0:00/ 0:00
Kazania

Zdrowi

Zdrowi

Histo­ria trę­do­wa­te­go męż­czy­zny z dzi­siej­szej Ewan­ge­lii, podob­nie jak w czy­ta­niu z Tory, z księ­gi Kapłań­skiej, łączy cho­ro­bę cia­ła z cho­ro­bą duszy. Nie­rzad­ko pomi­ja­my ten fakt jed­no­ści cia­ła i duszy ludz­kiej. Kie­dy uświa­do­mi­my sobie ten ści­sły zwią­zek, może­my dopie­ro odczy­tać głę­biej sło­wa i czy­ny Jezu­sa ze sce­ny uzdro­wie­nia trę­do­wa­te­go: „zdję­ty lito­ścią, wycią­gnął rękę, dotknął go i rzekł do nie­go: chcę, bądź oczysz­czo­ny” (Mk 1,41). Bycie zdro­wym ozna­cza wyzwo­le­nie z cho­ro­by cia­ła, oczysz­cze­nie umy­słu oraz uwol­nie­nie duszy z grze­chów. Zapa­mię­taj­my tę zasa­dę har­mo­nii ku peł­ne­mu uzdra­wia­niu czło­wie­ka. Prze­każ­my ją dalej, aby trwa­le zapa­dła w życie.

Chrze­ści­ja­nie pozo­sta­jąc wier­ni tej zasa­dzie har­mo­nii czło­wie­ka pro­szą Boga o dar zdro­wia fizycz­ne­go, psy­chicz­ne­go i ducho­we­go, a w cho­ro­bach nie tyl­ko wzy­wa­ją pogo­to­wie, ale i woła­ją o pomoc pocho­dzą­cą z góry, aby Bóg kocha­ją­cy wycią­gnął nad nami swo­ją rękę i nas dotknął. Zacho­wu­je­my się pokor­nie jak ów trę­do­wa­ty na spo­tka­niu z uzdra­wia­ją­cą mocą Jezu­sa. Klę­ka­my, pro­si­my i woła­my do Nie­go: „Jeśli chcesz, możesz uzdro­wić”. A w naszym poło­że­niu spo­łecz­nym to nawet zda­je się, że cały świat ude­rzo­ny nową cho­ro­bą winien przy­jąć popiół, uklęk­nąć przed Stwór­cą i wołać: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczy­ścić”. Czyż nie tak?

Zamy­ka­ją się gra­ni­ce państw, szpi­ta­le zosta­ły prze­peł­nio­ne, lot­ni­ska pra­wie zamar­ły, a tęt­nią­cy życiem Kra­ków zda­je się pra­wie pusty. Spo­ro ludzi stra­ci­ło bli­skich czy zna­jo­mych, jed­ni utra­ci­li mają­tek zli­cy­to­wa­ny przez komor­ni­ka, dru­dzy pra­cę. Ktoś wpadł w depre­sję, a ktoś tar­gnął się na wła­sne życie. Temu wszyst­kie­mu nie jest win­ny tyl­ko wirus. Powtó­rzy­my: zdro­wie i spo­kój ducha pocho­dzą gene­tycz­nie od Boga. To Jego dary czło­wiek w życiu twór­czo roz­wi­ja. Nie­raz jed­nak prze­szka­dza­my Bożym pla­nom zaka­że­ni i obcią­że­ni wewnętrz­nie, tra­cąc nadzie­ję. „Z wnę­trza bowiem, z ser­ca ludz­kie­go pocho­dzą złe myśli, nie­rząd, kra­dzie­że, zabój­stwa, cudzo­łó­stwa, chci­wość, prze­wrot­ność, pod­stęp, wyuz­da­nie, zazdrość, obe­lgi, pycha, głu­po­ta. Całe to zło z wnę­trza pocho­dzi i czy­ni czło­wie­ka nie­czy­stym” (Mk 7, 22–23).

Za trzy dni Popie­lec i 40 dni wiel­kie­go postu. W tym cza­sie obostrze­nia zwią­za­ne z epi­de­mią może­my podej­mo­wać jako swo­iste­go rodza­ju poku­tę za nasze i bliź­nich grze­chy, prak­ty­ko­wać asce­zę, zaufać Bogu, któ­ry nas wyzwo­li z opre­sji. Tak indy­wi­du­al­nie jak i spo­łecz­nie. Kie­dy więc podej­mie­my popiół na znak poku­ty zawo­łaj­my ser­cem do Boga o uwol­nie­nie nas z epi­de­mii. Pro­śmy wytrwa­le o miło­sier­dzie dla nas i świa­ta całe­go.

Jesz­cze jed­no: dzi­siej­sze­mu dniu patro­nu­ją dwaj świę­ci patro­no­wie Euro­py: Cyryl (+869) i Meto­dy (+885). Cyryl po stu­diach w Kon­stan­ty­no­po­lu udał się na górę Olimp do klasz­to­ru w Bity­nii, gdzie prze­by­wał już jego brat — Meto­dy. Po poby­cie w ciszy klasz­to­ru zosta­li posła­ni do kra­ju Cha­za­rów na Kry­mie, aby uzdro­wić napię­cie mię­dzy chrze­ści­ja­na­mi, Żyda­mi i Sara­ce­na­mi, a następ­nie zanie­śli z bra­tem chrze­ści­jań­stwo Buł­ga­rom i Mora­wia­nom. Meto­dy został arcy­bi­sku­pem Moraw i Pano­nii, a misja dotar­ła do kra­ju Wiślan, zapew­ne do Wiśli­cy i Kra­ko­wa już w IX wie­ku. Pierw­sze sakra­men­ty spra­wo­wa­ne w języ­ku sło­wiań­skim na tych zie­miach mia­ły więc swo­ją pre­mie­rę na dłu­go przed 966 rokiem. Wpro­wa­dzi­li do litur­gii język sło­wiań­ski pisa­ny alfa­be­tem grec­kim (gła­go­li­cę i cyry­li­cę), aby Ewan­ge­lia i Eucha­ry­stia były bli­skie naszym pra­oj­com. Po co się tak tru­dzi­li? Bo Ewan­ge­lia i Eucha­ry­stia zbli­ża­ją ludzi do Boga i czy­nią nasz świat zno­śnym i go uzdra­wia­ją. Bo wia­ra przy­wra­ca ludzi do zdro­wia, har­mo­nii i rów­no­wa­gi na cie­le i duszy. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​