0:00/ 0:00
Kazania

Wolni

Wolni

Ser­ce ucznia Jezu­sa ma być wol­ne. Ser­ce ucznia Jezu­sa ma być wol­ne od ura­zy, zło­ści, gnie­wu, odwe­tu, zawzię­to­ści, nie­prze­ba­cze­nia. Jezus, nasz Pan, uczy nas tego: potrze­ba bez­u­stan­ne­go prze­ba­cza­nia. O tym jest dzi­siej­sza Ewan­ge­lia — Dobra Nowi­na Jezu­sa. Cią­głe prze­ba­cza­nie to spraw­dzian ser­ca chrze­ści­ja­ni­na. On jest czło­wie­kiem wol­no­ści — wol­no­ści od ducha zemsty i rewan­żu. Chrze­ści­ja­nin to nie rewan­ży­sta. Dla­cze­go? Bo Ojciec nie­bie­ski wszyst­ko prze­ba­cza, odpusz­cza i daru­je, tym, któ­rzy Go o to pro­szą. Sta­ło się i dzie­je się to w Jezu­sie Chry­stu­sie. Jeże­li więc w życiu i w śmier­ci nale­ży­my do Pana, to prze­ba­cza­my wszyst­kim wszyst­ko, zawsze i bez zastrze­żeń, o ile ktoś choć­by spoj­rze­niem popro­si o wyba­cze­nie. Brak ducha prze­ba­cze­nia to brak doj­rza­ło­ści chrze­ści­jań­skiej. Brak wol­ne­go od ura­zy ser­ca to brak doj­rza­ło­ści chrze­ści­jań­skiej.

Jed­nak żyje­my w cza­sach, w któ­rych domi­nu­ją dwa nie­bez­pie­czeń­stwa w podej­ściu do sło­wa wol­ność. Spo­ty­ka­my się u jed­nych z lękiem przed wol­no­ścią, u dru­gich z abso­lu­ty­za­cją wol­no­ści. Z jed­nej stro­ny lęka­my się wol­no­ści, gdyż wyma­ga ona odwa­gi, odpo­wie­dzial­no­ści, samo­dziel­no­ści, sta­nię­cia w praw­dzie i twór­cze­go wysił­ku. Z dru­giej stro­ny nie­któ­rzy trak­tu­ją wol­ność jako cel w sobie samym i pierw­szą war­tość życia. Takie zało­że­nie powo­du­je samo­wo­lę i odbi­ja się na kata­stro­fal­nych roz­wią­za­niach na życie. Ludzie odry­wa­ją się zupeł­nie od naj­więk­szych war­to­ści, więk­szych niż wol­ność i żyją tak jak­by Boga nie było.

Mędrzec Pla­ton (V/​IV wiek przed Chry­stu­sem) opi­sy­wał nie­gdyś ustrój grec­kie­go pań­stwa-mia­sta. W pań­stwie „demo­kra­tycz­nym po wszyst­kich kątach roz­brzmie­wa hasło wol­no­ści. Ojciec boi się tu syna, a syn chcąc być wol­ny nie boi się rodzi­ców. Nauczy­ciel boi się uczniów i im pochle­bia, a mło­dzi ludzie upo­dab­nia­jąc się do star­szych nic sobie nie robią z nauczy­cie­la”. I sar­ka­stycz­nie doda­je Pla­ton: „I w ogó­le w ten spo­sób, gdzie się tyl­ko ruszyć, wszę­dzie peł­no wol­no­ści”. Ale  bra­ku­je jak­by sen­su. Waż­ne jest być wol­nym. Nie­mniej jed­nak waż­ne jest to, co jest tre­ścią naszej wol­no­ści. Waż­ne jest być wol­nym od grze­chu, ale waż­niej­sze jest może ku cze­mu słu­ży nasz wol­ny czas. Są bowiem dwie wol­no­ści: wol­ność „od” i wol­ność „ku”. Obie są skrzy­dła­mi tej samej wol­no­ści ducha ludz­kie­go (por. Pla­ton, Pań­stwo VIII, War­sza­wa 1990, s. 447n).

Piotr pod­szedł do Jezu­sa i zapy­tał o wol­ność swo­je­go ser­ca: „Panie, ile razy mam prze­ba­czyć, jeśli mój brat zawi­ni wzglę­dem mnie? Czy aż sie­dem razy?” Jezus mu odrzekł: „Nie mówię ci, że aż sie­dem razy, lecz aż sie­dem­dzie­siąt sie­dem razy” (Mt 18, 21). Św. Paweł zro­zu­miał bar­dzo dobrze te sło­wa Pana. Na Eucha­ry­stii i my zda­je­my się czy­tać je dobrze. Uczy­my się ura­zy chęt­nie daro­wać wszyst­kim i w spo­sób Jezu­so­wy. Bo prze­cież nikt z nas nie żyje dla sie­bie i nikt nie umie­ra dla sie­bie: jeże­li bowiem żyje­my, żyje­my dla Pana; jeże­li zaś umie­ra­my, umie­ra­my dla Pana. I w życiu więc, i w śmier­ci nale­ży­my do Pana (Rz 14, 7–9). Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​