0:00/ 0:00
Kazania

Liczydło

Liczydło

Tyle rachun­ków, podat­ków, kont ban­ko­wych, prze­le­wów, kre­dy­tów, leasin­gów obsłu­gu­je­my, że czę­sto już gubi­my się w wydat­kach. Na licze­niu gro­sza spę­dza­my spo­ro cza­su. Nie­jed­ne­go, nie­jed­ną gło­wa od tego boli. Jak tu zwią­zać koniec z koń­cem wśród mie­sięcz­nych, rocz­nych obra­chun­ków? Deter­mi­nu­je­my — o zgro­zo — nawet roz­miar rodzi­ny rachun­ka­mi. Bo nie­któ­rzy z nas już z grun­tu nie­chrze­ści­jań­skim nie­po­ko­jem pyta­ją: czy stać mnie na następ­ne dziec­ko, prze­cież budżet mie­sięcz­ny nie jest z gumy, nie mamy 4 poko­jów z kuch­nią.

A tu dosta­je­my dziś sło­wo, któ­re naka­zu­je nam ina­czej spoj­rzeć na pro­blem licze­nia. Psalm 90 napeł­nia nas zupeł­nie innym kie­run­kiem rachun­ków. Psalm nie każe liczyć zło­ta, ani sre­bra, ani dola­rów, ani euro, ani zło­tó­wek nawet. Przed Bogiem umie­jęt­no­ścią naj­waż­niej­szą w rachun­kach życia jest bowiem licze­nie cza­su. Dla­te­go Psalm pro­si Boga o taką spraw­ność: Naucz nas liczyć dni nasze, byśmy zyska­li mądre ser­ce… Naj­waż­niej­sze jest liczy­dło cza­su. Dla­cze­go? Psalm odpo­wia­da: Bo mija­ją nasze lata jak wes­tchnie­nie. Nasze życie to lat sie­dem­dzie­siąt, a jeśli sił wystar­cza to — osiem­dzie­siąt. (…) Ty Boże w proch prze­mie­niasz czło­wie­ka i wołasz: Ludzie wra­caj­cie! (…) Tysiąc lat bowiem w Two­ich oczach Panie, jest jak wczo­raj­szy dzień, któ­ry minął, jak straż peł­nio­na nocą…  Po tych sło­wach, nie chce­my spie­rać się z psal­mi­stą. Naj­waż­niej­sze dla czło­wie­ka sta­je się de fac­to licze­nie się z Bożym kalen­da­rzem. Głos z góry odli­cza poko­le­nia. Czy nie sły­szy­my cza­sa­mi jak Bóg nawet woła: Ludzie wra­caj­cie!, czy­li „Licz­cie się z powro­tem do domu Ojca”?

Dobry eko­no­mi­sta, dobra księ­go­wa w fir­mie to skarb. Lecz naj­więk­szym skar­bem są dla nas dobrze pro­wa­dzo­ne roz­ra­chun­ki u Pana Boga. Pie­nią­dze to rzecz naby­ta. Kal­ku­la­cje zawo­dzą. Podat­ki się zmie­nia­ją. Mija­ją sys­te­my poli­tycz­ne. A trum­na kie­sze­ni nie ma, chy­ba, że cho­dzi o te skar­bon­ki dobrych uczyn­ków. Cóż, jeśli uczest­ni­czy­my w narzu­co­nym nam wyści­gu mate­rial­nym, w emu­la­cji tego świa­ta, a swo­ich skar­bów ser­ca byśmy nie roz­wi­nę­li? Cóż jeśli nie damy żyć innym, nie obda­ru­je­my ich swo­im cza­sem, a więk­szość dni poświę­ci­my mate­rii? Czyż nie dotknie­my poczu­cia bez­sen­su? Tak dzie­je się z każ­dym, kto skar­by gro­ma­dzi dla sie­bie, a nie jest boga­ty u Boga (Łk 12,21). Dla­te­go módl­my się, aby­śmy z każ­dym dniem zyski­wa­li mądre ser­ce. Nie ser­ce peł­ne kur­su walut.

Paweł, świę­ty chrze­ści­ja­nin, cel­nie nas napo­mi­na w liście do Kolo­san, lecz prze­cież też skie­ro­wa­nym do nas, kra­ko­wian i naszych gości. To Chry­stus jest ponad wszyst­kim i ponad wszyst­ki­mi. Tego wła­śnie doświad­cza­my na Eucha­ry­stii. U Nie­go na nowo roz­po­czy­na­my czas. Po to jest nie­dzie­la — czas nie­dzia­ła­nia, aby u Chry­stu­sa poszu­kać wyzwo­le­nia z idei i reguł licze­nia tego świa­ta. Dla­te­go posłu­chaj­my słów, któ­re uczą nas licze­nia cza­su od Chry­stu­sa i licze­nia się przede wszyst­kim z Nim: Myśl­cie też o tym, co w górze, a nie o tym, co ziem­skie. Umar­li­ście bowiem i wasze życie jest z Chry­stu­sem ukry­te w Bogu. (…). Uśmierć­cie więc w sobie ziem­skie skłon­no­ści: roz­wią­złość, nie­czy­stość, namięt­ność, złe pożą­da­nie i chci­wość, któ­ra jest bał­wo­chwal­stwem. (Kol 3, 1–5). Wg rady apo­sto­ła wybie­raj­my Chry­stu­sa i licz­my przede wszyst­kim na Nie­go. A głę­bo­ki pokój zapa­nu­je w ser­cach naszych. Nie bał­wo­chwal­stwo. Nie kult pie­nią­dza.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​