0:00/ 0:00
Kazania

Ostoja

Ostoja

Jak­że czę­sto w zabie­ga­nym świe­cie poszu­ku­je­my spo­ko­ju, waka­cji. Trwo­ni­my nie­raz czas na coraz bar­dziej ory­gi­nal­ne spo­so­by spę­dza­nia wol­nych chwil. A dziś nasz Mistrz wysy­ła nas po pro­stu na pust­ko­wie… On, jako Syn Czło­wie­czy, z doświad­cze­nia wie­dział jak waż­ny w naszej ludz­kiej egzy­sten­cji jest odpo­czy­nek. Tęsk­ni­my do odpocz­nie­nia po pra­cy, szu­ka­my wytchnie­nia i twór­czej ciszy po mie­sią­cach sys­te­ma­tycz­nie podej­mo­wa­nych obo­wiąz­ków. Stąd proś­ba Pana Jezu­sa i do nas: Pójdź­cie wy sami osob­no na pust­ko­wie i wypocz­nij­cie nie­co (Mk 6). 

To Jezu­so­we pust­ko­wie nie jest jakąś dzi­czą, uciecz­ką, pusty­nią, miej­scem mar­twej ciszy czy ciem­no­ścią nocy. To raczej osto­ja, o któ­rej śpie­wa Psalm 23. Stan odświe­ża­ją­cej obec­no­ści Pana. Tam, gdzie 

Pan jest moim paste­rzem,
nicze­go mi nie brak­nie,
pozwa­la mi leżeć na zie­lo­nych pastwi­skach.
Pro­wa­dzi mnie nad wody, gdzie mogę odpo­cząć,
orzeź­wia moją duszę.

Ludzie słusz­nie szu­ka­ją pew­nej odmia­ny, tro­chę wol­ne­go od obo­wiąz­ków sta­nu, obcią­żeń rodzin­nych, pra­cy, ale win­ni pamię­tać: odpo­czy­nek nie pole­ga na uciecz­ce. Odpo­czy­nek to raczej odświe­ża­ją­ca do szpi­ku kości chwi­la, to zdol­ność do rekre­acji, do poukła­da­nia i rege­ne­ra­cji czło­wie­ka według zamia­ru zapro­gra­mo­wa­ne­go od stwo­rze­nia świa­ta przez Stwór­cę. Bo to On bowiem jest naszym poko­jem (Ef 2). I nie­spo­koj­ne będzie ser­ce czło­wie­ka nawet po naj­dłuż­szym urlo­pie, kie­dy nie da się ogar­nąć tej odświe­ża­ją­cej obec­no­ści Pana. 

Fran­ca Soz­za­ni, redak­tor naczel­na wło­skie­go maga­zy­nu modo­we­go Vogue, była dale­ko od wspól­no­ty Kościo­ła. Mówio­no o niej „papieżyca mody”, rządzi­ła ten­den­cja­mi potęż­ne­go wło­skie­go prze­my­słu modo­we­go. Poje­cha­ła pew­ne­go razu do Tury­nu, aby po pro­stu zoba­czyć słyn­ny całun. Coś ją tknę­ło. Powie­dzia­ła tam do syna: „Zostań tu. Idę do spo­wie­dzi”. Cze­kał na nią 3 godzi­ny. W ten spo­sób doświad­czy­ła nawró­ce­nia i odpo­czyn­ku od zago­nie­nia świa­ta. „Dla­cze­go po 25 latach poszłaś do spo­wie­dzi?” – zapy­tał ją potem syn. „Cza­sem w życiu spo­glą­dasz w głąb sie­bie – odpo­wie­działa. Jej wia­ra i stan poko­ju powró­ci­ły pomi­mo dotych­cza­so­we­go try­bu życia. Fran­ca zmarła w wie­ku 66 lat z powo­du raka płuc. „Dzień śmier­ci jest lep­szy niż dzień uro­dze­nia” (Koh 7,1b) – zaży­czy­ła sobie, by te wła­śnie sło­wa roz­po­wszech­nić pod­czas jej pogrze­bu. Doświad­czy­ła odświe­ża­ją­cej dobro­ci u Boga.

Każ­de­mu z nas potrze­ba takiej ostoi. Takiej dobro­ci Boga. spo­koj­ne jest życie, kie­dy umie­my ode­tchnąć Bożym poko­jem na co dzień, nawet w naszym zapra­co­wa­niu. Wte­dy dotknię­cie Pana wra­ca har­mo­nię. Wte­dy jed­na chwi­la modli­twy, wstą­pie­nia do kapli­cy spra­wia, że Jego obec­ność pozwa­la zła­pać oddech. Bo ucznio­wie — chrześcija­nie wszyst­kich poko­leń — odpo­czy­wają naj­le­piej bli­sko Jezu­sa. To jest ich pierw­sza Osto­ja. U Nie­go doświad­cza­ją swo­iste­go powro­tu do źródeł. Cie­szą się Jego bli­skością, słucha Go, trwa­ją w Jego przy­jaźni, uczest­ni­czą w Jego pla­nach.

Jaką wiel­ką Osto­ją jest dla nas Eucha­ry­stia? Czy tego nie doświad­cza­my? Na niej oddy­cha­my spo­ko­jem z Góry, na niej pla­nu­je­my rodzin­ne spo­tka­nia, spa­ce­ry, na niej nabywamy tro­ski o wła­sny odpo­czy­nek i o życie, byśmy mogli być dla ludzi dobrzy. I naby­wa­my rów­nież tutaj tro­ski o odpo­czy­nek innych, by i oni mogli być dobrzy dla nas. Niech tak się sta­nie dzi­siaj. Ode­tchnij­my. Amen.

/​ks. inf. Dariusz Raś/