0:00/ 0:00

Zeskanuj, aby wesprzeć Bazylikę

spark-qr mobile
POKAŻ MNIEJ

Przekaż ofiarę dla Bazyliki Mariackiej
w Krakowie z użyciem aplikacji Spark

Nie masz aplikacji? Wejdź na spark.pl
ZAMKNIJ

Przekaż ofiarę dla Bazyliki Mariackiej
w Krakowie z użyciem aplikacji Spark

Przejdź

lub na 70 1240 1431 1111 0000 1045 5360 (numer konta parafii)

Aplikacja dostępna dla platformy

Kazania

Kolejność

Kolejność

Łzy pierw­sze, radość po nich. Taka kolej­ność towa­rzy­szy czło­wie­ko­wi od uro­dze­nia. Dziec­ko rodzi się prze­waż­nie zano­sząc się od pła­czu. Zmia­na śro­do­wi­ska jest dla nie­go szo­kiem. Potem zapa­da w uko­je­nie, w sen i daje radość swo­im bli­skim. Od naro­dzin uczy się kolej­no­ści i porząd­ku spraw. Trud poro­du daje podob­ną kolej­ność doświad­cze­nia mat­ce. Na począt­ku wysi­łek, łzy, a potem szczę­ście. Per aspe­ra ad astra. Przez tru­dy do gwiazd. Czy my nie jeste­śmy do tej kolej­no­ści przy­zwy­cza­je­ni naturalnie?

Autor Psal­mu 126. dokład­nie nam potwier­dza tę intuicję:
Ci, któ­rzy we łzach sieją,
żąć będą w radości.
Idą i pła­czą nio­sąc ziar­no na zasiew,
lecz powró­cą z rado­ści nio­sąc swo­je snopy.
Inny­mi sło­wy: jeśli się nie tru­dzisz napraw­dę, nie będziesz miał wiel­kiej rado­ści. Kolej­ność doświad­cze­nia szczę­ścia czło­wie­ka wyma­ga porząd­ku. Co wię­cej, łzy rado­ści czę­sto poja­wia­ją się rów­nież na mecie, kie­dy świę­tu­je­my suk­ces nasze­go wysił­ku. Jak­by przy­po­mi­na­ją o trud­nym począt­ku. A my jeste­śmy w ser­cu czę­sto jak spor­tow­cy, któ­rzy zdo­by­wa­jąc laur, pra­cu­jąc nad sobą, zna­ją smak potu i łez nie­po­wo­dzeń, a nawet zło­ści na grzech. Dla­te­go nie dobrze kie­dy czło­wiek nie pra­cu­je cier­pli­wie nad sobą i myśli sobie: jakie­go mnie Boże stwo­rzy­łeś takie­go masz. Suk­ces wte­dy nie przyj­dzie, łut szczę­ścia nie da peł­ni satysfakcji.

Patrzy­my na bel­ki krzy­ża w łuku tęczo­wym kościo­ła Mariac­kie­go. Pod naszym krzy­żem wid­nie­je napis: Salvum fac popu­lum tuum, Domi­ne, et bene­dic haere­di­ta­ti tuae (Zbaw lud swój, bło­go­sław dzie­dzic­twu Twe­mu, Ps 28). Cóż te sło­wa dopraw­dy ozna­cza­ją? Zło­tą kolej­ność. Że cier­pie­nie rodzi bło­go­sła­wień­stwo. Że zba­wie­nie i miłość Boża kosz­tu­ją. Że Bóg sam daje odku­pie­nie, ale nie dar­mo, a za dro­go­cen­ny okup, któ­re­mu na imię Jezus. On to w dzi­siej­szej ewan­ge­lii o grzesz­ni­cy (J 8) wypi­su­je na zie­mi wła­śnie grze­chy ludz­kie. Za nie przyj­dzie Mu zapła­cić, przejść wła­sny strach i prze­kro­czyć ludz­ki grzech. Tego świa­dec­twem dopraw­dy jest każ­dy krzyż chrze­ści­jań­ski. Grze­chu i zba­wie­nia. Łez grze­cho­wych i rado­ści zmartwychwstania.

Kolej­ność łez i szczę­ścia towa­rzy­szy nam wszyst­kim w dro­dze do nie­ba. Każ­da msza świę­ta nas wpro­wa­dza w tę tajem­ni­ce zdo­by­wa­nia nie­ba. Opi­su­je Paweł swo­je doświad­cze­nie tak: wytę­ża­jąc siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyzna­czo­nej mecie, ku nagro­dzie, do jakiej Bóg wzy­wa w górę w Chry­stu­sie Jezu­sie. „Pędź­my” więc do tej mety i my. Niko­go jed­nak w tej dro­dze nie potrą­caj­my. A że cza­sa­mi popła­cze­my, że nam trud­no, to i owo nie wycho­dzi — to tym więk­sza będzie nasza radość z porząd­ku w nie­bie. Po taką Jezu­so­wą naukę przy­cho­dzi­my co tydzień, pod ten krzyż. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/