0:00/ 0:00
Kazania

Nominowani

Nominowani

W cza­sie naj­lep­sze­go kaza­nia, któ­re usły­szał świat, nazwa­ne­go w Ewan­ge­lii Kaza­niem na górze, Syn Boży wypo­wia­da słyn­ną lita­nię bło­go­sła­wieństw. W niej, uko­ro­no­wa­niem pra­we­go życia ludzi są Boże bło­go­sła­wień­stwa, jak­by pochwa­ły podzie­lo­ne na kate­go­rie. I tak do nie­ba są nomi­no­wa­ni: bło­go­sła­wie­ni ubo­dzy w duchu, bło­go­sła­wie­ni zasmu­ce­ni grze­chem, bło­go­sła­wie­nie cisi i pokor­ni, bło­go­sła­wie­ni spra­wie­dli­wi, bło­go­sła­wie­ni miło­sier­ni, bło­go­sła­wie­ni czy­ści, bło­go­sła­wie­ni poko­jo­wo nasta­wie­ni, bło­go­sła­wie­ni umie­ją­cy cier­pieć.
Bło­go­sła­wie­ni to ci, któ­rzy udo­wod­ni­li, że miłość sie­bie same­go idzie u nich w parze z wiel­ką miło­ścią bliź­nie­go. Bło­go­sła­wie­ni to ci, któ­rych miłość do czło­wie­ka poprze­dza­na jest wiel­ką miło­ścią do Boga.

Bóg ma plan zba­wie­nia: dzie­li się swo­im szczę­ściem. Jemu prze­cież nie cho­dzi o zatrzy­ma­nie daru życia, daru wol­no­ści, daru miło­ści tyl­ko dla sie­bie. Stąd z Jego woli, od począt­ku roz­po­rzą­dza­my wiel­ki­mi dara­mi nawet w nad­mia­rze i je pomna­ża­my. Jeśli nie umie­my roz­wi­jać talen­tów to je tyl­ko mar­nu­je­my i nie będzie­my nomi­no­wa­ni, czy­li bło­go­sła­wie­ni. Kon­se­kwen­cją bra­ku nomi­na­cji jest brak naszych imion w gro­nie wszyst­kich świę­tych. Nomi­na­cji nie da się uzy­skać meto­dą „a może się uda” czy „na chy­bił tra­fił”. To nie­raz cięż­ka pra­ca nad sobą, asce­za, cier­pli­wość. Co wię­cej, same­mu nikt nie bie­rze sobie tego daru wiecz­no­ści. Podob­nie jak nikt sam nie otrzy­mu­je daru życia. Zba­wie­nie pocho­dzi od Pana.

Ludzie nie­rzad­ko bie­ga­ją, zała­twia­ją, spie­szą się, pra­cu­ją w zaklę­tym krę­gu kor­po­ra­cji, tra­cą swe życie na przy­jem­no­ści naskór­ko­we, kalen­darz liczą na dni, a nie na wiecz­ność i nie dba­ją o listę obec­no­ści w nie­bie. Bóg się dla nich „natru­dził”, a Syn Jego — Jezus zwy­cię­żył śmierć i grzech. Jaki z tego dla nich wnio­sek? Czy są w sta­nie zdo­być znak „bło­go­sła­wio­ny”? Czy znaj­du­ją czas na życie ducho­we, spo­wiedź, awan­so­wa­nie ser­ca? Czy lista bło­go­sła­wieństw pozo­sta­nie dla nich obca i zamiast nomi­na­cji usły­szą raczej boskie „bia­da”?

Zba­wie­nie sta­je się udzia­łem tych ludzi, któ­rych imio­na Bóg wywo­ła, wypo­wie, wyło­wi nie­ja­ko z tłu­mu. Tyl­ko oni wej­dą do bram wiecz­no­ści. Nie wystar­czą już ludz­kie zna­jo­mo­ści, pozy­cja spo­łecz­na, naj­lep­sze nawet wykształ­ce­nie, powo­dze­nie i wyso­kie docho­dy. Potrze­ba tyl­ko i aż jed­ne­go: sło­wa Pana, któ­re wypo­wie­dzia­ne nad nami, ozna­cza „bło­go­sła­wio­ną wizę”- nomi­na­cję do nie­ba. Tak tyl­ko tra­fia­my do lita­nii nazwisk zba­wio­nych. I dla­te­go trze­ba się poważ­nie napra­co­wać nad sobą: nie tyl­ko nie popeł­niać grze­chów śmier­tel­nych, ale roz­wi­jać talen­ty ośmiu bło­go­sła­wieństw.

Wiel­kość zba­wie­nia uświa­da­mia­my sobie dziś, gdy przy­po­mi­na­my sobie tekst fun­da­men­tal­ny dla obra­zu nie­ba. Św. Jan w wizji apo­ka­lip­tycz­nej wska­zu­je wręcz fizycz­nie bło­go­sła­wio­nych pod­czas pierw­szej litur­gii nie­bie­skiej: „ujrza­łem wiel­ki tłum, któ­re­go nikt nie mógł poli­czyć, z każ­de­go naro­du i wszyst­kich poko­leń, ludów i języ­ków, sto­ją­cy przed tro­nem i przed Baran­kiem. Odzia­ni są w bia­łe sza­ty, a w ręku ich pal­my. (…) i pokłon odda­li Bogu, mówiąc: „Amen. Bło­go­sła­wień­stwo i chwa­ła, i mądrość, i dzięk­czy­nie­nie, i cześć, i moc, i potę­ga Bogu nasze­mu na wie­ki wie­ków. Amen!” Dziś, w cza­sie tej Eucha­ry­stii kie­dy kon­tem­plu­je­my ten nie­prze­li­czo­ny tłum świę­tych, sto­ją­cych z rado­ścią przed tro­nem Boga, zatrosz­czy­my się  o nasze miej­sce w lita­nii do wszyst­kich świę­tych.

Lita­nia imion roz­po­czy­na się od Mat­ki Jezu­sa, potem wymie­nia­my św. Micha­ła i archa­nio­łów, anio­łów, Jana Chrzci­cie­la i Józe­fa etc. Jed­nak ta lita­nia jest wie­lo­kroć dłuż­sza od tej wer­sji z ksią­żecz­ki. Zawie­ra zapew­ne milio­ny imion już wypo­wie­dzia­nych przez Boga. Oni doświad­cza­ją już nagro­dy. Dołą­czaj­my do nich! Zyskuj­my bło­go­sła­wień­stwa i nomi­na­cję na wiecz­ność! Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/