0:00/ 0:00
Kazania

Proszę!

Proszę!

Pro­szę” to bar­dzo krót­kie sło­wo. Wie­le razy sły­szy­my je w życiu. Gdy­by­śmy uru­cho­mi­li licz­nik „pro­szę” w naszych uszach, to kto wie czy nie wska­zy­wał­by wiel­kiej licz­by, milio­nów tych słów wypo­wie­dzia­nych w tylu odmia­nach przez innych. Ile razy sły­sze­li­śmy je od ludzi? Nie­sa­mo­wi­te praw­da? „Pro­szę” to bar­dzo krót­kie sło­wo, ale tyle róż­nych zna­czeń posia­da, bo i grzecz­no­ścio­wych, i tych bar­dziej wyma­ga­ją­cych, jak pro­po­zy­cja spra­wo­wa­nia jakiejś funk­cji czy woła­nie o pomoc. Czu­je­my, że to sło­wo jest peł­no­war­to­ścio­we.

Do nas mówi Jezus, Syn Boży: „Dawaj każ­de­mu, kto cię pro­si” (Łk 6,30). To nie jest jakaś glo­sa, dopi­sek, to wiel­ka rada Nauczy­cie­la. Św. Jan Kan­ty, nasz patron dnia ją usły­szał. Prze­cha­dzał się po uli­cach kra­kow­skich i nie zamy­kał uszu na ludzi, któ­rzy mówi­li „pro­szę”. Stu­dio­wał na Uni­wer­sy­te­cie Jagiel­loń­skim. Objął wykła­dy na wydzia­le filo­zo­ficz­nym. W roku 1439 został kano­ni­kiem i kan­to­rem kapi­tu­ły św. Flo­ria­na w Kra­ko­wie oraz pro­bosz­czem w Olku­szu. Sły­nął z miło­sier­dzia. Nie mogąc zara­dzić nędzy, wyzbył się nawet wła­snej odzie­ży i obu­wia. Pew­ne­go razu gdy w pro­fe­sor­skiej jadal­ni spo­ży­wał posi­łek, oznaj­mio­no mu, że przy­szedł do nie­go żebrak. „Chry­stus przy­szedł” – zawo­łał pro­fe­sor Jan i zapro­sił bie­da­ka do sto­łu, dzie­ląc z nim swój posi­łek. Pomi­mo bar­dzo pra­co­wi­te­go i pokut­ne­go życia, jakie Jan pro­wa­dził, dożył 83 lat. Świet­nie rozu­miał radę Mistrza: „Dawaj każ­de­mu, kto cię pro­si”.

W Kra­ko­wie wie­le jest dzieł miło­sier­dzia, codzien­nie dzia­ła­ją pusz­ki św. Anto­nie­go, zespo­ły cha­ry­ta­tyw­ne, kuch­nie Cari­ta­su, fun­da­cje miło­sier­dzia funk­cjo­nu­ją na dobrym pozio­mie. Tak wie­lu jed­nak jest potrze­bu­ją­cych. Dla­te­go raz w roku w listo­pa­dzie za wska­za­niem papie­skim orga­ni­zu­je­my namiot spo­tka­nia z tymi, któ­rym się nie powio­dło, nie­rzad­ko będą­cy­mi w sidłach nało­gów czy z pro­ble­ma­mi nie­le­czo­nych cho­rób. Wska­zu­je­my im lecz­ni­ce, sta­cje miło­sier­dzia, kar­mi­my, wspo­ma­ga­my, opo­wia­da­my o mode­lu lep­sze­go, god­niej­sze­go życia, trak­tu­je­my wg słów Jezu­so­wych: „Dawaj każ­de­mu, kto cię pro­si” (Łk 6,30). Bole­je­my, że tak nie­wie­le może­my zro­bić z bie­dą i ubó­stwem, że je nadal widać. Rozu­mie­my, że pro­szą­cych i ubo­gich zawsze mieć będzie­my. To nasza misja. Z oka­zji mie­sią­ca misyj­ne­go myśli­my co praw­da o misjo­na­rzach i misjo­nar­kach, ale rów­nież o wszyst­kich, któ­rzy w jaki­kol­wiek spo­sób uczest­ni­czą, na mocy swe­go chrztu, w misji Kościo­ła. To my jeste­śmy ochrzcze­ni i posła­ni nie tyl­ko w dale­kie kra­je, lecz rów­nież do swo­je­go sąsiedz­twa, aby pro­mo­wać Ewan­ge­lię.

Jesz­cze jed­no. Papież Fran­ci­szek (2017 r.) stwier­dził kie­dyś, że czę­sto stan ubó­stwa nie wyra­ża się mową, lecz sta­je się nie­mym krzy­kiem, któ­ry roz­dzie­ra nie­bio­sa i docho­dzi do Boga. Bóg sły­szy. Bóg jest tym, któ­ry oca­la. Odpo­wie­dzią Boga jest zawsze jakaś inter­wen­cja: krew­ny, prze­cho­dzień, sąsiad, dar­czyń­ca, opie­kun. Ta Eucha­ry­stia jest wła­śnie po to, aby­śmy sta­li się narzę­dzia­mi Boga oca­la­ją­ce­go. Bo każ­dy, nawet naj­mniej­szy gest poma­ga, aby ci, któ­rym się mniej powio­dło mogli się bar­dziej poczuć ludź­mi i włą­czyć w spo­łe­czeń­stwo. Ta Msza świę­ta z zawo­ła­niem Pana Jezu­sa:  „Dawaj każ­de­mu, kto cię pro­si” czy­ni nas wraż­li­wy­mi na ubo­gich. Komu­nia świę­ta nada­je nam wyraź­nie ten kie­ru­nek dzia­ła­nia na następ­ne dni. Niech tak się sta­nie. Pro­szę. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​