0:00/ 0:00
Kazania

Kruszyna pokoju

Kruszyna pokoju

Sło­wo Boże otrzy­mu­je­my zawsze w odpo­wied­nim momen­cie. Dzie­je się to w odpo­wie­dzi na nasze nie­po­ko­je, w odpo­wie­dzi na lęki, któ­re nam towa­rzy­szą każ­de­go tygo­dnia. Lekar­stwem na nie­po­kój ser­ca, na naszą wła­sną ciem­ność i nie­moc jest Jezus, Daw­ca poko­ju, a odkry­wa­my Go takie­go w sło­wie i na Eucha­ry­stii.

Odkry­wa­my na nowo, że Pan Jezus przy­by­wa, aby­śmy sta­li się dzieć­mi Boży­mi, tymi, któ­rzy wie­rzą w imię Jego — któ­rzy ani z krwi, ani z żądzy cia­ła, ani z woli męża, ale z Boga się naro­dzi­li (J 1). Betle­jem­skie Dzie­cię — Mesjasz — Sło­wo Ojca — zmie­nia opty­kę świa­ta i przy­po­mi­na, że żad­na ciem­ność Go nie poko­na, a my z Jego peł­ni otrzy­mu­je­my łaskę po łasce. Czy jeste­śmy wdzięcz­nie świa­do­mi, że to moc Boża utrzy­mu­je nas w poko­ju ser­ca pomi­mo tylu prze­ciw­no­ści, cho­rób, śmier­ci, wojen, roz­ru­chów, nie­zgo­dy, kłam­stwa, nie­rzą­du, nało­gów wśród nas i wokół nas? Speł­nia się wiel­ka obiet­ni­ca Betle­jem. Jezus to spra­wia na Eucha­ry­stii i jak pod­po­wia­da psalm:
zapew­nia pokój two­im gra­ni­com
i wybor­ną psze­ni­cą hoj­nie cie­bie darzy.
Śle swe pole­ce­nia na krań­ce zie­mi
i szyb­ko mknie Jego sło­wo (Ps 147).

 Dla­te­go w ramach lep­sze­go zro­zu­mie­nia sło­wa na dziś zapy­taj­my: czy odmie­ni­ły nas te świę­ta? Czy nie daje­my się bez­wied­nie zatru­wać świa­tu poto­kiem nie­po­ko­ju pły­ną­cym z komu­ni­ka­to­rów, tele­wi­zji, gazet? Czy nie szko­da nam cza­su na słu­cha­nie woj­ny na sło­wa? Czy przyj­mu­je­my praw­dę o Bogu dzia­ła­ją­cym? Czy też trak­tu­je­my Boga tyl­ko jako tego, któ­re­go obser­wu­je­my w koście­le, albo jak, tego, któ­ry co praw­da dzia­ła, ale jakoś obok nas? Cho­dzi prze­cież w chrze­ści­jań­skim życiu o real­ne dzia­ła­nie Boże. Ono wno­si radość i pokój w rodzi­nę, sąsiedz­two, pra­cę, wspól­no­tę wie­rzą­cych i spo­łe­czeń­stwo.

Papież Fran­ci­szek, 1 stycz­nia 2020 roku, przy­po­mniał w tek­ście na temat poko­ju inspi­ro­wa­nym prze­cież corocz­nie Świę­ta­mi Boże­go Naro­dze­nia: Wie­my, że woj­na czę­sto zaczy­na się od nie­to­le­ran­cji wobec odmien­no­ści dru­gie­go, co wywo­łu­je chęć posia­da­nia i wolę pano­wa­nia. Rodzi się w ser­cu czło­wie­ka z ego­izmu i pychy, z nie­na­wi­ści pro­wa­dzą­cej do znisz­cze­nia, aby zamknąć dru­gie­go w obra­zie nega­tyw­nym, żeby go wyklu­czyć i usu­nąć. Woj­na jest pod­sy­ca­na przez wypa­cza­nie rela­cji, ambi­cje hege­mo­nicz­ne, nad­uży­cia wła­dzy, lęk przed dru­gim i róż­ni­cę postrze­ga­ną jako prze­szko­dę (…). I doda­je dalej w tym samym orę­dziu: Świat nie potrze­bu­je pustych słów, ale prze­ko­na­nych świad­ków, budow­ni­czych poko­ju otwar­tych na dia­log, bez wyklu­cze­nia i mani­pu­la­cji.

Wspo­mnij­my zatem w ten dzień nie­dziel­ny, że łaska Boga Ojca daje nam Syna bez warun­ków, że nasza dro­ga życia, zwią­za­na jest z roz­no­sze­niem rado­ści i poko­ju tam, gdzie ich brak. Bowiem chrze­ści­ja­nie to ci, któ­rzy wpro­wa­dza­ją świa­tło Jezu­sa do domu i je ofia­ro­wu­ją innym męż­czy­znom i kobie­tom swo­ich cza­sów. Dzień po dniu Duch Świę­ty pod­po­wia­da nam posta­wy i sło­wa, aby­śmy sta­li się pro­mie­nia­mi Jego łaski wśród pora­nień świa­ta.

Dla­te­go, kie­dy śpie­wa­my kolę­dy bądź­my jak ich sło­wa, jak­by miód na sko­ła­ta­ne ser­ca. Pro­śmy o to patron­kę tego Boże­go domu Mary­ję, Mat­kę Księ­cia Poko­ju i Mat­kę wszyst­kich ludów, Kró­lo­wą rodzin, aby nam towa­rzy­szy­ła i wspie­ra­ła krok po kro­ku, aby każ­da oso­ba napo­tka­na przez nas, mogła zaznać choć­by kru­szy­ny poko­ju i uko­je­nia. Bo cho­dzi prze­cież o to, aby w peł­ni roz­wi­nąć i roz­da­wać obiet­ni­cę Betle­jem jaką w sobie nosi­my. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​