0:00/ 0:00
Kazania

Uleczyć gorączkę

Uleczyć gorączkę

Pra­ca w pośpie­chu, ulot­na roz­ryw­ka, powierz­chow­ne pozna­wa­nie ludzi, zdaw­ko­wa wia­ra w Boga. Bo nie ma cza­su. Gorącz­ka tego świa­ta. Gorącz­ka zło­ta jak eko­no­micz­ny impe­ra­tyw przy­śpie­sza wewnętrz­ny upa­dek każ­de­go czło­wie­ka.

Pośpiesz­ny kurs dni nie pozwa­la nawet na spo­koj­ny pacierz, odwie­dzi­ny cho­rych, zatrzy­ma­nie się w górach, roz­sąd­ne zaku­py. Pośpiech, a w parze z nim powierz­chow­ność zda­ją się uni­ce­stwiać wiel­kie war­to­ści życia. Ileż razy dzien­nie obser­wu­je­my to ner­wo­we się­ga­nie do tele­fo­nów komór­ko­wych, co sta­ło się sym­bo­lem tem­pa tych, któ­rzy nie mają już cza­su popa­trzeć sobie w oczy. Może­my zadać pyta­nie: Za czym tak podą­żasz czło­wie­ku XXI wie­ku, dokąd się śpie­szysz, po co ci ta pogoń?

Pio­sen­kar­ka Anna Maria Jopek nuci­ła o tym tak:

Jak w koło­wrot­ku bez­wol­nie się krę­cę

Gubiąc wątek i dni 

A jakiś bies wciąż powta­rza mi: prę­dzej!

A życie prze­cież po to jest, żeby pożyć 

By spy­tać sie­bie: mieć czy być?

Bo życie prze­cież po to jest, żeby pożyć 

Nim w koło­wrot­ku pęk­nie nić 

Jak­by na doda­tek sły­szy­my dziś Hio­bo­wą roz­ter­kę z pierw­sze­go czy­ta­nia: „Czyż nie do bojo­wa­nia podob­ny byt czło­wie­ka? Dni jego czyż nie są dnia­mi najem­ni­ka? Jak słu­ga wzdy­cha on do cie­nia, i jak najem­nik cze­ka na zapła­tę. Tak moim dzia­łem mie­sią­ce nico­ści i wyzna­czo­no mi noce udrę­ki” (Hi 7).

Moi kocha­ni, tyl­ko Bóg ma moc ule­czyć z gorącz­ki tego świa­ta, udrę­ki i nie­wo­li pogo­ni za wszyst­kim. I nie­spo­koj­ne jest ser­ce czło­wie­ka dopó­ki nie spo­cznie w Nim (por. Św. Augu­styn).

I bia­da nam jeśli nie gło­si­my tej Ewan­ge­lii o mocy Boga, któ­ry potra­fi uci­szyć gorącz­ki tego świa­ta. Bo czy i nas tro­chę gło­wa nie boli od spraw? Czy i my mamy dystans? Czy i my nie ule­ga­my gorącz­kom świa­ta? Czy nie pochła­nia nas cza­sa­mi lęk i zatro­ska­nie?

Biada nam, gdy nie gło­si­my Ewan­ge­lii, tej Ewan­ge­lii (1 Kor 9). Ona uspo­ka­ja, wska­zu­je dro­gi, uprasz­cza i odnaj­du­je zagu­bio­ny czas. Daje szczę­ście i satys­fak­cję. Pozwa­la pomóc ludziom. Tym, dla któ­rych jeste­śmy rodzi­ną czy wspól­no­tą czy kole­żeń­stwem, za któ­rych jeste­śmy odpo­wie­dzial­ni.

Kie­dy Jezus przy­cho­dzi spe­cjal­nie do domu Pio­tra z syna­go­gi, od razu zała­twia naj­więk­szy pro­blem domu: gorącz­kę. On — Jezus — dziś przy­cho­dzi jak do domu Pio­tra. Sta­je pośród nas. To wszyst­ko dosyć pro­ste u Nie­go. „On sta­nąw­szy nad nią roz­ka­zał gorącz­ce, i opu­ści­ła ją” (Mk 1). Spra­wa nie pole­ga na szu­ka­niu meto­dy: ile dzie­sią­tek różań­ca odmó­wić, ile kazań wysłu­chać, ile prze­czy­tać ksią­żek. I jakich. Z kim poroz­ma­wiać i kogo spy­tać o radę. Po pro­stu potrze­ba dać się Jezu­so­wi uzdro­wić dotknię­ciem i innym prze­ka­zać tą recep­tę. Jego dotknię­cie zmie­nia. Wsta­wia w czło­wie­ka wła­ści­wy rytm życia, pra­cy, wypo­czyn­ku. Czło­wiek trak­tu­je swo­je życie już nie jak nie­wo­lę, udrę­kę, pogoń za kró­licz­kiem, ale jako misję. Ma świa­do­mość koniecz­no­ści i prze­szkód, ale nie ma gorącz­ki. Bo ma spo­koj­ne ser­ce. Od Jezu­sa.

Sło­wem Jezu­sa i Eucha­ry­stią dotknij­my nasze­go życia i nasze­go świa­ta. Nasze­go ser­ca. On uzdra­wia, On zapa­la, On uzdal­nia, On uszla­chet­nia godzi­ny dnia, On daje nam głęb­sze widze­nie spraw. Pod­czas tej godzi­ny cele­bru­je­my wol­ność od gorącz­ki świa­ta. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/