0:00/ 0:00
Kazania

Bezpieczni. W czasie epidemii

Bezpieczni. W czasie epidemii

Epi­de­mia koro­na­wi­ru­sa, obar­czo­na sze­re­giem trud­nych do znie­sie­nia zaostrzeń, widocz­nych tak­że na pozio­mie dostęp­no­ści do kościo­łów, sakra­men­tów i wiel­ce utrud­nia­ją­ca kon­takt rodzin­ny i przy­ja­ciel­ski, każe nam zre­wi­do­wać szu­flad­ko­we, może nie­co z pogra­ni­cza magii, poj­mo­wa­nie chrze­ści­jań­stwa. Potwier­dza się, że nie wystar­czy prak­ty­ko­wać sys­te­ma­tycz­nie, aby być bez­piecz­nym. Dla ubez­pie­cze­nia życia trze­ba nam czy­stej iskry wia­ry, któ­ra w prze­śla­do­wa­niu, cho­ro­bie, woj­nie czy epi­de­mii wystar­czy nam za całe świa­tło. Takiej bez­piecz­nej i sta­łej wia­ry doświad­cza­my na Eucha­ry­stiach, któ­re są pamiąt­ką Zmar­twych­wsta­łe­go. Wia­ra żywa sta­je się naszym bez­piecz­nym por­tem. Jak uczniów w Emaus.

Spo­tka­nie Jezu­sa z ucznia­mi w dro­dze poka­zu­je jak moż­na się pogu­bić w cza­sie uci­sku. Mistrz umarł, ale kobie­ty mia­ły widze­nie anio­łów, któ­rzy zapew­nia­ją męż­czyzn, iż On żyje. Ucznio­wie tego nie spraw­dza­ją i ucho­dzą w trwo­dze z Jero­zo­li­my. Co wię­cej, ucznio­wie nie pozna­ją Jezu­sa, któ­ry idzie obok nich. Oczy mają zamglo­ne trau­mą. Na to On rzekł do nich: O, nie­ro­zum­ni i pisma im wyja­śniał. I usiadł z nimi do posił­ku. W koń­cu budzi się wia­ra uczniów, zapa­la się jej ogień, a oni wra­ca­ją w dro­gę powrot­ną do Jero­zo­li­my. Żyją w koń­cu peł­ni wia­rą, a nie opo­wie­ścią innych. Nawra­ca­ją się na Ewan­ge­lię. Eucha­ry­stia z Jezu­sem napeł­ni­ła ich poczu­ciem zupeł­ne­go bez­pie­czeń­stwa.

Dodaj­my jesz­cze, że dzi­siej­szy Psalm 16 jest szy­ty na mia­rę tych dni. Może być sło­wem modli­twy każ­de­go dnia pan­de­mii. Posłu­chaj­my jesz­cze raz jego frag­men­tu:
Zacho­waj mnie, Boże, bo chro­nię się do Cie­bie,
mówię do Pana: „Ty jesteś Panem moim”.
Pan moim dzie­dzic­twem i prze­zna­cze­niem,
to On mój los zabez­pie­cza.

Czło­wiek myśląc o dzie­dzi­cze­niu jest skłon­ny sku­pić się raczej na dobrach ziem­skich i zapi­sach testa­men­tu. Nic bar­dziej błęd­ne­go. W posia­da­niu sre­bra i zło­ta praw­dzi­we­go bez­pie­czeń­stwa nikt nie znaj­dzie. Tyl­ko sam Bóg postrze­ga­ny jako dobro jedy­ne, pierw­sze i zupeł­ne nie zawie­dzie! Bóg jest całą przy­szło­ścią czło­wie­ka. Bóg jest osta­tecz­nym dzie­dzic­twem czło­wie­ka. Resz­ta zda­je się być mar­no­ścią. Roz­po­zna­je­my to w epi­de­mii. Dla­te­go mówi­my: Zawsze sta­wiam sobie Pana przed oczy, On jest po mojej pra­wi­cy, nic mną nie zachwie­je. Czy ten frag­ment nie jest arcy­cie­ka­wy? Conoc­ne, codzien­ne sta­wia­nie sobie Pana przed oczy ma wiel­ki sens. Kie­dy On sta­no­wi buso­lę życia to życio­we wybo­ry są dopie­ro w peł­ni bez­piecz­ne.

W tych dniach wiel­kie gwiaz­dy muzy­ki świa­to­wej Lady Gaga, Andrea Bocel­li, Celi­ne Dion, John Legend i pia­ni­sta Lang Lang wyko­na­ły wspól­nie pio­sen­kę The Pray­er — Modli­twa. Uczy­ni­li to pod­czas kon­cer­tu w Inter­ne­cie zor­ga­ni­zo­wa­ne­go na rzecz leka­rzy wal­czą­cych z koro­na­wi­ru­sem. Śpie­wa­li po angiel­sku i wło­sku tak:
Modlę się byś był naszy­mi ocza­mi
i strzegł nas tam gdzie idzie­my
i poma­gał nam być roz­sąd­ny­mi
wte­dy, gdy jeste­śmy zagu­bie­ni
Pozwól, by to była nasza modli­twa,
gdy gubi­my naszą dro­gę (…)
Prze­wódź nam swą łaską
do miej­sca gdzie będzie­my bez­piecz­ni.
Oni wyśpie­wa­li już swój „psalm”. Wzru­sza­li sie­bie i napeł­ni­li dusze modli­tew­nym bez­pie­czeń­stwem. Bo dopie­ro życie w obec­no­ści Boga sta­je się kom­for­tem każ­de­go, kto pra­gnie sie­bie osta­tecz­nie zabez­pie­czyć. Obec­ność Zmar­twych­wsta­łe­go Pana tego doko­nu­je. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​