0:00/ 0:00
Kazania

Ostatnie słowo

Ostatnie słowo

Ostat­nie sło­wo ma Bóg. To nie samo­lub­stwo, bunt, zdra­da, ale nawró­ce­nie, powrót, miło­sier­dzie. Tak moż­na stre­ścić dzi­siej­szą wspa­nia­łą lek­cję Ewan­ge­lii. Do Boga nale­ży­my. Choć się Go zapie­ra­my. Ale to tyl­ko On, Bóg, sta­wia krop­ki w życiu, nie czło­wiek. On. Miło­sier­ny.

Ludzie wybie­ra­ją róż­ne sło­wa jako swo­je mot­to życio­we. Jest takie jed­no mod­ne: apo­sta­zja. Grec­kie pocho­dze­nie zdra­dza zna­cze­nie. Ozna­cza odsta­wie­nie, odstą­pie­nie, porzu­ce­nie; od ἀπό (apo) – od i στάσις (sta­sis) – pozy­cja, stan. Słow­ni­ko­wo apo­sta­zja ozna­cza ści­ślej porzu­ce­nie wia­ry reli­gij­nej, dzie­dzic­twa i prak­tyk ojców. Apo­sta­ci, to ci, któ­rzy już kom­plet­nie zlek­ce­wa­ży­li wia­rę, któ­rzy w wypad­ku chrze­ści­jan nie żyją swo­im chrztem, są prak­tycz­ny­mi nie­wie­rzą­cy­mi. Ode­szli i roz­trwo­ni­li swój poten­cjał ducho­wy. Może zosta­ły im tyl­ko jakieś obrzę­dy zewnętrz­ne, ale nie posy­ła­ją już swych dzie­ci na reli­gię, nagmin­nie je wypi­su­ją z tych zajęć, godzi­nę Mszy św. uzna­ją za zupeł­ną stra­tę cza­su, a reko­lek­cje, gorz­kie żale, dro­gę krzy­żo­wą omi­ja­ją z dale­ka. Spo­tka­li­śmy takich? Pew­nie tak. Oni ode­szli od Eucha­ry­stii, nie wyzna­ją war­to­ści Ewan­ge­lii. Uwa­ża­ją się za wiel­ce „nowo­cze­snych” pomi­mo że dziad­ko­wie i nie­rzad­ko rodzi­ce tak ich nie wycho­wa­li. Może powtó­rzą los tylu wra­ca­ją­cych do domu Ojca mar­no­traw­nych córek i synów. Miej­my taką nadzie­ję.

Już kie­dyś Jan Paweł II w adhor­ta­cji „Ecc­le­sia in Euro­pa” pro­ro­ko­wał o „cichej, mil­czą­cej apo­sta­zji”, jakiej doświad­cza Euro­pa. A ten pro­ces doko­nu­je się tak­że w Kra­ko­wie. Nie jest to już tyl­ko cicha apo­sta­zja, lecz nie­rzad­ko gło­śny odwrót od nauki Jezu­sa koń­czą­cy się publicz­nym „prak­ty­ko­wa­niem nie­wia­ry” i wspie­ra­niem nie­mo­ral­no­ści. Odstęp­cy odcho­dzą od wia­ry, a to z powo­du wul­gar­ne­go fil­mu, a to plot­kar­skiej książ­ki, czy inter­ne­to­wej nagon­ki, któ­re ich gor­szą. Są rów­nież ci, któ­rzy ucie­ka­ją ze wspól­no­ty z powo­du grzesz­nych i bul­wer­su­ją­cych postaw jakie­goś duchow­ne­go, za któ­re­go się wsty­dzi­my, bo zamiast naśla­do­wać posta­wę Apo­sto­łów, wier­nych uczniów Jezu­sa, wybrał zdra­dę wg tra­ge­dii Juda­sza.

Jed­nak liczy­my na powro­ty tych, któ­rzy się obra­zi­li na Boga, zagu­bi­li sens wia­ry, roz­trwo­ni­li swój mają­tek ducho­wy. Mamy nadzie­ję, że to nie sło­wo apo­sta­zja jest ostat­nim mot­to w ich życiu. Cze­ka­my na ich powro­ty! Za nich się gorą­co modli­my! Nie­rzad­ko czy­ni­my też w ich inten­cji poku­tę. Mówi­my im: dro­ga powro­tu ist­nie­je. A na imię jej nawró­ce­nie.

A może po czę­ści syn mar­no­traw­ny miesz­ka i w nas? Może za mało trosz­czy­my się o nasz rze­czy­wi­sty zwią­zek z Bogiem, głę­bo­ką więź? Może cze­ka­my z peł­nym nawró­ce­niem, spo­wie­dzią i Komu­nią św. na ostat­nią chwi­lę, na czas przed świę­ta­mi, przed ślu­bem, chrztem dziec­ka? Może i my lubi­my ochłap świa­to­we­go życia czy pustą ucie­chę? Kolej­ny nasz „mar­no­traw­ny” pro­blem to anty­in­te­lek­tu­al­ność wia­ry. Bo czę­sto mamy dziś do czy­nie­nia wśród doro­słych z wia­rą infan­tyl­ną. Wia­rą redu­ko­wa­ną nawet do pozio­mu emo­cji, uczu­cia, jak­by puchu, któ­ry ula­tu­je pod wpły­wem nawet lek­kie­go podmu­chu. Dla­te­go też potrze­bu­je­my cią­głe­go nawró­ce­nia na głęb­szą wer­sję wia­ry, do stu­dio­wa­nia jej dok­try­ny i pogłę­bia­nia chrze­ści­jań­stwa wpo­śród nas. To dopie­ro nas prze­kie­ru­je na podą­ża­nie dro­gą Jezu­sa, Syna nie­mar­no­traw­ne­go, a umi­ło­wa­ne­go. Tego uczy nas obec­na Eucha­ry­stia.

Pamię­taj­my, że wg św. Paw­ła ten, kto pozo­sta­je w Chry­stu­sie, jest nowym stwo­rze­niem (2 Kor 5). Potrze­bu­je­my w tym Wiel­ki Poście, poważ­nie się zabrać za czy­ta­nie Pisma świę­te­go, za lek­tu­rę poważ­nej książ­ki, za war­to­ścio­wy film, za myśle­nie o tym, co nie­wi­dzial­ne. Zmień­my kanał efe­me­rycz­nych doznań świa­ta na pro­gram poszu­ki­wa­nia praw­dy. Zadbaj­my dla­te­go o uczest­nic­two w reko­lek­cjach. Kra­ków daje tyle zna­ko­mi­tych moż­li­wo­ści. Np. w naszej bazy­li­ce nauki zaczną się już w nad­cho­dzą­cą nie­dzie­lę. Gło­sić będzie je ojciec Stach Nowak, domi­ni­ka­nin, a tema­tem ich będzie uzdra­wia­nie, reani­ma­cja nasze­go pora­nio­ne­go świa­ta. Nawra­caj­my się i wierz­my w Ewan­ge­lię, szu­kaj­my bli­sko­ści z Ojcem nie­bie­skim, naśla­duj­my Chry­stu­sa-Sło­wo pierw­sze chrze­ści­jan. Po tym inni pozna­ją dro­gę powro­tu na bez­piecz­ną ścież­kę, jeśli my nie utra­ci­my sma­ku chrze­ści­jań­skie­go życia. Bądź­my zna­ka­mi ostat­nie­go sło­wa Boga, któ­re­mu na imię miło­sier­dzie. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/​