0:00/ 0:00
Kazania

Wolność, kocham i rozumiem

Wolność, kocham i rozumiem

Wol­ność kocham i rozu­miem, wol­no­ści oddać nie umiem — śpie­wał nie­gdyś pewien zespół. Takie sło­wa brzmią nie­co poetyc­ko. Są jak­by współ­cze­sną zachę­tą do prak­ty­ko­wa­nia wol­no­ści. Wol­no­ści od grze­chu, wol­no­ści ku wypeł­nia­niu marzeń, powo­łań, obo­wiąz­ków. Wol­ność bowiem to nie samo­wo­la i życie wg hasła hulaj dusza pie­kła nie ma. O tym trak­tu­je dzi­siaj świę­ty Paweł w liście: Ku wol­no­ści wyswo­bo­dził nas Chry­stus. A zatem trwaj­cie w niej i nie pod­da­waj­cie się na nowo pod jarz­mo nie­wo­li. (…) powo­ła­ni zosta­li­ście do wol­no­ści. Tyl­ko nie bierz­cie tej wol­no­ści za zachę­tę do hoł­do­wa­nia cia­łu (Ga 5) Czy tak rozu­mie­my naszą wol­ność? Czy wol­ność kocha­my i ją rozu­mie­my? Jeste­śmy wezwa­ni do wypeł­nia­nia dobre­go pla­nu napi­sa­ne­go przez Boga. Czy tak patrzy­my na dar wol­no­ści?

Ks. prof. Sta­niek kapi­tal­nie tłu­ma­czy ten frag­ment św. Paw­ła w tek­ście „Ku wol­no­ści”: Czło­wiek wol­ny posia­da skrzy­dła i może się dzię­ki nim wzbić na dużą wyso­kość, zysku­je w ten spo­sób coraz więk­szą prze­strzeń wol­no­ści. Jeśli jed­nak źle wyko­rzy­sta skrzy­dła wol­no­ści, to je uszko­dzi i wte­dy zosta­nie mu zie­mia pod sto­pa­mi. Nie będzie w sta­nie wzbić się w nie­bo, a przez to pozo­sta­nie w zasię­gu wie­lu wro­gów, któ­rzy urzą­dza­ją na nie­go polo­wa­nie.

To polo­wa­nie na czło­wie­ka wol­ne­go co praw­da trwa, ale jeśli on się zbli­ży do Boga, wznie­sie się ku Nie­mu to nic mu nie zagro­zi. Żyje bowiem na takim pozio­mie, że nawet innym poma­ga wie­rzyć, nabie­rać szczę­ścia i orga­ni­zo­wać życie. Mamy takich lide­rów wol­no­ści, może sami nimi pomi­mo ułom­no­ści jeste­śmy? Oczy­wi­ście świę­ci poprze­dza­li nas i są indy­wi­du­al­ny­mi wzor­ca­mi wol­no­ści. To mistrzo­wie dużych wyso­ko­ści i alpi­ni­ści ducha.

Jed­nak wiel­ka szko­da, że tak wie­lu z zie­mian zosta­je znie­wo­lo­nych, tra­ci skrzy­dła wol­no­ści. Wie­lu nawet tak bez­tro­sko prak­ty­ku­je znie­wo­le­nia, że się z nimi obno­si, nie dostrze­ga ogrom­nej destruk­cji. Ist­nie­ją tak potęż­ne nało­gi: alko­hol, tytoń, nar­ko­ty­ki, media, tele­fo­ny etc., że łudzą pozo­rem dobra. Z tych uza­leż­nień żyją pro­du­cen­ci i sprze­daw­cy sezo­no­wych uro­jeń. Co cie­ka­we, wszę­do­byl­ska rekla­ma pogłę­bia kry­zys wol­no­ści. A na wszyst­kich uza­leż­nie­niach cie­szą się napraw­dę tyl­ko kusi­cie­le, bo na pew­no nie rodzi­ny i ludzie dobrej woli. (por. Ks. Sta­niek, jw.). Czyż nie tak?

Jestem-jeste­śmy powo­ła­ni do wol­no­ści. Powta­rzaj­my sobie czę­sto to zda­nie. Jeste­śmy powo­ła­ni do prze­strze­ni wol­no­ści, któ­rą daje Chry­stus. Takiej wol­no­ści, któ­rej uczy nas każ­da Eucha­ry­stia. Jezus przy­był na zie­mię, aby nas uwol­nić z jarz­ma wiel­kich znie­wo­leń. On dodał nam skrzy­deł. Nie pró­buj­my więc sie­bie oszu­ki­wać i schle­biać znie­wo­lo­nym wokół nas. Uczmy się raczej cier­pli­wie wol­no­ści. Jezus Chry­stus jest naszym mistrzem, lecz rów­nież gwa­ran­tem naszej wol­no­ści i wiel­ko­ści aspi­ra­cji. Wyko­rzy­staj­my więc ten czas Mszy św., komu­nii, ado­ra­cji do nauki o wol­no­ści u nasze­go Pana i bądź­my w świe­cie jej misjo­na­rza­mi. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​