kich, nawet tak wiel­kich, któ­re po ludz­ku trud­no znieść. Eucha­ry­stia — Cia­ło i Krew Jezu­sa-Baran­ka to nie odzna­cze­nie dosko­na­ło­ści, a pokarm na dro­gę, wia­tyk, moc życia wypro­sto­wa­ne­go ku górze.

Tyl­ko zawalcz­my w sobie samych o ducho­wość Baran­ka. Żyj­my Bogiem, któ­ry nie cofa Sło­wa, któ­ry kocha do koń­ca, nawet jeśli ludzie Go nie zauwa­ża­ją i nie słu­cha­ją. Uznaj­my Boga jako jedy­ną pod­sta­wę nasze­go życia. „Naj­waż­niej­szym zada­niem, któ­re musi wyni­kać z moral­nych wstrzą­sów naszych cza­sów, jest to, aby­śmy sami uczy­li się na nowo żyć Bogiem (…). Przede wszyst­kim sami musi­my nauczyć się ponow­nie uzna­wać Boga za pod­sta­wę nasze­go życia, a nie lek­ce­wa­żyć Go”- stwier­dził nie­daw­no Bene­dykt XVI, papież senior. Bo choć obser­wu­je­my obok nas zapo­mi­na­nie, wypie­ra­nie obec­no­ści Boga, a nawet kwe­stio­no­wa­nie pra­wo­moc­no­ści jego Dzie­się­ciu przy­ka­zań, to nie ule­ga­my tej poku­sie. Dzię­kuj­my za Sło­wo i Sakra­ment „siły prze­bi­cia”.

Styl Baran­ka to wypro­sto­wa­na posta­wa wiel­ka­noc­na szcze­pio­na w nas w każ­dej Komu­nii świę­tej. To wiel­kie szczę­ście, odna­wial­na mło­dość ser­ca, nie­win­ność, czy­stość, łagod­ność, któ­rą dostrze­ga­my nawet w naj­star­szych jubi­la­tach. Styl Baran­ka to rów­nież zdol­ność do małych ofiar przy­no­szą­cy pojed­na­nie i pokój wśród ludzi.

Pamię­taj­my jesz­cze, że Nie­bo gro­ma­dzi owce na wiecz­nie zie­lo­nych pastwi­skach i jak powia­da Apo­ka­lip­sa jest dla tych, któ­rych Bara­nek zapi­sze do swo­jej księ­gi. Nasze zada­nie życio­we jest pro­ste: dać się zapi­sać, aby potem spo­tkać się z Nim twa­rzą w twarz, tak jak dziś może­my zoba­czyć opła­tek Komu­nii świę­tej. Ci, któ­rzy przed Nim sta­ną byli na zie­mi na tyle pokor­ni, co wykształ­ce­ni w szko­le Baran­ka. I tego sobie życz­my. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​