0:00/ 0:00
Kazania

Jak nad Jordanem

Jak nad Jordanem

Kościół musi się zmie­niać. Kościół stoi w miej­scu w cza­sach, któ­re wyma­ga­ją ruchu”. Z taką opi­nią obie­go­wą spo­ty­ka­my się w mediach, na okład­kach gazet czy wśród zna­jo­mych. Uśmie­cham się, kie­dy to mówię. Kościół jest co praw­da wiel­kim wehi­ku­łem ducho­wym, lecz nie maszy­ną pro­du­ku­ją­cą świę­tych kato­li­ków. Stąd moż­na popra­wić to zda­nie opi­nii publicz­nej i, sto­jąc bli­żej praw­dy, ina­czej je wypo­wie­dzieć: „Wie­lu ochrzczo­nych sta­nę­ło w miej­scu w cza­sach, któ­re wyma­ga­ją ruchu”. Bo dzie­je się tak, że inspi­ro­wa­ni praw­dą, nie­rzad­ko kła­mie­my. Napro­wa­dze­ni radą spo­wied­ni­ka, wbrew niej postę­pu­je­my. Nama­wia­ni przez Ewan­ge­lię do czy­sto­ści życia, gubi­my sens i wpa­da­my w nie­czy­stość, leni­stwo, gniew, nie­umiar­ko­wa­nie w jedze­niu i piciu. Doświad­cza­my ludz­kiej myste­rium ini­qu­ita­tis — tajem­ni­cy nie­pra­wo­ści.

Zre­ka­pi­tu­luj­my. Wspól­no­ta wia­ry daje nam chrzest — dro­go­cen­ny pre­zent od Jezu­sa. Ten chrzest może­my cią­gle odna­wiać, nawra­cać się. Impuls chrztu bowiem bije w nas jak kry­sta­licz­ne źró­dło, z któ­re­go czer­pie­my łaski i szczę­śli­we życie. Z tego powo­du wra­ca­my usta­wicz­nie do opo­wie­ści o chrzcie, któ­ra nas usta­wia nad brze­ga­mi Jor­da­nu. Sta­je­my w kolej­ce za Panem Jezu­sem do Jana Chrzci­cie­la. Jeden obok dru­gie­go, jed­na za dru­gą, aby nas obmy­to łaską w cza­sie tej i każ­dej następ­nej Mszy św.

Waż­na jest ta kolej­ność. Nie zapo­mnij­my o niej. Po pierw­sze sto­imy za Jezu­sem po chrzest nawró­ce­nia, po dru­gie od Nie­go otrzy­mu­je­my łaskę zba­wie­nia. Sta­je­my w praw­dzie, zwra­ca­my uwa­gę na akt nawró­ce­nia, na prze­mia­nę kie­run­ku życia w śla­dach Jezu­sa. Potem dopie­ro może­my odczuć, doświad­czyć prze­mia­ny. Nigdy na odwrót. Taka jest kolej rze­czy. Bo chrzest to nie jest żad­na magicz­na sztucz­ka nad Jor­da­nem, lecz znak sakra­men­tal­ny Jezu­sa ku nawró­ce­niu z grze­chu i ku zba­wie­niu.

Kie­dy przy­by­wa­ją z róż­nych stron Kra­ko­wa i świa­ta do kan­ce­la­rii para­fii Mariac­kiej ludzie, któ­rzy po przej­ściach życio­wych pro­szą o chrzest dla dziec­ka, pomi­mo że nie pla­nu­ją mał­żeń­stwa lub cze­ka­ją z nim na lep­sze cza­sy, potrze­ba razem z nimi zasta­no­wić się nad ducho­wą stro­ną życia. Wypa­da się z nimi spo­tkać choć­by na pół godzi­ny i zadać im pro­ste pyta­nia, któ­re otwie­ra­ją ser­ce: Czy wie­rzy­cie w Boga? Czy rano i wie­czór modli­cie się? A nie­dziel­na msza św.? Czy czy­ta­cie Pismo św. jako Sło­wo Boże? Dla­cze­go uni­ka­cie kon­tak­tu ze swo­imi para­fia­mi? Czy ogra­ni­cza­cie swo­je grze­chy ku nawró­ce­niu chrze­ści­jań­skie­mu? Jak chce­cie wycho­wać dziec­ko w wie­rze sko­ro tak kiep­sko do tej pory się dzia­ło?

I po wspól­nym zasta­no­wie­niu i reflek­sji, spo­tka­niu litur­gicz­nym, pod­cho­dzi­my z nimi do chrztu świę­te­go dba­jąc bar­dzo, aby rodzi­ce chrzest­ni, zwłasz­cza w sytu­acjach nie­sa­kra­men­tal­nych związ­ków wzię­li więk­szą odpo­wie­dzial­ność za dawa­nie przy­kła­du wia­ry. W 2019 roku ogó­łem w kościo­łach całej para­fii Mariac­kiej chrztów udzie­lo­no aż 204. Dzie­ci pocho­dzą­cych z para­fii było 4-oro. Chrztu niko­mu się nie odma­wia. Jak nad Jor­da­nem. Czy nawró­ce­nie będzie w kon­se­kwen­cji udzia­łem domu nowo ochrzczo­nych? Zale­ży to raczej od sta­ło­ści serc ludzi, a nie od całe­go Kościo­ła czy jakie­goś duchow­ne­go. Bo choć nawró­ce­nie jest pięk­ne jak wio­sna, to trze­ba jesz­cze cier­pli­wie współ­pra­co­wać z rodzą­cą się świę­to­ścią. Ina­czej nawró­ce­nie w nas nie pra­cu­je i nie­po­strze­że­nie odda­la­my się od źró­deł Jor­da­nu. Dla­te­go pro­si­my dzi­siaj Zba­wi­cie­la: Pra­cuj w nas Panie Jezu, aby­śmy nie  tyle narze­ka­li na Kościół, ale nasze ser­ca sta­le zasi­la­li ducho­wo. Pra­cuj wśród rodzin dzie­ci nowo ochrzczo­nych. Pra­cuj i nawra­caj wciąż nowe ser­ca. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​