0:00/ 0:00
Kazania

Viator

Viator

Czło­wiek to homo via­tor – wędrow­nik, podróż­nik, pąt­nik, piel­grzym na zie­mi. Cią­gle gdzieś zmie­rza, ale tak napraw­dę — do przy­stan­ku wiecz­ność. Nie­prze­rwa­nie uświa­da­mia­my sobie tę praw­dę o dro­dze, wędro­wa­niu i takiej kom­po­zy­cji natu­ry ludz­kiej, któ­ra odno­si się zarów­no do sfe­ry cie­le­snej, widzial­nej, jak i do tego, co ści­śle ducho­we. Ks. Maciej Ostrow­ski w książ­ce Jeste­śmy piel­grzy­ma­mi przed Tobą opi­su­je czło­wie­ka wła­śnie jako wędrow­ni­ka w poszu­ki­wa­niu Boga. Co cie­ka­we, uświa­da­mia­my sobie, że sam Zba­wi­ciel był piel­grzy­mem. Cho­dził sys­te­ma­tycz­nie do świą­ty­ni jero­zo­lim­skiej. Czy­nił to od dziec­ka, a potem pro­wa­dził tam swo­ich uczniów. Jero­zo­li­ma była rów­nież kre­sem Jego ziem­skie­go piel­grzy­mo­wa­nia i miej­scem pas­chy, usta­no­wie­nia sakra­men­tów Kościo­ła, śmier­ci i zmar­twych­wsta­nia. Naj­waż­niej­sze sta­ło się wła­śnie tam. U celu piel­grzym­ki.

W ostat­nich dniach, dokład­nie w pią­tek o godz. 12.00 jeden z nas, Tomek ze wspól­no­ty mariac­kiej Chry­stus w Sta­rym Mie­ście, ado­ru­ją­cej Naj­święt­szy Sakra­ment i ewan­ge­li­zu­ją­cej cen­trum nasze­go mia­sta, wszedł do San­tia­go de Com­po­ste­la, po kil­ku mie­sią­cach pie­szej piel­grzym­ki z nasze­go kościo­ła Mariac­kie­go do gro­bu św. Jaku­ba Apo­sto­ła. Szedł o żebra­nym chle­bie. Z ple­ca­kiem. Samot­nie. Jego wyczyn podej­mo­wa­ny z pobu­dek wia­ry wpi­su­je się zło­ty­mi zgło­ska­mi w XXI-wiecz­ną histo­rię naszej para­fii. Tomasz przy­po­mi­na nam wszyst­kim o praw­dzie Ewan­ge­lii: piel­grzy­mo­wa­niem jest los czło­wie­ka. Ponie­waż wewnętrz­na potrze­ba podej­mo­wa­nia wędró­wek jest wpi­sa­na w kon­dy­cję czło­wie­ka, jego pra­cę nad sobą, prze­zwy­cię­ża­nie sła­bo­ści, asce­zę oraz pra­gnie­nie pozna­wa­nia Boga, sie­bie, świa­ta, to nie może­my w swo­im życiu nie być naśla­dow­ca­mi nasze­go Mistrza.

Tomek pod­jął swo­je wyzwa­nie w roku 40-lecia roz­po­czę­cia pon­ty­fi­ka­tu Karo­la Woj­ty­ły — Jana Paw­ła II, 100-lecia odzy­ska­nia przez Pol­skę suwe­ren­no­ści oraz, co też ma zna­cze­nie, 40-lecia zdo­by­cia przez pierw­szą Euro­pej­kę, Wan­dę Rut­kie­wicz naj­wyż­szej góry świa­ta -Mount Eve­re­stu. Z opatrz­no­ści Bożej ta naj­wy­bit­niej­sza pol­ska hima­la­ist­ka oraz kar­dy­nał z Kra­ko­wa doszli 16 paź­dzier­ni­ka bar­dzo dale­ko. Papież tak o tym powie­dział potem: „Dobry Bóg tak chciał, że tego same­go dnia weszli­śmy tak wyso­ko”.  Bo wła­śnie o to cho­dzi Bogu w tym piel­grzy­mim powo­ła­niu czło­wie­ka, o wyj­ście dale­ko i wyso­ko, poza hory­zont wła­sne­go gniazd­ka, cie­peł­ka. Nasz papież, św. Jan Paweł II odbył w ten spo­sób ponad 100 piel­grzy­mek do świa­ta, po jego sank­tu­ariach.

Posłu­chaj­my dziś jak Zba­wi­ciel woła do nas jak do mło­dzień­ca z Ewan­ge­lii: chodź­cie za mną, czy­li prze­zwy­cię­żaj­cie wasze sła­bo­ści, pozo­staw­cie bogac­twa, dbaj­cie o sen­sow­ność życia, dni swo­je kie­ruj­cie na nie­bie­ską Jero­zo­li­mę. Tej sztu­ki wędro­wa­nia za Nim do wiecz­no­ści uczy­my się wła­śnie odwie­dza­jąc miej­sca świę­te i szu­ka­jąc śla­dów Jezu­sa, Jego Apo­sto­łów, Męczen­ni­ków i prze­mie­rza­jąc dro­gę do sank­tu­ariów na całym świe­cie. Ilu z nas nie było jesz­cze w Zie­mi Świę­tej, a ilu w Kal­wa­rii Zebrzy­dow­skiej, któ­ra pró­bu­je odwzo­ro­wać lokal­nie jero­zo­lim­skie śla­dy Zba­wi­cie­la? Ilu z nas odwie­dza sank­tu­arium św. Jana Paw­ła II na kra­kow­skich Bia­łych Morzach, gdzie dojeż­dża tram­waj numer 8?

Eucha­ry­stia wno­si w nas pra­gnie­nie piel­grzy­mo­wa­nia, wędro­wa­nia i podą­ża­nia za Jezu­sem. Ona jest prze­cież pokar­mem na dro­gę! Nie na „sen” w swo­jej pry­wat­no­ści. A Jezus, Pan nasz mówi nam wprost do uszu o tym piel­grzy­mo­wa­niu:  Nikt nie opusz­cza domu, bra­ci, sióstr, mat­ki, ojca, dzie­ci i pól z powo­du Mnie i z powo­du Ewan­ge­lii, żeby nie otrzy­mał sto­kroć wię­cej teraz, w tym cza­sie, domów, bra­ci, sióstr, matek, dzie­ci i pól, wśród prze­śla­do­wań, a życia wiecz­ne­go w cza­sie przy­szłym (Mk 10, 29–30). Posłu­chaj­my Go. Amen.

 

/​ks. inf. Dariusz Raś/