0:00/ 0:00
Kazania

Umówieni

Umówieni

Jeste­śmy umó­wie­ni. Jeste­śmy umó­wie­ni z Bogiem na życie. Jeste­śmy przez chrzest umó­wie­ni na życie jako coraz bar­dziej świa­do­mi pra­cow­ni­cy jego ogro­du — świa­ta. Nasz Bóg w każ­dym poko­le­niu i w histo­rii każ­de­go czło­wie­ka wycho­dzi z woła­niem i zapra­sza: anga­żuj się bar­dziej w moje spra­wy tu na zie­mi. A potem przyjdź do mnie po dena­ra. Dosta­niesz wów­czas nowe życie. Bo do dobre­go Boga — gospo­da­rza świa­ta nale­ży ten czas i wiecz­ność. On odna­wia całe stwo­rze­nie i czas. Według Jego pla­nu każ­dy czło­wiek przyj­mu­ją­cy zapro­sze­nie znaj­dzie dopie­ro w Nim defi­ni­tyw­ne speł­nie­nie, rów­nież robot­nik ostat­niej godzi­ny.

Bóg, któ­ry jest poza cza­sem, odnaj­du­je cią­gle robot­ni­ków ostat­niej godzi­ny i ofia­ru­je im szan­se zba­wie­nia. Doświad­czył tego św. Dyz­mas — Dobry Łotr z Gol­go­ty. Doświad­czył tego rów­nież Oskar Wild (†1900), irlandz­ki pisarz, któ­ry sam sie­bie nazy­wał arcy­grzesz­ni­kiem i cyni­kiem. Ku zdu­mie­niu wszyst­kich, Oskar Wil­de na łożu śmier­ci prze­szedł na kato­li­cyzm. Histo­ria chrze­ści­jan zna wie­le spek­ta­ku­lar­nych nawró­ceń ostat­niej chwi­li. Może zna­cie ich wię­cej?

Sens sło­wa Ewan­ge­lii na dziś tak się nam przed­sta­wia. Po ludz­ku rzecz ujmu­jąc, miłość bez­wa­run­ko­wa wyda­je się nie­spra­wie­dli­wa. Czyż nie tak? Bóg jed­nak całe­go sie­bie daje, by każ­dy stał się na powrót Jego dziec­kiem. Daje każ­de­mu dena­ra. Kto posłu­cha Jego gło­su ten w koń­cu do Nie­go przyj­dzie. Tak się przed­sta­wia Jego Dobra Nowi­na - umo­wa, któ­rą nam pozo­sta­wił. Na ten frag­ment Ewan­ge­lii tylu się powo­łu­je i jesz­cze będzie powo­ły­wać.

Dla­te­go woła pro­rok Iza­jasz: Szu­kaj­cie Pana, gdy się pozwa­la zna­leźć, wzy­waj­cie Go, dopó­ki jest bli­sko! Nie­chaj bez­boż­ny porzu­ci swą dro­gę i czło­wiek nie­pra­wy swo­je kno­wa­nia. Niech się nawró­ci do Pana, a Ten się nad nim zmi­łu­je, do Boga nasze­go, gdyż hoj­ny jest w prze­ba­cza­niu. Bo myśli moje nie są myśla­mi waszy­mi ani wasze dro­gi moimi dro­ga­mi – mówi Pan. Bo jak nie­bio­sa góru­ją nad zie­mią, tak dro­gi moje – nad waszy­mi dro­ga­mi i myśli moje – nad myśla­mi waszy­mi (Iz 55, 6–9). Pro­rok pod­po­wia­da, że Pan Bóg dla czło­wie­ka pozo­sta­nie tajem­ni­cą i nie prze­sta­nie nas nigdy zaska­ki­wać swo­imi miło­sier­ny­mi decy­zja­mi.

Dzi­siej­sza przy­po­wieść o dena­rze nie ozna­cza jed­nak, że spo­wiedź i nawró­ce­nie moż­na odkła­dać na ostat­nią chwi­lę. Dla ludzi dobrej woli i ochrzczo­nych sta­je się jasne to, że potrze­ba dba­ło­ści o wyko­na­nie umo­wy z Panem życia. Śmierć nie cze­ka aż się wyspo­wia­da­my, aż się przy­stro­imy jak na odpust czy wese­le. Ona przy­cho­dzi nie­rzad­ko jak zło­dziej, w nocy, jak wiel­ce nie­spo­dzie­wa­ny gość. Dla­te­go nie bądź­my robot­ni­ka­mi ostat­niej godzi­ny. Ci, któ­rzy otrzy­mu­ją eucha­ry­stycz­ne­go dena­ra są boga­ci ser­cem. Posia­da­ją wszyst­ko, co koniecz­ne, cho­ciaż pozor­nie to tak nie­wie­le. Zna­leź­li Pana stwo­rze­nia i cza­su. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​