0:00/ 0:00
Ogłoszenia

Kazanie na 32. Niedzielę Zwykłą

Kazanie na 32. Niedzielę Zwykłą

Gdy plan życia runął – 1.  Świa­to­wy Dzień Ubo­gich

Ks. Sta­niek, wybit­ny homi­le­ta kra­kow­ski, kie­dyś do pierw­sze­go czy­ta­nia z dzi­siej­szej nie­dziel­nej litur­gii z Księ­gi Mądro­ści 6, dopo­wie­dział takie opo­wia­da­nie, histo­rię pew­nej, zapew­ne kra­kow­skiej rodzi­ny. Posłu­chaj­cie: Rodzi­ce pra­co­wa­li na wyż­szych uczel­niach. Wedle zasa­dy dzie­ci win­ny przy­naj­mniej im dorów­nać. Tym­cza­sem one z tru­dem prze­cho­dzą z kla­sy do kla­sy. Już przy matu­rze cór­ki są poważ­ne kło­po­ty. Ale dziec­ko uczo­nych rodzi­ców musi nie tyl­ko zdać matu­rę, lecz i zali­czyć stu­dia. Cór­ka żyje wid­mem nauki. Mała pojem­ność gło­wy jest posze­rza­na na siłę. Uczy się cały­mi dnia­mi. Poza nauką nie widzi świa­ta. Nie ma dość siły potrzeb­nej do prze­ciw­sta­wie­nia się rodzi­com. Na trze­cim roku stu­diów tra­fia do szpi­ta­la. Po kil­ku mie­sią­cach wia­do­mo już, że nie skoń­czy stu­diów, że nie zało­ży rodzi­ny, że będzie sta­łą pacjent­ką kli­ni­ki psy­chia­trycz­nej.

Roz­mo­wa z zała­ma­ną mat­ką prze­ra­ża. Ani na sekun­dę nie dopusz­cza do świa­do­mo­ści praw­dy, że cho­ro­ba cór­ki w dużej mie­rze jest jej dzie­łem. Ona woli mieć cór­kę, któ­ra w cza­sie stu­diów zapa­dła w cho­ro­bę, niż zdro­wą mają­cą za sobą jedy­nie szko­łę zawo­do­wą.

Syn miał dość siły, by obser­wu­jąc dra­mat swo­jej sio­stry powie­dzieć rodzi­com, że z tego, iż oni są genial­nie zdol­ni, nie­ste­ty nie wyni­ka, że zro­dzi­li genial­ne dzie­ci. Rezy­gnu­je ze stu­diów i zosta­je mecha­ni­kiem samo­cho­do­wym. Awan­tu­ra była wiel­ka. Rodzi­ce nie chcą się do nie­go przy­znać, zre­zy­gno­wa­li z wpro­wa­dza­nia go w swe towa­rzy­stwo.

Ks. Sta­niek koń­czy pyta­niem: Ileż tego typu dra­ma­tów moż­na obser­wo­wać w życiu? Część z nich jest zawi­nio­na przez naj­bliż­szych, część jest dzie­łem samych nie­szczę­śni­ków, któ­rzy zbyt wyso­ko, czy­li ponad swo­je moż­li­wo­ści, usta­wi­li życio­wą poprzecz­kę. Wie­lu ludzi prze­ce­ni­ło swo­je moż­li­wo­ści, wie­lu wpa­trzo­nych w pięk­ny świat reklam, zosta­ło wpro­wa­dzo­nych w błąd. Nie­któ­rzy zachę­ca­ni przez przy­ja­ciół, zna­jo­mych, rodzi­nę zary­zy­ko­wa­li swo­im życiem. Ule­gli nie­zdro­wym ambi­cjom. Życie runę­ło. Nie­któ­rzy wcho­dzą przez to samo w świat kre­dy­tów, któ­re nigdy się nie koń­czą, świat życia ponad stan, hazard. W ten spo­sób zna­leź­li się na mar­gi­ne­sie, nawet po ukoń­cze­niu naj­lep­szych stu­diów. Nie­któ­rzy wpa­da­ją w wiel­kie uza­leż­nie­nia – w świat uciecz­ki – pomi­mo wiel­kich talen­tów arty­stycz­nych. Na koń­cu lądu­ją jako bez­dom­ni, z psy­chi­ką pora­żo­ną nie­za­rad­no­ścią. Są jak owe ewan­ge­licz­ne pan­ny bez oli­wy, któ­rym zabra­kło mądro­ści życio­wej. Zosta­li z niczym. Dra­mat.

Papież Fran­ci­szek zapro­po­no­wał dla tych ludzi, ale też dla nas, na następ­ny tydzień – Świa­to­wy Dzień Ubo­gich – ŚDU, coś na wzór Świa­to­we­go Dnia Mło­dych – ŚDM. Tyle, że dzie­je się to świę­to bar­dziej lokal­nie. Papież pro­si, aby­śmy zauwa­ży­li bie­dę wokół sie­bie, tę czę­sto ukry­wa­ną, czę­sto też krzy­czą­cą i chwy­ta­ją­ca dra­ma­tycz­nie za ser­ca. Papież chciał­by pomóc tym, któ­rym zabra­kło w życiu szczę­ścia, któ­rzy są dzieć­mi Boży­mi, a któ­rym przez cza­sa­mi zły los czy brak pomoc­nej dło­ni w życiu zupeł­nie się nie powio­dło. Papież pro­si w imie­niu Jezu­sa: pomóż­cie napra­wić ich życie.

Dla­te­go w naszym mie­ście, na Małym Ryn­ku od wtor­ku sta­nie Namiot Spo­tkań, gdzie kra­ko­wia­nie będą mogli podzie­lić się adre­sem kogoś potrze­bu­ją­ce­go, kogoś może takie­go przy­pro­wa­dzą, aby wie­lu wolon­ta­riu­szy z kra­kow­skich orga­ni­za­cji dobro­czyn­nych mogło poroz­ma­wiać, wypić razem gorą­cą her­ba­tę, pod­pro­wa­dzić do sta­łej pomo­cy, a może kom­plet­nej meta­mor­fo­zy życia. Od dzi­siaj trwa w tej inten­cji modli­tew­ne Jery­cho w sąsied­niej świą­ty­ni św. Bar­ba­ry, od czwart­ku będzie­my w Bazy­li­ce prze­ży­wać reko­lek­cje, a w pią­tek i sobo­tę o 11:00 i 18:30 Wspól­no­ta Betle­jem z Jaworz­na będzie nam otwie­rać oczy na poma­ga­nie tym, któ­rym coś w życiu nie wyszło, coś pękło.

Zapra­szam Was ser­decz­nie na to wyda­rze­nie. Co wię­cej, mam głę­bo­kie prze­świad­cze­nie, że zapra­sza Was, kra­ko­wian, stu­den­tów na to wyda­rze­nie sam Chry­stus. Cała dzi­siej­sza Msza św. jest takim zapro­sze­niem Jezu­sa na te spo­tka­nia ŚDU. On uczy nas umia­ru. On napeł­nia nasze ser­ca pod­sta­wo­wą miło­ścią i mądrą życz­li­wo­ścią do czło­wie­ka, każ­de­go czło­wie­ka. To On spra­wia w nas Mądrość. Eucha­ry­stia to zawsze jest takie zapro­sze­nie Jezu­sa, do dzie­le­nia się. Bo kto dla Niej wsta­nie o świ­cie, ten się nie natru­dzi, znaj­dzie ją bowiem sie­dzą­cą u drzwi swo­ich (Mdr 6). Amen.